Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Szedł drogą cienia 

w rytm cierpienia

zasłaniał czernią kolory

od promieni słońca był odosobniony

Szedł cień drogą w mroku 

ubrany w czerni otchłań

Nie zna słońca i świata w kolorach

Zawsze jest z nami czy może jednak nie

cień tylko gdy światło oświetla ciebie jego ją ich tych tamtych i mnie 

czy cień rzuca cień czy za cieniem też ciągnie się jakiś cień niewidzialny okiem jak ludz kie

czy w cieniu cienia może być jakieś życie i szansa by jak róża wyrosła ubrana w sztuķę ciuchem poezja lub obraz 

wiersz albo książka 

muzyka piosnka 

cień przy tobie wytrwale krok za krokiem zmierza

jak się pozbyć cienia

gdy umierasz to go już nje ma

gdy przysypie trumnę ziemia 

gdy popioly zapakują w urnę

a cień został sam tam i kogo innego stalkuje wiecznie idąc z nim

krok za krokiem dzień po dniu

cieniu mój 

mój prześladowco 

czy ty byt swój zawdzięczasz ciemnym mrokom czy to słońca zasługa że jesteś tutaj dzisiaj jak wczoraj jak obyś dożył jutra i przekonał się że żyjesz gdy twój cień jest tutaj jak będzie aż urna aż trumna aż dusza wywedruje z tego opakowania ze skóry 

 

wers który by poruszył by mógł się zdarzyć 

zajęty głupotą własną ośmielam się marzyć 

czyż marzenia jednak nie są od tego

by się nie spełniać by mogły trwać jak nadzieja w nas żywa 

choćby dusza martwa 

to zdarza się pływać w myślach wśród rzeki miodu i mleka pełnej 

bujanie w obłokach zupełnie 

i niebieskie migdały

jak oczy które na popiół zszarzały z latami 

wypalone paczki 

papierosów 

blizny jak znaczki 

karma znajdzie sposób 

wypite flaszki

kibel zarzygany

o czym to ja

aha 

 

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Cień znajduje się w miejscu gdzie nie świeci słońce
Cień jest schowany pod mrokiem, pod czernią pustej w kolory przestrzeni
I choć wie, że zasługuje na brak kolorów i zimno gdzie nie docierają promienie słoneczne to ma nadzieję jeszcze ujrzeć białą chmurę na tle błękitnego nieba
A zielony kamyk będzie lśnił na szyi zawieszony gdy w przedziale pociągu miejsca będą zajęte wokół przez braci siostry
Na szale wagi wrzucili czyny i słowa
Tajemnica cienia niech w mroku dokona żywota
Oto ja
Nie pytam kim jestem
Po sugestiach boskości w tekście wcześniej
Oto ja wiem na co zasłużyłem
Oto ja nagroda to grób bez imienia i nazwiska gdzieś z dala od człowieka najlepiej spalony w kosmosu odmętach
Oto ja maski, czapki, twarze plecak pełen noży i broni, flaszek i lufek
Oto ja głupiec
Oto ja chciałbym byś tu był
Ale oto ja nie należy Ci się ten ból który przyjdzie zadać Ci mi
Oto ja 
Koniec od początku 
Dno dnu dedykowane
Na nic pacierz i na nic Amen 
Oto Bóg i jego uszy zatkane na moje słowa
Oto ja, zraziłem Boga myślą mową i czynem
Na nic przychodzicie z egzorcyzmem
Ekskomunika zdejmij krzyżyka i przestań 
Więc przestaje teraz pisa
Cień wiem w mroku jeszcze bardziej niewidoczny jest

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •     Zaczął duchowo przygotowywać się na skok stulecia, jego głowę wypełniły podniecające scenariusze, o tyle słodsze, o ile dyskretniejsze i głębiej pochowane gdzieś w dziecięcym światku. Karol postawił mur fabryki między sobą a światem dorosłym, tylko po to, żeby móc go własnoręcznie zburzyć, z pozdzieranymi knykciami, obscenicznie przywitać starszych w ich własnym salonie. Myśli te mąciły nastoletnią głowę - jedząc obiad, kończył powtarzać swój rozpoznawczy obchód, w szkolnej ławce szukał najłatwiejszego punktu wejścia (tam fabrykę odznaczał jedynie smukły komin, sterczący na planie osiedla jak kulfon radzieckiego urbanisty) .

          Kiedy przeczołgiwał się pod ogrodzeniem, na początku przenosząc na drugą stronę samą głowę, potem powoli wciągając tors, rozgrzewał wokół siebie przymrozek poranka, ostatecznie wypychając się w całości na drugą stronę falowanej blachy. Karol rozprostował nogi, otrzepał pył ze spodni, a wraz z nim, na placu powstała nowa siła - magnetyzm tego miejsca przestał zdawać się siłą przyciągającą tutaj chłopczyka, wsiąknął w niego samego, jego wibracje czuć można było w rozchodzącym się cieple, w lekkim, elektrycznym, brzęczeniu w uszach, w malutkich wibracjach każdej tkanki, możliwych do wyczucia przy wystarczającym skupieniu (pobudzone w tym momencie krążenie zdało się Karolowi czymś o wiele magiczniejszym), co wszystko składało się na poczucie młodzieńczego zrywu wcześniej jedenastolatkowi nieznanego. Prawie że najniższy w swojej klasie, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej zdał się tutaj nadczłowiekiem, członkiem kasty wydzielonej zarówno od dzieci jak i dorosłych, wszystkich trwających w ohydnym bezruchu i bezwiedzy, jednych, pchanych ospale przez życie zwierzęcością, drugich, swoją metafizyką. Drugą siłą, która musiała opanować każdego Ubermenscha, był strach. Jawił się pod postacią lekkiego bólu czy nudności, gdzieś pomiędzy brzuchem a plecami, oznaczał dziwne zatwardzenie w gardle, i szybszy pęd myśli, w tym momencie zdających się jakby zwolnieniem śluz na długo wypełnianym zbiorniku dojrzałości. 

          Pierwszy krok osłupił Karola, jego powaga prowadziła jedynie do strachu - nie dlatego, że był to krok przełomowy, ale dlatego, że jego ciężki, zimowy but z hałasem dotłukł już wcześniej potłuczone szkło. Zaspany gołąb sfrunął gdzieś z wysoka. Post-sowiecki panoptykon wrócił jeszcze na chwilę do włamywacza, tym razem z parą oczu w każdym sąsiednim oknie, co teraz Karol uznał za niezasługujące na krztę jego uwagi. Następny krok był już wartki, jego impet był obietnicą następnego, a następny obietnicą dalszych i dalszych. Elewacja rosła i rosła, aż stanęła na wyciągnięcie ręki. Mały dziewięciolatek w biało-złotej albie instynktownie zadarł w tym momencie głowę do góry, a kościelna wieża, rozsypała się pod jego błyszczącymi bucikami na suchy, ceglany pył. W pobliżu rozległo się bicie dzwonów. Ósma rano. Jakby to był jego sygnał, Karol postawił pierwszą nogę w miejscu wyłamanego okna, i sam nie wiedząc kiedy, znalazł siebie w pustej, industrialnej hali.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...