Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Myszolak

 

Ten wiersz opisuje miłość, która jest obecna i jednocześnie głęboko nieobecna. Jest coś trudniejszego do nazwania - bycie widzianym tylko z powierzchni.

"Kończę się na zdrobnieniu" - to zdanie uderza jako pierwsze i zostaje najdłużej. Zdrobnienie zamiast imienia to czułość bez zobowiązania, bliskość bez prawdziwego zainteresowania tym, kim ktoś naprawdę jest.

A ta tapeta na brudnych ścianach - to świetny obraz. Tak właśnie wygląda związek utrzymywany pozorami - kolorowo z zewnątrz, a odchodzi w miejscach, których nikt nie chce zobaczyć.

Końcowe pytanie "Jak śmiesz kochać, nie widząc?" jest zmęczonym, bolesnym zdumieniem. Świetny tekst!

Opublikowano

@Myszolak

Choć pierwsza strofa jest najmocniejszym punktem i właściwie mogłaby stanowić samodzielny utwór - skupię się na drugiej zwrotce, bo jej odczyt wcale nie musi być taki oczywisty:

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Konkretniej wyszczególnię fragment "„kocham", ale nigdy między wierszami".

 

W domyśle "między wierszami" oznacza, że wyznanie miłości to tylko słowa - nie przejawiają się one w czynach, zachowaniu Adresatki względem Podmiotu.

 

Ale gdyby tak "między wierszami" odczytać dosłownie? Wtedy słowo "kocham" nie funkcjonuje na powierzchni życia codziennego, a jedynie umownie, w wierszach Adresata (przez niego napisanych lub cudzych - skierowanych do Podmiotu). 

 

Tytuł "W niedopowiedzeniu" sprawia, że ramy ich relacji wydają mi się płynne i nieokreślone, a między nimi jest wiele... no właśnie - niedopowiedzeń.

 

Czytając ten wiersz nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w tym utworze przedstawiona została historia znajomości internetowej. Zamiast po imieniu, Adresatka zwraca się "zdrobnieniem" - może nickiem? "Palcami rysujesz serca w powietrzu" - wysyła do peela serduszkowe emotki. "nie da się odbić w rozbitej szybie" - widzą siebie poprzez (popękany?) wyświetlacz, nie twarzą w twarz. 

 

"Owijam brudne ściany 

kolorową tapetą.

Nigdy nie zauważyłaś,

jak w wielu miejscach odchodzi."

 

- Kolorowa tapeta to mogą być barwne historie, podtrzymywanie atmosfery wesołości i lekkości tej relacji, pod którą skrywają się rzeczy niekoniecznie atrakcyjne, a które nawzajem przed sobą ukrywają, choć są świadomi ich istnienia. Podmiot stwierdza, że to on owija ściany i rzuca oskarżenie względem kobiety, że ta nigdy nie zauważyła warstw pod spodem. Dziwi mnie zachowanie Podmiotu, bo... sam przyczynia się do zakrywania "brudnych ścian" - a ma pretensje do niej, że nie widzi - lub nie chce widzieć - co znajduje się pod "kolorową tapetą"... 

 

Czy kobieta naprawdę nie widzi, naprawdę nie chce...? A może zdrobnieniami i serduszkami okleja te ściany razem z Podmiotem, bo uważa, że skoro on to robi, to jest to pewnego rodzaju warunek konieczny do podtrzymania tej znajomości?

 

I tak sobie żyją "w niedopowiedzeniu"... :D

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97 Dziękuję :) Tak, bardzo dobrze odczytałaś emocje w tym wierszu. To pytanie, mimo że brzmi dosyć oskarżycielsko, chyba już nawet nie ma w nim złości, samo zmęczenie.

 

@Jacek_Suchowicz Dziękuję, twój też jest ciekawy, mimo starań, złe zakończenie :) Pozdrawiam

 

@Marek.zak1 Dziękuję za przywołanie tego filmu :) faktycznie pasuje. Pozdrawiam

@Papierowy Lis Dziękuję, 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Myślę że bardzo pasuje :) Pozdrawiam

Edytowane przez Myszolak (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@marzipan Dziękuję za tak kreatywne odczytanie! :)

Ciekawe to z "między wierszami" rozumianymi dosłownie, ale czasem może w prostocie tkwi największa siła. 

I te niedopowiedzenia - tak! dosłownie chodziło mi o relacje w której dużo o sobie nie wiadomo. Nie myślałam akurat o samej niepewności co do "statusu" relacji, ale jest to dobra myśl.

I bardzo mi się podoba dalsza część twojego komentarza, w zamyśle mój wiersz nie miał być o relacji internetowej, ale tak spójnie złączyłeś ze sobą te obrazy, że poniekąd mnie przekonałeś, że jest :) Szczególnie ta rozbita szyba - bardzo kreatywnie rozwiązałeś :) 

Jedyny problem z twoim odczytaniem mam taki, ale to też sam zauważyłeś, że podmiot rzucając to pytanie na końcu, musi mieć bardzo ograniczoną perspektywę. Bo w relacji internetowej, nawet jeśli nie próbuje się niczego ukrywać to i tak nie da się do końca poznać drugiego człowieka. I to nie tylko ona go "nie widzi" ale on jej na najprawdopodobniej również.

No ale... może jest to również zarzut do samego siebie.

Pozdrawiam

 

Opublikowano

@Myszolak

 

miłość tu mówi półgłosem
i właśnie dlatego tak boli


bo nie brak słów jest problemem
tylko brak zobaczenia.


zostaje zdrobnienie zamiast imienia.


i gest zamiast obecnosci
ładnie i cicho pęka ten wiersz.

 

bardzo.

Opublikowano

@andrew Miłość to nie wielkie wyznania a właśnie bycie taką czyjaś ulubioną bluzką. Bardzo dziękuję, przepiękny wiersz!! Pozdrawiam 

 

@Migrena Tak, mówi półgłosem… i chyba tą gorszą połową. Bardzo dziękuję 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Fajne. Zmieniłbym tylko...   Napisy przypominają ośmioglify. Na innych płytkach są mackogramy.   W końcu to świat ośmiornic.
    • @Poet Ka dziękuję, że pochyliłaś się aż tak wnikliwie! Puzzle nadal leżą na stole... @Alicja_Wysocka dziękuję za zatrzymanie. Istotnie bywa i tak jak mówisz... choć cebulkę można obierać dalej... może łzy popłyną? :)
    • @MIROSŁAW C. Ciekawe, inne spojrzenie na Wielkanoc. Pozdrawiam!
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Świetne,pozdrawiam serdecznie .
    • Lubię chłód godzin wczesno porannych i widok pustych ulic, po których zasuwam z kubełkiem i miotłą. Wraz z miastem budzi się szarość i już za chwilę zakończę nocną zmianę. Myślami przenoszę się do miejsca wymyślonego, by choć na chwilę wyrwać z wąwozów aglomeracji. Lata sprzątania ulic nie pozostały bez echa, sprzątania i życia w piekle rodzinnego miasta.   Widzę kota, który z zawiedzioną miną opuszcza pobliski śmietnik. Tak bardzo podobny jest do Miaukota, mojego wymyślonego przyjaciela. Szkoda, że on nie istnieje naprawdę, tak samo jak nie istnieję ja, wraz ze mną to miasto. Przenoszę się do domu na leśnej polanie.   Jest tylko dom w lesie. Tam nie mam złych snów mówiących o tym, że lecąc w stronę nieba za chwilę spadnę. Tam widzę, jak nocą ryby wynurzają z rzeki pyszczki - szczęśliwi ludzie łowią je sznurami splecionymi z ciszy. Właściwie ludzie wydają się niepotrzebni.   A jednak pojawią się wbrew mojej woli, ożywiając autobusowe przystanki. Tuż przed świtem pojawiają się pierwsze samochody. Wiozą ich do miejsc, o których woleliby zapomnieć. Wsiadam w swoją śmieciarkę i zjeżdżam do bazy. W małym mieszkanku na siódmym piętrze zaparzam herbatę i jeszcze nie włączam telewizora. Nad wieżowcami po wschodniej stronie pojawia się światło.   Patrzę na swoje odbicie. Mam sześćset sześćdziesiąt sześć lat. Jestem gruby i łysy, trzy razy żonaty, obecnie romans z karłem. Co jeszcze? Ach, tak - jestem złym człowiekiem. Tak mało o sobie wiem. Ale pewnie się dowiem. Ludzie mi to powiedzą.   Przez uchylone okno, wraz z chłodem świtu dobiega uspakajający szum. Zapalam fajkę. Pierwsza porcja dymu pokazuje czerwień żarzącego się cybucha, druga gości myślą o cieple letnich wieczorów, trzecia…   Honorata delikatnym ruchem wyjęła Narcyzowi fajkę z dłoni. Ostrożnie położyła ją tuż obok kryształowej cukiernicy i pogłaskała leżącego na stole kota. W uchylonym oknie jak cień mignęły wspomnienia, a miasto nadal śniło swój sen o bogactwie i sławie.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...