Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

 

 

szukam Cię

moja dusza
to piach
który uczy się
Twojej rzeźby

a Twoje imię
kroplą wody
spadającą
z wysokości światła

piję ją

i pragnienie
rośnie
jeszcze bardziej

Twoja obecność
jest jak cisza świtu

kiedy świat
jeszcze nie mówi

a wszystko
już oddycha
Tobą

dotykasz mnie
nie ręką

lecz spokojem
który nagle
rozjaśnia krew

dajesz mi łaskę
jak chleb

łamaną
w milczeniu

a ja wracam po nią
wciąż
i wciąż

bo jedna kromka
nie wystarcza
sercu

Twoja miłość
jest jak oddech matki
nad kołyską

dziecko
jeszcze nie zna
Twojego imienia

a już
żyje
Twoim ciepłem

Twoje przebaczenie
jest rzeką

płynę w niej

i czuję
jak spadają ze mnie
kamienie dni

a jednak
gdy wychodzę
na brzeg

znowu
jestem
spragniony

Twoje światło
jest ogromne
jak niebo
które nie zna
ścian

a jednak
dusza chce
jeszcze

więcej
Twojej cierpliwości

więcej
Twojej łagodności

więcej
Twojego milczenia
które rozumie
wszystko

bo człowiek
jest studnią
bez dna

a Ty
wlewasz w nią
ocean

i choć woda rośnie
po same brzegi
serca

głębina
wciąż pozostaje
otwarta

gdybym był syty

oznaczałoby to

że jesteś mniejszy
od mojego serca

ale mój głód
jest jedyną miarą
Twego nieskończenia

kocham Cię

jak dziecko
kocha światło

którego
nie potrafi objąć

i wiem

że będę pił
Twoją obecność
przez całe życie

a i tak

odejdę z ziemi

spragniony
Twojej miłości

bo dusza nie szuka Boga
żeby przestać pragnąć

dusza szuka Boga
żeby pragnienie stało się wieczne

 



 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
  • Migrena zmienił(a) tytuł na nienasycenie Bogiem
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Piękny, przejmujący i radujący duszę wiersz. Dlatego że o najważniejszym temacie i w taki sposób.

Cieszę się dodatkowo tym, że nie jestem sam w tej "Kainie Ducha". Pzdr

Opublikowano

@Migrena

 

Twój wiersz zatrzymał mnie na dłużej, to czyste piękno. Im bardziej człowiek "nasyca się" obecnością Boga, tym większe staje się jego pragnienie.

Niezwykłe ujęcie nieskończoności.

Poruszyło mnie stwierdzenie, że nasz głód jest miarą Bożej wielkości - to piękna i pokorna definicja relacji człowieka ze Stwórcą.

Ten wiersz nie tylko się czyta, nim się oddycha.

 

„Metafora duszy jako piasku, który "uczy się rzeźby" Boga, jest genialna w swojej prostocie. Ale to zakończenie - o tym, że szukamy nie po to, by przestać pragnąć, ale by pragnienie stało się wieczne - zostaje w sercu na bardzo długo.

 

Pięknie napisałeś  - unikając patosu  dotknąłeś samej istoty tęsknoty za czymś większym niż my sami. 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Le-sław   miłość:) czy istnieje w życiu coś równie zmysłowego ?

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Jakkolwiek ją pojmujemy.!   Obawiasz się mnie Le- sław ? Nie rozumiem? 
    • @violetta   ja Ciebie tak nie widzę! Jesteś pozytywnie szalona a ja lubię ludzi, którzy cieszą się drobiazgami! 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • W raju nie ma skrajności, w raju nie ma dobra, nie ma zła, w raju nie ma chlebów, ni mięsa, są tylko owoce,   Owoce dnia i nocy, więc wprowadź mnie  w arkana tej rzeczywistości, gdzie można poznać siebie    Tam ja swoje imię odnajdę, tam Ty swoje też, tam zespolimy je słowotwórstwem   Kiedy myśli nasze zetkną się, miło będzie wyrzec je razem jednym tchem zrzucić z siebie ciężar wstydu i dawnych trosk   Tam będą może i nasze dzieci, jeśli z własnej chęci pokażemy im drogę, mówiąc wprost, co, gdzie kiedy, skąd i dokąd zmierza.   O ile drzewo stoi pośrodku, z którego zrywać nie można, tak już nie jest rajem miejsce, gdzie to drzewo nie istnieje   To już nie raj, lecz nirwana wolności to wejście poza oścień śmierci, byle do chwili następnej,  by znów wzdychać za spełnieniem.     Walentyno, ja Żonkil Twój, liści w imionach naszych naliczyłem się 5 Twoich od przodu i 1 moją Teraz w tył liczyć będę.   By początek stał się końcem, lecz wąż wadzi, Tamara i Marek, czysto losowo rozegrały się dni świata.   Bo w pyle legnie ten świat, więc potrzeba tutaj jednak światła sprawiedliwości, które w ogień ludzkie głupstwa obróci   Gdzie miłość, gdzie nienawiść, obusiecznym mieczem są - w jedną by przebić serca nasze miłością - w drugą by tej miłości bronić   Taki raj nasz dzisiaj, i temu miecz kształtem krzyż przypomina, Lecz imiona nasze prawdziwie wtedy wybrzmiewać powinny: Łukasz i Justyna   Lecz któraż to czwórka wyrzeknie 7 razy iż światłość jest wśród nas? We snach proroczych taplam się i grzęznę, a raj czeka.  
    • @leszek piotr laskowski   Żeby tak napisać o kreciku, trzeba było naprawdę przykucnąć i przestać się spieszyć. Ten wiersz ma w sobie ciszę i cierpliwość. I tego aksamitnego czoła w słońcu nie zapomnę szybko. :)  Musi jeszcze uważać na podstępne koty. :) 
    • @KOBIETA mnie już widzą starą:) przyzwyczaiłam się już do otoczenia:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...