Ten utwór został doceniony przez użytkowników. Nata_Kruk Opublikowano wczoraj o 20:32 Ten utwór został doceniony przez użytkowników. Zgłoś Opublikowano wczoraj o 20:32 Mgnienia czasie chyży zmartwiały wokół tylko skazy oziminy już wzeszły wiośnieje nad strzechą sarny schudły po zimie w wędrówce za jadłem przykulone w ogrodzie wspominają strzały co przysnęło się budzi świty spromieniały pozrywam pajęczyny by w piecu je spalić w międzyczasie z tarasu szepty Twardowskiego pomyśl może o jutrze zechciej coś zostawić wiec nasadzę przed chatką zwyczajnie na potem szpaler drzewek i przesmyk na kokardy lata ziarna wierszy na stole z klepsydry wypadną jesiennieje nad głową znów deszcz... o parapet... luty, 2026 13
violetta Opublikowano 22 godziny temu Zgłoś Opublikowano 22 godziny temu @Nata_Kruk śliczny, melancholijny wiersz.
Alicja_Wysocka Opublikowano 6 godzin temu Zgłoś Opublikowano 6 godzin temu @Nata_Kruk Porusza mnie gest porządkowania świata: zrywanie pajęczyn, myśl o jutrze, potrzeba, by „coś zostawić”. W tych obrazach czuję dojrzałą uważność, może nawet lekką jesienność spojrzenia - taką, która tym mocniej wypatruje wiosny. 1
Berenika97 Opublikowano 1 godzinę temu Zgłoś Opublikowano 1 godzinę temu @Nata_Kruk Wiersz działa jak klepsydra - wszystko przesypuje się przez jedną chwilę. Wiosna i jesień, przeszłość i jutro, sarna i Twardowski siedzą obok siebie naturalnie, bez wysiłku. Najbardziej podoba mi się ta decyzja - "nasadzę przed chatką szpaler drzewek na potem". W wierszu pełnym przemijania to jedno zdanie jest gestem wbrew wszystkiemu. I właśnie przez to deszcz o parapet na końcu działa inaczej. Niezwykły tekst. :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się