Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Berenika97 No normalnie zaniemówiłam...

To jest idealna dynamika między dwojgiem ludzi, gdzie jedna strona jest burzą, a druga nie boi się zostać porażona przez piorun. Może nie jest to najlepsze porównanie, bo bycie porażonym przez piorun raczej nie jest pozytywnym doświadczeniem, więc na potrzeby tej metafory dopowiem, że człowiek w tej sytuacji nie jest człowiekiem, a polaną, po której energia spokojnie rozchodzi się po ziemi.

Przepiękny jest twój erotyk, bardzo mi się podoba i przemawia do mnie taki obraz relacji.

Nie spodziewałam się, że będzie mi dane przeczytać dzisiaj coś co będzie tak bliskie moim uczuciom :)

Dziękuję Bereniko :)

Opublikowano

@Berenika97

 

w Twoim wierszu nie chodzi o dwa ciała, lecz dwa byty pragnące przekroczyć własne granice.

 

"ja” chce stac się czystym żywiołem, siłą bez pamieci i bez   miary, 'ty” zaś odpowiada nie dominacją, lecz dopełnieniem  przestrzenią, która przyjmuje, podtrzymuje, pozwala wybrzmiec .

 


jest to dialog ognia i wiatru, morza i brzegu, światła i cienia ale w sensie ontologicznym to rozmowa między wolą a formą, między nienasyceniem a spokojem .

 

namiętność nie jest tu chaosem, lecz ruchem ku jednosci, w której przeciwieństwa nie znoszą się, lecz współistnieją.

 

filozoficznie powiedziałbym może, że eros w tym utworze nie jest tylko pragnieniem ciała, lecz tęsknotą bytu za przekroczeniem samotnosci  !!!

 

 

a Twoje " nienasycenie " okazuje się paradoksalnie nie brakiem   lecz siłą napędową istnienia .

 

a calkowite spełnienie to normalny koniec życia.

 

tak Twój Nika wiersz widzę.

 

do głębi swoich wierszy juz mnie przyzwyczaiłaś, ale zaskakujace przesunięcia metafizyczne.

 

bardzo subtelne, przyznaję.

 

super wiersz.

 

radości dużo dla Ciebie :)

 

Opublikowano

Nienasycenie jest stanem, który implikuje działanie, żeby to nasycenie, spełnienie, szczęście jednak osiągnąć.  Pokazujesz w wierszu różnego rodzaju sposoby, pomysły, jak tego dokonać, przez konfrontację, żywiołów, nie wykluczającą  ich  kompatybilności, kończąc miłosnym spełnieniem. Niech moc będzie z Wami. Pozdrawiam

Opublikowano

@Berenika97 Pełen emocji wiersz. Ten dialog jest jak starcie dwóch potężnych sił, które zamiast się zniszczyć, postanawiają stworzyć wspólny wszechświat. Magiczne :)

 

Wielkie żywioły.

Myślą, że są pierwsi,

co kradną słońce.

 

Ogień i wicher.

Tak buduje się światy,

których nie zje rdza.

 

Pozdrawiam

Opublikowano

@Myszolak 

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję Ci za ten komentarz z całego serca - i za to, że go rozwinęłaś, bo ta polana jest piękniejsza niż cokolwiek, co sama bym wymyśliła. Cieszę się, że wiersz trafił w coś bliskiego - to chyba największa nagroda dla piszącego, kiedy ktoś mówi: "to jest też moje".

 

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Migrena

 

Bardzo dziękuję! 

Jacku, czytałam powoli, dwa razy, bo takich komentarzy nie czyta się raz. Trafiłeś w coś, czego ja sama nie umiałam nazwać - że to nie jest wiersz o pragnieniu posiadania, lecz o pragnieniu przekroczenia. "Tęsknota bytu za przekroczeniem samotności" - zabieram to zdanie i już nie oddam.

I ta ostatnia myśl -że nienasycenie jest siłą napędową, nie brakiem - to chyba najpiękniejsza rzecz, jaką można tu napisać.

Dziękuję Ci za tę głębię.  

 

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Marek.zak1

 

Bradzo dziękuję! 

 

Dziękuję za ten komentarz - podoba mi się, że widzisz w tym wierszu ruch, dążenie, a nie tylko stan. Bo rzeczywiście - nienasycenie bez działania byłoby tylko pustką.

 

Niech moc będzie i z Tobą!   Serdecznie pozdrawiam. :) 

@andrew

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję - i zatrzymuję ten wierszyk dla siebie, bo odpowiada na pytanie, które sama sobie zadaję. Myślę, że właśnie o to chodzi - że emocje nie są ozdobnikiem miłości, lecz jej dowodem.

 

Serdecznie pozdrawiam. :)

@Łukasz Jurczyk

 

Bardzo dziękuję!  

 

"Wspólny wszechświat" to piękne określenie, bo właśnie o to chodzi: żeby siły, które mogłyby się zniszczyć, wybrały tworzenie. :)    Serdecznie pozdrawiam. :) 

 

 

A w moim wszechświecie 

jest 

wspólny śmiech nad przypaloną jajecznicą

i fakt, że on wciąż wie 

jaką kawę piję,

gdy mam „ten gorszy dzień”.

Opublikowano

@lena2_

 

Bardzo dziękuję!  Liryczne pióro zawsze znajduję w Twoich utworach - więc to dla mnie ogromny komplement. 

Serdecznie pozdrawiam. :) 

@Moondog

 

Dziękuję za komentarz. 

Staram się jak mogę, ale czasem aureola zahacza mi o rogi i robi się zwarcie. :)  Pozdrawiam. 

 

 

Tekst ładny, rytmiczny, prawie jak u Dody,

Daję Ci za niego najwyższe nagrody.

Lecz za plecami nie mam dramatów,

Tylko dystans do siebie i tych dwóch światów!  


 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Charismafilos ciekawy obraz zatem namalowany został w Twojej wyobraźni. Mnie się taki podoba.  
    • @marekg @marekg i to co urzeka w Twoim wierszu Marku to chile zatrzymane nie tylko słowem ale i nastrój w wierszu czuć i obrazy się nakładają  jakby chciało się rzec 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        zostańmy tu na wieczność -:) choć życia szkoda-:) piękna pogoda i nastrojowy wiersz pora na spacer iść jak u Galczyñskiego z wierszem” pod pachą”   pozdrowienia serdeczne
    • Pozwól mi zagrać w twoim filmie jako aktor pierwszoplanowy  gdzie wybuchną uczucia namiętne łącząc serca na planie filmowym   zagramy przed kamerami dusz licząc na miłości nagrodę bez wstydu razem autentyczni z ekranowym pocałunkiem   improwizując bez scenariusza niech miłość będzie reżyserem a nasze ciała jak dwa ubrania stworzone dla siebie na miarę   pozwól mi zagrać w twoim filmie
    • @Poet Ka ... malarstwo poezja  rzeźba ... sztuka  dziś ... bardzo wstydliwa    nie tylko rzeczywistość  sobą zakrywa    im mniej pokaże  tym ją szybciej  stawiają na ołtarze  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • „Gortatów – dom wakacji” – 5   Do tej obory garaż był dobudowany. Stał tam motocykl „Jawa”, rzadko używany. Często, jak nikt nie widział, to na nim siadałem i po całym świecie sobie podróżowałem.   Pędziłem drogami, czasem nawet latałem. Kulę ziemską chyba sto razy objechałem. Przez świat mnie prowadziły stare okulary, które upiększały mego świata rozmiary.   Zakurzony, stary kask na głowę wkładałem, odgłos silnika wargami wytwarzałem. I ruszałem z piskiem opon, na jednym kole, w trasę po tym naszym, ziemskim całym padole.   Zwiedziłem świata kawał tymi podróżami. Wakacje w marzeniach, z zamkniętymi oczami. Motocykl stał zepsuty z jakiejś tam przyczyny, ale ze mną objeżdżał świat w ciągu godziny.   Świat, który zwiedzałem, był inny od naszego. Nie wiedzieć dlaczego, widziałem go lepszego. Był słodko-kolorowy, ludzie lepiej się mieli, byli uprzejmi, uśmiechnięci i weseli.   Kiedy padał deszcz, na motorze się bawiłem, albo też na strych dużego domu wchodziłem. Do gołębi się wspinałem, aż na piętro trzecie, bo wszędzie mnie nosiło tam, z tych nudów przecież.   Dom był wysoki, a schodów już tam nie było, więc na ten poziom po drabinie się wchodziło. Tam były gołębie i gołębie pisklęta. Gołębnik bardzo wielki, na całości piętra.    I znów były tam półki i gniazd niezliczenie, i przepięknych gołębi całe zatrzęsienie. Były te bojące się, co na jajkach siedziały, i te, które pisklęta sobą zastawiały.   Wchodziłem tam często, kiedy deszcze padały. Gołębie na zewnątrz wtedy nie uciekały. A było ich tak dużo, jak w mrowisku mrówek, siedziały i dbały o swój cały przychówek.   Niektóre dotknąć piskląt swoich pozwalały,  inne mnie odważnie skrzydłami przeganiały.  Nieraz na ubraniu kupami mnie zbrudziły, nie żeby ze złości – po prostu się załatwiły.   A tych kupich łajenek było wszędzie pełno, na podłodze warstwa – z pół metra na pewno! I ten zapach tak dziwny, nawet nie śmierdzący, w nosie jakby szczypiący, a w oczach kłujący.   Po tym, jak się wyszło na powietrze świeże, to aż tchu brakowało w świeżości plenerze. I nikt nic nie tłumaczył, co i jak, i dlaczego. Przeżycia te pamiętam do dnia dzisiejszego.   – cdn.   Leszek Piotr Laskowski.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...