Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)


 

Rozchlapuję serce jakoby kto w krowie łajno bosą stopą wkroczył.

 

Niby ta dusza łomocę po polu niewidoczne dzwonki bydłu żałośnie rozbujam.

 

A w zboże rozchwiane rzęsiście się wlewam. 

 

Ponoć największa żałość przychodzi na ludzi gdy dom rodzinny ktoś z dymem puszcza.

 

Gdy strąca ostatnie posłanie lub suchar stary ze zgrabiałej dłoni wydłubie.

 

To nic przy cudzie krzyża z dróg rozstaju co ostał się niby Pan na niebiosach dmuchnął niepełnie.

 

A jedna struga najmniejszej mocy miała by ten pomnik żałości obalić. 

 

Tak tkwi na końcu lipowej alejki moje drzewo życia mój grzech popełniony co go słabym światłem miesiączek oświeca.

 

Jakby szkoda mu było promieni marnować na to miejsce smuty na czas zapomnienia. 

 

Niech by i sczezło w ziemię się zapadło niech i by bór wyrósł czy chłopskich chałup tysiące na szczycie pobudował.

 

Nie zdoła to wymazać z głowy zakamarków radości jakie wzniecało. 

 

O Piękna Pani wietrzyk w zatwardziałe serca zaprowadź a wybudź litość w setnym pokoleniu i wykop z mroku podziemnej krainy.

 

Te kolumny pękate i portyk przeczysty te dachówki karpiowe i ściany bielone w radości wykwitłe a słońcem na wiosnę umajone. 

 

A na powrót serce wkleję w parcelacji łaty.

 

 

Edytowane przez Robert Witold Gorzkowski (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Robert Witold Gorzkowski

 

Twój wiersz to przejmujące, naturalistyczne studium straty, która nie ucieka w „ładną” metaforę, lecz wybiera obrazy brudne i bolesne - jak serce rozchlapane niczym krowie łajno pod bosą stopą. Po mistrzowsku operujesz tu kontrastem między sacrum a profanum - obok przydrożnego krzyża i modlitewnej inwokacji do Pięknej Pani pojawia się zgrabiała dłoń i czerstwy suchar, co nadaje całości niemal reymontowską plastyczność i egzystencjalny ciężar.

To przede wszystkim liryka buntu przeciwko zapomnieniu. To "tren" o utraconym świecie, który został rozszarpany przez bezlitosną historię i wspomnianą w finale „parcelację”. Osobista tragedia jednostki, próbującej wkleić swoje serce w „łaty” nowej, obcej rzeczywistości, urasta tu do rangi losu pokoleniowego. To zapis żałoby organicznej, niemal fizycznej, w której dom rodzinny to nie tylko cegły, ale „drzewo życia” i „grzech”, którego nie zdoła wymazać z pamięci ani bór, ani tysiące nowo postawionych chałup.

Tak odbieram Twój piękny tekst! Jak dobrze, że jesteś! Serdecznie pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...