Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

wyjęty spod ochrony


Rekomendowane odpowiedzi

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Każde pytanie między nami zaczyna się

i kończy szelestem spadających liści.

 

Chociaż nasze słowa dzieją się osobno,

zostaw mi jeszcze jedno zamknięcie oczu.

 

Nocą znów przyzwyczajam się do starości,

która nie zawiodła i jest ze mną z powrotem.

 

Ale wciąż jedynie przez twoje ręce

mogę dopłynąć do świtu.

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

W sensie, że ?

Nie pasują do zimy?

 

Opublikowano

@vioara stelelor

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tu czuć zmęczenie. Może samotność. „Starość” nie musi znaczyć wieku. To może być ciężar, powrót do jakiegoś poczucia pustki, kiedy noc odbiera złudzenia. Dzień daje energię.

To obraz tego, że ktoś sprawia, iż noc nie jest całkowicie pusta, że jest sens czekać na świt.

Każdy, kto czyta wiersz, może poczuć ukłucie „to jest o mnie”, bo serce zwykle rozpoznaje swój adres.

 

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@Alicja_WysockaDziękuję :)

Ten wiersz to trochę taki kundelek. Spróbowałam połączyć w całość parę urywków z czegoś, co napisałam kiedyś i obecnie. Chciałam uratować kilka starych pomysłów/fraz, a uznałam, że znakomicie do siebie pasują.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...