Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Charismafilos Dzięki! Chyba masz rację. Myślę, że jestem na etapie szukania tego guzika. Nagle rano przyszły do mnie te "pobladłe drzwi" i byłam sama ciekawa, co z nimi zrobię. I jakoś wyjątkowo wiersz nie chciał się tak szybko zakończyć jak inne. Dzięki, że przeczytałeś i napisałeś.

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@APM A według mnie jest to wiersz o chęci bycia sobą. A zdrowa tożsamość wymaga równowagi między różnymi sprzecznościami, które człowiek nosi w sobie.

Opublikowano

@tie-break Jak najbardziej. Prawie tak jak w piosence Perfectu "Chcemy być sobą!" mamy tyle ról do zagrania, kiedyś chcemy być w końcu sobą, ale jak i gdzie? Może w pisaniu właśnie.

@bazyl_prost owszem, ciężki przemysł (w sensie ciężkie przemyślenia) i guzik z nich wychodzi, dlatego chwytanie za pióro pomaga  czasem.

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jak najbardziej.

Słowa zawsze wprowadzają ład w chaosie.

I my możemy się za ich pomocą definiować nieskończenie wiele razy i na nieskończenie wiele sposobów.

Opublikowano

Dostrzegać szarości życia...

większość przechodzi obojętnie .

...

życie nabiera treści

przez człowieka

jeszcze wiekszej

przez kontakt z nim 

 

ten nie zawsze

siega nieba

ściele się po ziemi

gubi 

na zatłoczonych ulicach 

rozgląda za 

nie istniejącą utopią 

odwraca od codzienności 

...

Pozdrawiam serdecznie  Spokojnego wieczoru 

 

Opublikowano

@APM

Obraz pokoju dziecinnego, który mógłby nim być - to jest przejmujące.
Życie między kołyską i trumną...
Możnaby z tego naprawdę kawał ciężkiego wiersza zrobić i wpuścić czytelnika w ciemny kanał, ale masz litość.

Opublikowano

@tie-break I to jest piękne, że możemy się definiować na wiele sposobów. Zaraz potem powstał inny wiersz, który może zaraz zamieszczę, bo ciekawa jestem jakie będą reakcje.

@Waldemar_Talar_Talar Mnie też się podoba. Moje zakończenia są często dla mnie zaskoczeniem. Tutaj jak najbardziej trafione. Dzięki.

@andrew Dziekuję i pięknego ranka/dnia życzę. Dzisiaj bedzie troche mniej codzienności, może więcej spotkań z ludźmi z którymi nie jest się na codzień? Chyba, że jest to niedzielna codzienność.

Opublikowano

@hollow man Dziekuję za przeczytanie i komentarz. Masz racje, autor może zrobić wszystko z czytelnikiem. Osobiscie wolę, jak światełko w tunelu jednk się zatli i nie zgaśnie od razu. A tutaj tunel był/jest długi. Jedni zobaczą konkretną latarnię, inni błysk zapałki... Może dla kogoś to nawet odbcie w lustrze... Inni mówią, ze widzimy zawsze to, co sami chcemy zoabczyć. Dlatego cenne jest dla mnie, co inni zobacza w moich wierszach. Twoj komentarz bardzo do mnie trafił.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...