Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

czym ona jest

czy czarnym srebrem i jego wymytym brakiem

jak w fotografii

a może układem kwantów

jak w cyfrówce

kochany krzem

podobno jesteśmy z piasku

częściowo

niektórzy jak szlachetny kryształ

niektórzy zmieszani z błotem

wynurzamy się stopniowo jak roślina z gruntu

żeby być drzewem

Opublikowano

@bazyl_prost

...

nasze kwanty

tak się nam wydaje

dają się układać jak klocki przez mrok

 

ledwo dojrzymy światło szarość robi roszadę

 

być sobą

większości nie warto

mózg się przegrzewa

skąd wziąść chłodzenie

gdy wróżą ocieplenie

...

Pozdrawiam serdecznie

Miłego dnia 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Łukasz Jurczyk   Ta scena z poematu to mroczny obraz pobojowiska. Śmierć znosi wszystkie podziały - "tam już nie ma , Greka ani Persa" - krew w piachu to wielki egalitarny gest wojny. Wszystkie kulturowe, polityczne, etniczne różnice przestają mieć znaczenie. Strofy 2-3 pokazują moment spotkania z rannym wrogiem. "Oczy jak u zwierzęcia złapanego w sidła" - dehumanizacja, ale zarazem empatia. Narrator widzi w umierającym wrogu "własny koniec" - to przekroczenie granicy między sobą a innym, rozpoznanie wspólnoty losu. Jest też brutalna konstatacja - "Jeśli patrzą bogowie, to bezradnie jak ludzie". Żadnej pociechy, żadnego sensu z góry. To świat bez transcendencji. W części 7. - to chłodny zwrot ku materialności. Gorzka prawda o trwałości materii wobec przemijania ludzi. Całość to medytacja nad sensem przemocy, przypadkowością śmierci i porażającą pustką, jaka zostaje po walce - zarówno metafizyczną, jak i etyczną. Super! Pozdrawiam.
    • @andrew jeszcze nie ma ocieplenia jest 3/4 zimy
    • Masz w sobie przestrzeń, nocy. Rozpływamy się w cieniach  pomiędzy głodem a lękiem.   Znikam w tobie. Wiem, że mnie pragniesz.!       
    • Dzień dobry. Stukacz w mitologii słowiańskiej był duszkiem domowym, który w nocy dokuczał śpiącym ludziom różnymi figlami (strącał talerze, głośno biegał, przewracał przedmioty) co starałem się zobrazować w wierszu i piosence.     Gdy ciżba ludzka do snu się układa Zadumana dnia minionego znojem, Nocy zasłona powoli opada Ciszy tonami, łagodnym spokojem.   Jednak nocą nie oaza spokojna Zakwitnie nad ich śpiącymi ciałami, Lecz stuków i puków nieznanych wojna Co budzi głośnymi uderzeniami.   W figurkę z metalu coś zastuka raz, Zadudni zaraz z głośniejszym wyrazem, Po strychu z hałasem przetoczy się głaz, Pęknie krąg ramy ze starym obrazem;   Stary kocur mrok przebiegnie oczami, Czujnym słuchem otoczenie wybada, Coś drapnie ścianę ostrymi szponami – Dla kocich uszu to niemal zagłada!   A stuków więcej od ścian się odbije, Talerze w twardą powierzchnię uderzą, Szkło brzęknie rozbite – północ wybije; Na grzbiecie kocim, aż się włosy zjeżą!   I pobiegnie przerażony dziwami Na podwórze, w głąb, w bezpieczne schronienie, Nie powróci z lęku przed zdarzeniami Co przekraczają kocie rozumienie.   Ludzi gromada we śnie utulona Ze strachem zaspane otworzy oczy, Gdy kanonada na dźwięk rozłożona Falami wibracji w łóżkach zaskoczy.   Znowu łyżeczka metalem zadudni, Rozpłacze się dziecko w kącie pokoju Zbudzone odgłosem jakby ze studni, Gdy wiadro uderzy w ściany przekroju.   Matka migiem na paluszkach ku dziecku Krokiem cichutkim podbiegnie zdyszana, Wielce zmartwiona, bo beczy w łóżeczku: Zawsze przesypiał do samego rana!   Grozy przestrachem zdumiona przystanie, Gdy ślepia w mroku zabłysną czerwone, Rozgrzanego węgla ich migotanie Na chwilę rozświetli nocy zasłonę.   I czmychnie slalomem futrzana kulka Strącając przy tym stołową zastawę, Potrąci kałamarz, ten spadnie z biurka: Kolejną dźwięków urządzi wystawę!   Krok swój skieruje na strychu pokoje Drapiąc podłogę cienkimi nóżkami, Nie snu kraina, a złości nastroje W umysły wejdą hałasu ścieżkami;   Od czaszki głośnym odbiją się echem Do granic bólu człowieka sennego. I tylko dziad stary z cichym uśmiechem, Z łzą w oku przywita nieznajomego.   – Toć to jest Stukacz! Istota niegroźna! Choć figlami tak uparcie dokucza, Bardziej dotkliwa aura zimy mroźna, Co swoją srogą naturą poucza.   I zabłysną pierwsze promienie słońca Na zaspanych ludzi twarze zmęczone, Ucieszeni, gdyż noc dobiegła końca, Zalegną w ciepłego łóżka ochronę.
    • jest tak sennie tak beznadziejnie sennie tuż po północy kot przechadza się między mną a ostatnią gwiazdką z nieba  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...