Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nadszedł czas, żeby się pożegnać i zniknąć bez śladu. Zostawię Wam zmyśloną bajkopisarkę „infelię”. Zaszczytem było dla mnie znaleźć się w Waszym gronie i czytać urokliwe wiersze,

które były motywacją do pisania moich historyjek. Cóż, gdy kpią z ciebie i drą łacha, odpowiadam milczeniem. Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Czułem się wśród Was, jak w rodzinie.

Jutro pożegnalny wierszyk z udziałem Gośki. Żegnajcie.

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Ja tam nie wiem, co się dokładnie stało, ale przemyśl, proszę, decyzję, bo szkoda, żeby na portalu triumfowała głupota nad rozumem.

 

Opublikowano

@infelia

To może wyjaśnijmy sytuację na forum, bo może o to chodzić. W swoim wierszu "Ciepło" nawiązałem do wiersza "Jabłecznik". Po zbyt późnym przemyśleniu, że może to zostać źle odczytane, jako kpina - co nie było moją intencją, przeprosiłem Cię, infelio, już raz i czynię to tutaj ponownie. I jeśli jest jakiś sposób abym mógł zadośćuczynić - zrobię to. Możesz na przykład uznać, że Ty zostajesz, a ja powinienem odejść.

Opublikowano (edytowane)

Nie daj się prosić, facet napisał wiersz w którym ja nie widzę drwiny, jedynie lekką nad podmiotem lirycznym bo może miałby ochotę napisać zupełnie inny wiersz ale tenże podmiot liryczny nie mógł. Właśnie może chciałby o tej szarlotce, ogniu, sercu itd..

Edytowane przez Magdalena (wyświetl historię edycji)
Gość vioara stelelor
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jak dzieci.

 

Nikt nie chciał źle, a się porobiło.

Dajcie sobie czas.

W emocjach robi się zazwyczaj głupoty.

Obydwoje jesteście ciekawymi, wartościowymi ludźmi, dobrymi poetami, to jest najważniejsze, a nie przypadkowe incydenty, potrącenia.

Poezja chyba nas wszystkich łączy.

Pozdrawiam Was :)

Opublikowano

A to nie. Do faceta to inaczej bym mówił - żeby wytarł smarka i nie histeryzował. (Czy to seksizm?). Dodatkowo natomiast również za to - równie zabawne nieporozumienie - przepraszam. Mam nadzieję, że wyczerpałem limit przeprosin w tym półroczu.
 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...