Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Milkną niespełnione pieszczoty,

gdy — nad stołem przesytym sploty

obłoczne snują o tym:

 

nadchodzi wieczerza!

 

Jutrzenka — w perłowym łonie —

nim przyjmie gości, obmywa dłonie.

Chleb słodko kusi, olśniewa stal.

 

Już czas!... 

 

Lecz czy kto widział — 

śród podniebnych sal —

naszego gościa? —

 

 

 

 

 

Edytowane przez Lenore Grey (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Lenore Grey

 

Przepiękny, niemal liturgiczny wiersz o oczekiwaniu. Ta atmosfera sakralności budowana jest od pierwszego wersu - "milkną niespełnione pieszczoty", jakby cała cielesność, wszystko ziemskie musiało ucichnąć przed wielkim wydarzeniem.

Ale najbardziej porusza mnie zakończenie. To nagłe załamanie uroczystości- "Już czas!... Lecz , czy kto widział - śród podniebnych sal - naszego gościa?"

Albo może przychodzi, ale nikt Go nie rozpoznaje? Bardzo liryczny i wieloznaczny tekst.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • @Proszalny To ja Panu napiszę wiersz o jeszcze większym polu: Było, jak było, Ale nie będzie.  No chyba, że będzie. Mimo, że było.  Wszędzie.    Piękne to, prawda? ;) ;) ;) 
    • Droga przez knieje koła buksują szlacheckie myśli się w głowie snują auto krę miażdży i rozchlapuje brunatną wodę co opryskuje Leśną polanę paśnik dla saren wnet przybiegają łanie zdyszane ciesząc mą duszę swoim widokiem leśnej zwierzyny bezkresny spokój Z drogi spoglądam mostek przecina dwa stawy mętne co się spowiły w zimowej szacie żabieńców ostów przegniłych rzęśli i wodorostów Za nimi droga a w prawo drzewa niegdyś tu mocne las dęby miewał i prześwituje rząd kolumn niskich portyk z balkonem wśród plantów wykwitł Stoi Dwór wśród suchych wspomnień złego poranka nie ma drzwi W oknach zawisła leśna firanka Wokół pulsuje życie już nowe a on umiera w szacie lutowej pies nie zaszczeka kot się nie przemknie stara narzuta mu w sercu tęchnie
    • @Zbigniew Polit   To moja interpretacja. Tekst pozostawia szerokie pole dla odbiorcy. Dodatkowy plus.
    • @Achilles_Rasti świetny wiersz. Jungowskie maski (Persony) które z czasem są już nie do zdjęcia i odróżnienia od nas samych. Tak to czytam.
    • @Proszalny To wolna interpretacja. Zacznijmy od tego - skąd Pan wie, że autorowi chodziło o piękno? Przypomnę:  Nigdy nie przerobiłem. Siedem lat gniłem Pijąc swoją własną krew. Nie wiemy czego poeta "nie przerobił". "Gnił" w więzieniu, czy był literacko bezpłodny? Pił "swoją krew"? Pewnie jakaś przenośnia albo parabola. Ale to tylko autor może wiedzieć. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...