Ile warte jest życie,
gdy kropla spadnie z czoła,
kiedy kochasz zbyt mocno
wciąż powstając z kolan…
Ile warte są słowa,
gdy niemi mówią więcej,
a milczenie wciąż krzyczy:
tylko mnie pokochaj!
Ile wart jest dotyk,
gdy podnosisz nieludzi
porzuconych jak śmieci,
kto ich znów obudzi?
Ile warte jest światło,
gdy rozbłyśnie tak nagle,
tylko razi zbyt mocno
w nieswoim zwierciadle…
Ile warte są chwile
płynące bezszelestnie,
jak strumień pośród cierni,
lub mgła na bezkresie…
Ile warci są ludzie,
gdy swym cieniem się stają
samotni, porzuceni,
schowani w otchłani…
Ile wart jest człowiek
odarty z sensu bycia,
nie pytając nikogo
bez pragnienia życia…
Ile warte jest dzisiaj
nim się jutro zacznie…
Czy tym co mija szybko,
czy nie życiem właśnie?