Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie chcę już nic przegapić w tym życiu,
ani skrzypiącej huśtawki, polowania sokoła,
włączyłem latarkę, zamykając uszy
na kroki na suficie,
gdzie się śmiała jemioła
Zgasiłem kłamstwa,
kopie złych prawd,
bo łatwiej jest śpiewać w chórze,
łatwiej udawać martwą rybę,
wybrać dolne półki
i zapomnieć o górze 

 

Ten mój księżyc
wciąż wisiał nad cudactwem,
wybudowanym
z wiary w wieżę Babel,
mój wiatr oczyszczał
pory mych spojówek,
a sercu dał powidok
życia mych migawek.
Strumienie słońca,
po ostatnich kroplach deszczu,
uśmiechały się w lustrze kałuży,
a płatki mrozu były
niczym odżycia klangor
po kolejnym wirze
rozwrzeszczanej burzy.

 

I nic z tych wiecznych zjawisk
nie było mi wrogiem
tak, jak wszystkich hiobowych przyjaciół ilość,
obudzenie to widok
z oczu towarzyszy,
a stabilna w tym życiu
jest prawdziwa miłość.

Opublikowano (edytowane)

@Maksymilian Bron to prawda, że łatwiej " wybrać dolne półki" i " udawać martwą rybę", bo nie trzeba się wysilać i po prostu tkać, życie po najmniejszej linii oporu. Tylko pozostaje pytanie, czy takie życie jest godne uwagi i warte czegokolwiek? Czy lepiej jednak podjąć to ryzyko i zrobić krok naprzód ?

W drugiej strofie moją uwagę przyciągnęła interesująca persinifikacja strumieni słońca uśmiechających się w lustrze kałuży. 

Trzecia strofa ma natomiast ciekawą refleksję na końcu. Prawdziwa miłość być może jest i stabilna, tylko problem leży w jej zdefiniowaniu...

Wiersz niezmiernie ciekawy, do  zaczytania. Pozdrawiam:)

Edytowane przez Mitylene (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...