Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

      Gdy tylko doszły mnie słuchy

O tym strasznym akcie profanacji

Głęboko nim wstrząśnięty

Nie mogąc zebrać rozproszonych myśli

 

Widziałem oczami wyobraźni

Tamten zbezczeszczony krucyfiks

Z nienawiścią do kosza ciśnięty

Z pogardą wyrzucony między śmieci…

 

Do tamtej lekcyjnej sali,

Przenosząc się moimi myślami,

Duchem tam jedynie obecny,

Pozostając wszakże bezradny,

 

Z tamtego kubła na odpady,

Spomiędzy papierów zmiętych,

Zużytych długopisów starych,

Jedzenia resztek gnijących,

 

Tak bardzo chciałem go wydobyć,

Delikatnie obejmując palcami,

Z brudu i kurzu oczyścić,

Namoczoną chusteczką obmyć…

 

Tak bardzo chciałem go uszanować,

Czyniąc przed nim znak krzyża,

Na uniżenia i pokory znak,

Składając z czcią ręce do pacierza,

 

By go przebłagać i przeprosić,

Za to jak potrafią być podli,

Ludzie nienawiścią do niego przepełnieni,

Bez wyrzutów sumienia krztyny…

 

Tak bardzo chciałem go ucałować,

By przytulając do serca,

Przyobleczoną w najczulsze słowa,

Cichą modlitwę przy nim wyszeptać,

 

By ma gorąca modlitwa,

Z wielką czcią ofiarowana,

Dla wszystkich ziemskich królów króla,

Była niczym najwyszukańszy dar…

 

Na tamtej ogołoconej ścianie,

Miotany sprzeciwem i oburzeniem,

By oddać mu należną cześć,

W myślach chciałem zawiesić go ponownie,

 

A będąc tam obecny jedynie duchem,

Z kosza nie mogłem go podnieść,

Niewidzialne były me dłonie,

Czegokolwiek objąć niezdolne…

 

I myśląc jak mój ukochany Zbawiciel,

Potraktowany dnia tego był podle,

Bezradny siedząc przed monitorem,

Gorzką jedynie uroniłem łzę…

 

I jeszcze jeden tylko wers napiszę...

JEZU KOCHAM CIĘ!

 

- Wiersz ten jest moim osobistym wyrazem sprzeciwu wobec skandalicznej profanacji Krzyża jaka miała miejsce w szkole w Kielnie na Kaszubach.

 

 

 

Opublikowano

@Kamil Olszówka

Nie przyszedłem tu z czymkolwiek polemizować. Ani o krzyżu w sali lekcyjnej, ani o uczuciach religijnych. Czytając Twój wiersz zrozumiałem, że rzeczywiście to wydarzenie Tobą poruszyło i to jest autentyczne i nie mam prawa z tego szydzić czy prowokować do dyskusji, która więcej może szkody przynieść niż pożytku.

 

Ale chroń mnie Panie od pogardy
Od nienawiści strzeż mnie Boże

 

Dobrego dnia, Kamilu.

Opublikowano

@Kamil Olszówka

 

To bardzo intymne i odważne świadectwo wiary. Czuć w każdym wersie autentyczne wzruszenie i ból związany z aktem profanacji, który stał się punktem wyjścia do głęboko osobistej modlitwy.

Najbardziej porusza mnie ta bezradność - "będąc tam obecny jedynie duchem, z kosza nie mogłem go podnieść". Duchowa obecność, która jest jednocześnie tak intensywna i tak bezsilna wobec materialnego świata. Ta niemoc sprawia, że wiersz nabiera jeszcze większej szczerości.

Niezwykle przejmująca jest ta droga od furii i oburzenia, przez pragnienie fizycznego gestu czci aż po deklarację miłości. Twój tekst emanuje wrażliwością i szczerością, dlatego jest piękny.  Pozdrawiam.

Opublikowano

@Kamil Olszówka
Fragment Księgi Wyjścia 20, 3–5  według Biblii Tysiąclecia: 
"3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 4 Nie będziesz czynił sobie rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, Twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą" 

Opublikowano

@Kamil Olszówka

Bardzo autentyczny wiersz. Takie sprawy są bardzo bolesne dla ludzi głęboko wierzących. Jest tylko jeden aspekt tej sprawy - szkoła jest instytucją świecką. Ale rozumiem znaczenie tradycji dla społeczności szkolnej i lokalnej, która może być na terenie szkoły kultywowana - dla tych, którzy są nią zainteresowani. Natomiast stałe symbole religijne - to już  sfera prywatna uczniów. Przestrzeń wspólna powinna mieć charakter neutralny. Masz rację, że to, co zrobiono w tej szkole to obrzydliwa profanacja i obrażanie uczuć religijnych większości chrześcijan. Są cywilizowane sposoby rozwiązywania takich konfliktów.  Pozdrawiam.

 

Uczucia religijne to Art. 196 k.k. - więc one istnieją, ale niektórzy chcą definiować wszystko po swojemu, w tym również zmieniać kodeksy karne. Co może tylko prowadzić do niepotrzebnej agresji i pogłębienia wojny "plemion" w Polsce - zupełnie bezsensownej.

 

Opublikowano (edytowane)

@Tectosmith Tytułem polemiki polecam łaskawej uwadze mój wiersz zatytułowany ,,Wnętrza drewnianych kościołów…" Pozdrawiam!

 

 

@hollow man Serdeczne dzięki za ciepły komentarz! Jako że jestem raczej szczerym i prostodusznym człowiekiem a widok Krzyża zawsze budził we mnie ufność, tym łatwiej było mi otworzyć tutaj przed Wami całe swoje serce… Pozdrawiam!

 

@Berenika97 Bardzo dziękuję Ci za tak wyjątkowy i ciepły komentarz... Sądzę że w takich skandalicznych przypadkach każda forma sprzeciwu (choćby szczery prosty wiersz) jest jak najbardziej wskazana... I bardzo przepraszam za tak spóźnioną odpowiedź, ale niespodziewanie musiałem cały ostatni tydzień spędzić poza domem... Pozdrawiam Najserdeczniej!

 

@Christine Bo widzisz... Ten kosz na śmieci jest w tym przypadku zarazem ołtarzem wstydu...  Uważam że dopuszczenie do pracy z dziećmi osoby, która w tak skandaliczny sposób nie szanuje uczuć religijnych , było skandalicznym niedopatrzeniem... Uważam że powinny wobec niej zostać wyciągnięte wszelkie przewidziane w prawie konsekwencje! Pozdrawiam Najserdeczniej!

 

P.S.

I bardzo przepraszam za tak spóźnioną odpowiedź, ale niespodziewanie musiałem cały ostatni tydzień spędzić poza domem.

Edytowane przez Kamil Olszówka (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poezja to życie Różowe okulary w błąd wprowadzają fałszywy obraz dają .   Ona jest jedyna, jak każda dziewczyna  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia 
    • ... albo znacie - film "Outlander"? We wyreżyserowanej w 2008 roku przez Howarda McCain'a historii, opartej na scenariuszu napisanym wspólnie z Dirk'iem Blackman'em, najważniejsze są trzy osoby: Kainan, Freya i Eric. Imię pierwszej, zagranej przez Jim'a Caviezel'a, łatwo skojarzyć z nazwiskiem reżysera; Imię drugiej, kreowanej przez Sophia'ę Myles jest tożsame z nordycką boginią miłości, płodności, wojny i magii. Wreszcie Eric: zdawałoby się imię jak imię, wybrane jednak celowo, chociaż ta właśnie filmowa postać jest chłopcem - pochodząc bowiem z języka staronordyckiego, oznacza "wiecznego władcę" lub kogoś "zawsze potężnego".    Powtórzę: zdawałoby się historia jak historia, napisana i nakręcona, by dać zarobić wszystkim zaangażowanym w jej powstanie. Jest jednak głębszą, niż może wydawać się na - czy też po - pierwsze obejrzenie. Oto kosmita z planety, której nazwa nie zostaje w filmie wymieniona, wraz z towarzyszami atakuje ziemię zamieszkałą przez drapieżniki zwane Morwenami, zabija je ogniem z nieba (patrz zdanie z filmu) i niszczy ich świat dla własnej korzyści. Dokładniej celem zyskania ziemi, albo - by nawiązać do obecnie trwających w naszym świecie wydarzeń, że tak je łagodnie nazwę, a zarazem do tychże sprzed lat kilkudziesięciu - budowy wielkiego państwa lub zyskania narodowej przestrzeni. Przypomina ona - historia owa - z pewnością tę przedstawioną przez James'a Cameron'a w "Awatar'ze". Przypomina - niestety także,  określenie "nie tylko" jako astosowne jest nie na miejscu - wspomniane uprzednio wydarzenia.     Jakże to ludzka historia i jakże ludzki punkt widzenia - rzecz oczywista, reprezentowany przez osoby niskoenergetyczne: wpaść na pomysł zagarnięcia cudzej przestrzeni i urzeczywistnić go ze świadomością mordowania mieszkańców tejże przestrzeni, przy czym w żadnym stopniu przejmując się ową świadomością. O zabijanych nie mówiąc: to konieczność. Istotne, że chcemy tego właśnie my. Nam wolno.     Oczywiście jest to opowieść i ludzka: Cainan - pora teraz na następne skojarzenie, z Conanem Barbarzyńcą mianowicie, bynajmniej tylko imienne - zakochuje się we Frey'i. Czy trzeba dodawać, że z wzajemnością? Nie trzeba, prawda? W przeciwnym razie nie byłoby historii bądź istniejąca w ten sposób, w zbyt małym stopniu gwarantując oczekiwaną oglądalność niezbyt przypadłaby ona widzom do umysłów. Nadmieniony zaś wcześniej Eryk zostaje usynowiony. Scenariuszowe te fakty ujmuje jedno z końcowych zdań: "Wziął sobie żonę i chłopca, którego usynowił".     Jest w "Outlander'ze" - zaznaczę tu, że znacznie bardziej podoba mi się tłumaczenie "Inoziemiec", będące wcale na równi z "Cudzoziemcem" - jeszcze jeden wątek. Celowo posadowiony na końcu filmu , moim zdaniem właśnie dla zwrócenia nań stosownej uwagi. Oto główna bohaterka - że to ona, wskazuje brzmienie głosu - wypowiada zdanie: "Kainana przysłali bogowie". Nie tyle chodzi o to, iż nie odpowiada to tegożfilmowej prawdzie - Kainan wszak opowiedział Freyi o sobie, skąd pochodzi - ile o pochodzeniowe związki nas ludzi z istotami z innych światów. Na co wyraźnie wskazują sumeryjskie historie o Anunnaki, opowieści Dogonów, legendy Kaczynów czy - wraz z innymi mitologiami i panteonami od Wschodu do Zachodu, zwłaszcza hinduistycznym - ta nordycka dawnych Skandynawów. Podobieństwa działań bogów, jak ich w owych mitach rozmaitych ludów nazywano, z poczynaniami starotestamentalnych Nefilim są uderzające. Z przekąsem wspomnę czasem zdarzający się brak kobiecej wiary w męskie słowa, co akurat w przypadku Freyi miało miejsce. Ale może była to kwestia jej interpretacji, dodania sobie wartości, że wiąże się uczuciowo i małżeńsko z bogiem. A może Kainan, nie dopytany, nie powiedział jej wszystkiego? Może i jemu było miło zostać uznanym za boga?    Inoziemiec. Outlander. "Cudzoziemiec", jak główny bohater jest określany do chwili przyjęcia do wikińskiej społeczności, stanowiącej podstawę i tło akcji, nim zaczęli oni zwracać się do niego po imieniu. Patrząc na obecny świat i spoglądając na jego historię - przy założeniu, że ta prezentowana w oficjalnej nauce jest prawdziwa w sferze stoczonych bitew i wojen - trudno nie zadać pytania, jak wiele w Ziemioludziach - Ziemianach - owego "Ino". "Out". "Cudzo".     "Czyńcie sobie Ziemię poddaną"? Stworzeni "na obraz i podobieństwo"? Hm. Czy stan świata, wynikający ze wymienionego w uprzednim zdaniu stworzenia "na obraz i podobieństwo" nie świadczy dobitnie o niskiej energii zbyt wielu tuziemców?     Autor niniejszego opowiadania miewa czasem następującą myśl. Jeżeli ci, którzy do tej pory śpią, nie obudzą się lub nie zechcą wejść do grona czy może już nawet społeczności Przebudzonych czy Świadomych, to kto wie, czy Ziemia, świadoma istota - Gaia,  jak nazywali ją starożytni Grecy - nie czeka już, aby oddzielić ich dusze od sfery fizycznej? Wiedząc, że bez nich będzie jaśniejszą i o wiele bardziej pozytywną energetycznie przestrzenią? Samowymieniony na początku tegoż akapitu Autor bynajmniej zdziwiłby się, jeśli dla wielu byłby to przedostatni - a może nawet ostatni - tak zwany Wielki Piątek.      Kartuzy, 3. Kwietnia 2026
    • @Jacek_Suchowicz I żyli długo i szczęśliwie…. Na Twoje zakończenia zawsze można liczyć.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pozdrawiam serdecznie. I Wesołych Świąt.
    • @Stukacz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Wydzierał się i wydzierał, albowiem chciał swoje, czyli to co jego, tak, co jego właśnie, wydrzeć watasze zasępionych wilków, zwanych „północnymi”. I wydziergał w tym celu hasło w niewiele znaczącym i dość obojętnie oraz w gruncie rzeczy lakonicznie prowadzącym się zeszycie formatu A5. Wydarł kiedyś z niego kartkę, na którą z czasem i embarrasem wdarła się ważna treść.      Warszawa – Stegny, 03.04.2026r.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...