Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Fotografia Pascala

 

Paznokcie całe w plamach
zrogowaciałe od martwych kątów
Doktryny świetlne zrzucane z obiektywów
miażdżą nadzieję — o lepsze jutro

 

Tkwiąc w tym stanie miesiącami
prosiłem w rozmyciu Boga
by wyostrzył mi wizję
Ale gdy poprawił perspektywę
zobaczyłem brud w każdym odcieniu

 

Tańczyłem poza błękitem
błędnik krążył przez światło telewizora
Próbowałem uchwycić ten moment
krusząc dłońmi odłamki soczewki —
mimo wywołania zdjęcia przez pryzmat
kolorystyka przypominała zakład Pascala

 

Paznokcie pokryte bliznami
uchwycone na splamionym zdjęciu —
utlenionym skrzepem człowieczeństwa
próbującego przejrzeć siebie
w moim antytematycznym odblasku

 

 

 

 

 

Don't ask me why I hate myself
As I'm circling the drain.

 

 

Edytowane przez truesirex (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@truesirex

 

Mocny tekst. Ta metafora fotografii, która zamiast jasności odsłania tylko "brud każdego odcienia" - bolesna diagnoza. Świetne połączenie "zakładu Pascala" z procesem wywoływania zdjęcia. I te paznokcie jako klamra - symbol fizycznego zniszczenia w próbie "przejrzenia siebie".  Wiersz o niemożności dotarcia do istoty.

 

Klimatyczny, mroczny i długi utwór - dobrze dobrany do tekstu.   Pozdrawiam

Opublikowano

@Waldemar_Talar_Talar

Dziękuję!! Pozdrawiam serdecznie

 

@Berenika97 Dziękuje bardzo za ten komentarz :) Cieszę się że metafory się podobają. :))

 

Dziękuję również za przesłuchanie utworu

 

Pozdrawiam serdecznie  

 

@KOBIETA Twoja interpretacja jak zawsze prawidłowa :)) 

dziękuje niezmiernie za lekturę haha    

 

Cieszę się że przesłuchałaś piosenkę  :)) (ostatnio słucham jej w kółko uwielbiam długie utwory bo można się wyciszyć przez dłuższy czas haha) 

Pozdrawiam również bardzo :)) 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie pamiętam chwili, w której cisza zaczęła mieć ciężar. Najpierw była tylko brakiem dźwięku, przerwą między jednym oddechem a drugim, niewinną przestrzenią. Potem zaczęła rosnąć. Zajęła ściany, weszła w szczeliny mebli, osiadła na książkach jak kurz, którego nie da się strzepnąć, bo nie jest materią, tylko decyzją świata, by nic więcej nie mówić. Siedziałem naprzeciw drzwi, choć nie pamiętam, dlaczego uznałem je za ważne. Nie prowadziły nigdzie konkretnie. Nie oddzielały mnie od nikogo. A jednak wiedziałem, że jeśli się otworzą, coś zostanie odebrane — nie dodane. Nie było pukania. To jest pierwsza rzecz, którą trzeba zrozumieć. Nie było żadnego dźwięku, a mimo to wiedziałem, że ktoś stoi po drugiej stronie. Nie „ktoś” w znaczeniu osoby. Raczej obecność, która nie potrzebuje ciała, bo ciało byłoby ograniczeniem. Czekała. I w tym czekaniu było coś bardziej niepokojącego niż jakikolwiek ruch — jakby czas przestał być linią, a stał się spojrzeniem, które nie mruga. Wstałem dopiero wtedy, gdy zorientowałem się, że siedzę tam od zawsze. Nie pamiętam dzieciństwa. Nie pamiętam pierwszego dnia w tym pokoju. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek był gdzie indziej. Jakby życie zostało skrócone do tej jednej sceny, powtarzanej bez wariacji. Ręka na klamce nie była moją ręką. Była gestem, który musiał się wydarzyć, bo wszystkie inne możliwości już wygasły. Kiedy drzwi się otworzyły, nie zobaczyłem niczego, co mógłbym opisać. Nie było ciemności. Ciemność jest czymś, co można nazwać. Tam nie było nawet tego. To było miejsce, w którym znaczenie jeszcze się nie narodziło albo już zostało zużyte. I wtedy zrozumiałem, że to nie ja patrzę na zewnątrz. To coś patrzyło na mnie od zawsze, cierpliwie, bez zamiaru wejścia — bo nigdy nie było na zewnątrz. Drzwi nie oddzielały dwóch przestrzeni. Oddzielały dwa złudzenia. Zamknąłem je powoli, z ostrożnością kogoś, kto nie chce obudzić śpiącego w sobie świadka. Ale od tamtej chwili każda powierzchnia stała się podejrzana. Ściany nie są już ścianami. Podłoga nie podtrzymuje — tylko udaje. A cisza cisza nie jest już ciszą. Jest dowodem, że coś przestało potrzebować dźwięku, żeby istnieć.
    • @Waldemar_Talar_Talar spokój i dojrzałość płyną szerokim strumieniem z Twojego wiersza.  Pozdrawiam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Leszczym zgadzam się:)  Najlepiej gonić za brakiem kłopotów, bardzo mi się podoba ten pomysł i ta zgrabna myśl :)
    • @Alicja_Wysocka Wszystko w porządku Alu. Głos można zabrać lub nie - jest demokracja, a poza tym to każdego prywatna sprawa i należy to uszanować. A poza tym Ty jesteś kobietą, a więc zawsze masz prawo odmówić i żaden facet (w tym ja) nie powinien ci moralizować. Innymi słowy - wszystko gra. :) Dobranoc...
    • @Berenika97    Przeczytałem i ja. Z Prawdziwą Przyjemnością, jak powyżej komentujący Współforumowicze. I też zostawiłem polubienie jako wyraz czytelniczego uznania. Pozdrawiam serdecznie. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...