Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Arsis Włodziu bardzo Ci dziękuję 

To bardzo miłe co napisałeś 

Przytulasy

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Simon Tracy weź daj spokój 

Takie grafomaństwo moje wydać to trzeba by mieć nie lada odwagę

Poza tym piszę bo lubię i nie mam presji 

Dziękuję za miłe słowa 

Pozdrawiam serdecznie

Opublikowano

@Gosława

Ech... Nigdy, jako dziecko z blokowiska, nie nabędę takiej wrażliwości na obraz. Stanęlibyśmy przed tym samym krajobrazem i ja bym napisał, że widzę łąkę i las. A Ty - pokazałabyś listki, źdźbła, nieznane mi kwiaty, wypełniła to zapachami, podmuchami wiatru... A do tego wszystko to opowiadałoby jeszcze historię i wypełnione byłoby symbolami, których znaczenia mógłbym się jedynie domyślać.

Opublikowano

@Gosława

To Ci coś opowiem... Część wakacji zwykle spędzałem na wsi u stryjostwa. Kuzyni to megaogarnięte w technice chłopaki - jak to na wsi. A ja, taki miastowy wymoczek bez pojęcia, byłem dla nich łatwym celem. Zrobiła mi się dziura w trampkach, więc powiedzieli, że mi ją zwulkanizują. Tak też zrobili. Po operacji trzeba było poczekać aż guma wystygnie i jeden z nich przekonał mnie, że jak włożę trampka do wiadra śruty, to guma lepiej zwiąże. I ja - osioł - zapakowałem tego trampka w tę śrutę. Do dzisiaj się ze mnie śmieją.

Opublikowano

@hollow man No to u nas na wsi byś nie miał życia tam to sami wywrotowcy 

Miastowi mieli przerąbane

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ale ciagnikiem potrafisz jeździć?  I ewentualnie ogławiać buraki? 

To ważna umiejętność

Opublikowano

@Gosława

Tak, jeździłem C360 i Bizonem nawet. Oni go w zasadzie rozkładali przed sezonem na części. A ja się ustawiałem w pozycji chłopca na posyłki i po paru tygodniach rozróżniałem te wszystkie skomplikowane narzędzia, rodzaje kluczy itd., więc zyskiwałem szacunek. No i później - w żniwa - jeździłem na tym kombajnie z nimi jako liczmen i kolektor kasy. Ech... Fajne czasy... 

Ale z tymi burakami to nie... 

Opublikowano

@hollow man @hollow man z burakami cukrowych to było więcej pracy niż pożytku 

Bo jak wzeszły go trzeba je było plewić później oglowić taką specjalną ogławiaczką okrągłe coś nabite na trzonek 

Bary ciężka to była praca 

Nastepnie liście przyczepą zwoziło się nz ogromną pryzmę trzeba je było zabezpieczyć snopkami i przykryć ziemią 

To była tzw kiszonka 

Bulwy wykopane należało zebrać i wywieźć na skup 

Toby było na tyle 

Bez ciężkich maszyn tylko siła rąk 

 

Opublikowano

@hollow man ja j szcze takie czasy pamiętam 

Może dlatego tak bardzo szanuję ziemię i ona mi się odwdzięcza spory mi planami 

Co prawda na mikroskopijną skalę 

Mam dzięki temu zapasy przetworów na trzy lata 

Co chcesz dżemy soki kiszonki 

Jeszcze tylko bimbru muszę nauczyć się pędzić

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@Gosława

Piękny, melancholijny wiersz z niezwykłą atmosferą i obrazowaniem.

Portret Anny jest tak plastyczny, że niemal widzę tę sepię i słyszę psie łańcuchy. Pięknie oddajesz kontrast między kruchością ciała a siłą ducha, a to zakończenie - ta tęsknota za ucieczką "na przełaj" - bardzo poruszające.

Twój wiersz to jakby zatrzymany kadr z życia, które ucieka.

 

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!

Opublikowano

Anna w sepii, a mlecze żółte... dla takich obrazków warto odpalać programy graficzne, żeby trochę poingerować w zdjęcia. Wiersz obok którego trudno przejść obojętnie.

 

Pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie wiem, czy to życie, czy tylko sen śniący się samemu sobie przeze mnie jak przez organ pozbawiony nerwów. Nie jestem już śniącym. Jestem miejscem, w którym sen zapomniał wyjść na jaw. Może nigdy się nie obudziłem. Może przebudzenie też było snem, tylko o większej jasności, jak sterylna sala operacyjna w cudzym, wyczyszczonym wspomnieniu. Chodzę po dniach jak po miękkiej tkance, która ugina się, lecz nigdy nie pęka  jakby świat panicznie bał się mnie zranić, bo rana zmusiłaby go przyznać, że istnieję. A przecież jestem tylko światłem, które zbyt długo stało w jednym punkcie i wypaliło dziurę w nicości. To, co widzę, to nie rzeczywistość, lecz strup na tamtym świetle, którym byłem. Ludzie mówią do mnie, a ich głosy są jak dane wysyłane na serwer, który dawno przestał przyjmować hasła. Słowa wpadają do środka, nie znajdują adresata i osiadają we mnie jak kurz w opuszczonym szpitalu: jest prąd, jest aparatura, ale nie ma już żadnego pacjenta. Dotykam świata i on odpowiada dotykiem, jak dwaj nieznajomi w ciemności, którzy ściskają sobie dłonie tylko po to, żeby sprawdzić, czy obaj jeszcze nie umarli. Czas płynie, lecz jest rzeką bez wody. To tylko koryto, które pamięta nurt i codziennie udaje, że go czuje. Jestem opóźnieniem sygnału. Informacją o życiu, która dociera na miejsce wtedy, gdy miejsce przestało istnieć. Wszyscy widzą blask i mówią: „oto on”. A ja wiem, że źródło dawno zapadło się w siebie i tylko bezwładność prawdy podtrzymuje mój kształt. Nie jestem ani snem, ani jawą. Jestem błędem w kodzie źródłowym dnia. Resztą po dzieleniu bytu przez sens. Resztą, której byt nie potrafi zaokrąglić do żadnej pełnej osoby. Świat mnie nie koryguje, bo musiałby przyznać, że jego równanie od początku było domknięte na siłę. Oddala się coś i wiem, że to ja odchodzę ode mnie. Najgorzej jest wieczorem. Czuję wtedy, że moje „ja” leży gdzieś indziej, podłączone do aparatury, której nie widzę. A to, czym mówię i czym kocham, jest tylko znieczuleniem, które dostało pozwolenie na ruch. Boję się przebudzenia. Bo jeśli się obudzę, okaże się, że całe moje życie było tylko sekundą między dwoma uderzeniami serca, z których drugiego nie było w planach. Więc trwam. Półprzytomny. Półprawdziwy. Jak błąd, który stał się częścią systemu, bo jego usunięcie wymagałoby napisania świata od nowa.            
    • @viola arvensis rzec można nawet - Słowa Boże :) przy okazji, ciekawie o poście jest u proroka Zachariasza w 7 rozdziale - zachęcam ;)
    • @Mitylene bardzo mi się podoba , zwłaszcza ostatnie wersy . pozdrawiam. 
    • @Charismafilos święte słowa - wszak z Pisma Św. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...