Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Wiesław J.K. Znalazlem interesujący cytat znanego brytyjskiego kaznodziei:

 

„Bóg jest zbyt dobry, by być niemiłym, i zbyt mądry, by się mylić. A kiedy nie możemy dostrzec Jego ręki, musimy zaufać Jego sercu”. – Charles Haddon Spurgeon

 

"God is too good to be unkind and He is too wise to be mistaken. And when we cannot trace His hand, we must trust His heart." - C. H. Spurgeon

Opublikowano

@Wiesław J.K.  tak, jak najbardziej tak.

Wiele wierzeń , świąt katolickich( chrześcijańskich bierze się z wierzeń ludowych.

 

Zło, wojny były i są. Bo to ludzie je wywołują( i to ci najwięksi, bo wojna to dobry biznes)

I cierpią niewinni, a tych wielkich to nie dotyczy. 

Żaden Bóg- w każdej religii nie nawołuje do wojny- to ludzie, polityka najczęściej.

Wojny w imieniu Boga i z Jego imieniem na ustach- to polityka.

Nawet w równie wielkiej religii jak nasza jest dużo podobieństw( oczywiście przy fundamentalnych różnicach),

u nas Mahomet jest prorokiem tak jak u nich Jezus.

Tak samo jak u nas zabójstwo jest ciężkim grzechem- ale ludzie racjonalizują, usprawiedliwiają to,

mówiąc np, ze pójdzie do raju.

W imię czego np kobieta( mama) wysadza się( z pasem ładunków wybuchowych przytroczonych 

do pasa)- to jest polityka- elementy psychologii.

Dzięki

 

 

@Wiesław J.K.  piękny i mądry cytat. dziękuję

 

Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. (J 14,27).

Bóg jest dobry- tak, i Jego pokój nie jest związany z żadną polityką, systemem politycznym,

ani działaniami wojennymi agresorów.

Pokój Boga który udziela dotyczy wnętrza człowieka- serca.

 

 

@Marcin Tarnowski, @huzarc  dziękuję

Opublikowano

@Annna2Myślę, że każda główna religia to system religijny, pisząc główna mam na myśli chrześcijaństwo, judaizm i muzułmanie. Inne grupy są mniej lub więcej liberalne jak hinduizm i buddyzm. 

Wspomniane przez Ciebie wierzenia ludowe kojarzą mi się z prasłowianami, Lechitami, inaczej mówiąc czasami przed katolickimi. 
W obecnych czasach widzimy zachodzące zmiany w tej materii, ludzie w wielu krajach powoli  odchodzą od tych trzech wyżej wspomnianych religii, ale to nie znaczy, że odrzucają wiarę w Stworzyciela/Boga. 

Opublikowano

@Wiesław J.K.  dla mnie jest to równoznaczne- odchodzenie od religii jest odrzuceniem Boga.

Bo nie wierzy się w ludzi- wierzy się w Boga- Bogu. Wierzę i to się nie zmieni, tego nie zmienię.

Chrześcijaństwo jest liberalne, według ostatniego raportu codziennie ginie za wiarę 105 chrześcijan za wiarę,

czyli co 5 minut ginie człowiek, tylko dlatego, że jest człowiekiem.

 

Ale zgadzam się- fundamentalizm- w jakiejkolwiek formie jest zły.

 

Rzymska Fontanna Di Trevi- kilkakrotnie była zabarwiona i oświetlona na czerwono-

na znak męczeństwa chrześcijan.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Annna2 Tutaj się bardzo mylisz, osoba nie musi być katolikiem aby wierzyć w Boga. Religia katolicka pokazała swoje oblicze przez wieki swojego panowania. 

Trzeba brać pod uwagę dlaczego powstały kościoły ewangelickie, prostestanckie. W tych religiach przywiązuje się dużą wagę do tego co mówi Biblia, natomiast kościół katolicki odszedł od tych biblijnych zasad stwarzając system zastraszania, przynajmniej było tak niegdyś. 

Opublikowano (edytowane)

@Wiesław J.K.  tu nie zgodzę się.

Schizma( 1054 rok) podział chrześcijaństwa na wschodnie i zachodnie- ale nadal to jest chrześcijaństwo. Jeden Bóg- ten sam.

Jestem katoliczką (chrześcijaństwo zachodnie) - katolicy uznają prymat Papieża.

To o zastraszaniu- daj se luz- gdyby tak było nie mógłbyś pisać nawet takie rzeczy,

krytykować i oficjalnie też jechać.

A i jeszcze gdybym czuła się w jakimkolwiek stopniu zastraszona- nie byłoby mnie w Kościele,

a jestem i to się nie zmieni.

A słyszałeś o ekumenizmie?- niedawno  Papież modlił się z królem Karolem( głowa kościoła anglikańskiego)

 

I i jeszcze o zastraszaniu:

Czy pamiętasz o francuskim tygodniku" Charlie Hebdo? co tam się stało?

Ośmielili się narysować szczerbatego Mahometa, i co się stało z dziennikarzami?

Pewnie wiesz, a i można przeczytać( znaleźć).

 

 

 

Niechęć, osobiste urazy nie mogą być traktowane do wszystkich,

nie wsadza się do jednego worka.

To wszystko. Miłego dnia.

 

 

 

Edytowane przez Annna2 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Annna2 Proponuję zakończyć ten temat. Polityka i religia mają to do siebie, że stwarzają wiele kontrowersji. Niech każdy wierzy w to co chce. Są tacy co uznają prymat Papieża, są tacy co uznają prymat Jezusa Chrystsa, są tacy dla, których Wszechświat jest Bogiem. "Łamanie kołem kości", ponieważ ktoś się nie zgadza z taką czy inną wersją, to obraza dla Boga, który jest Miłością, ale i Sprawiedliwością. 

Opublikowano

@Annna2 @Wiesław J.K.

Wtrącę tylko jedno spostrzeżenie.

W naszej kulturze często mylimy obraz religii, jaki wynieśliśmy z tradycji, z faktyczną historią Kościoła i jego wpływem na świat. Fakty historyczne są niestety dużo bardziej brutalne — i właśnie dlatego wiele osób nie chce o tym rozmawiać.

W tym sensie dobrze rozumiem decyzję o przerwaniu tematu — bo kiedy mieszamy emocje, osobistą wiarę i historię, bardzo łatwo zaczyna się konflikt zamiast rozmowy. 

Natomiast jeśli idzie o sam wiersz to pozwolę sobie dorzucić jedną refleksję:
jeśli zło jest potrzebne, żeby miłość „istniała” – to znaczy, że miłość nie jest absolutem, tylko mechanizmem reakcji.

A to już nie jest obraz Boga – tylko obraz świata, który my tłumaczymy po swojemu.

Nie deprecjonuję Twojej wiary.
Tylko zauważam paradoks logiki w tym wersie. 

Pozdrawiam. 

Opublikowano

@Tectosmith  tu nie ja zaproponowałam zamknięcie tematu( mojego wszak prawda?) tylko

@Wiesław J.K. dziwne nie? Użytkownik wypowiadający się proponuje zamknięcie tematu-

by nie rzec nieładne. 

 

Czytał Pan wiersz Panie @Tectosmith czy tylko komentarze?( a propo czytałam Pana wcześniejszy wpis-

nie mający nic względem wiersza)

Znam historię myślę że dosyć dobrze, Kościoła też, czytałam też Pana wiersz, nie wzięłam w nim udziału i nie wezmę.

Pana niechęć do katolików nie sprowokuje mnie do awantury, czy czegokolwiek.

 

"Betlejem" mówi o złu, które się tam dzieje- w strefie Gazy, na ziemiach w których urodził się mój Bóg.

Na tych ziemiach giną dzieci- kimkolwiek są, wierzący, niewierzący powinny żyć, mieć prawo dorosnąć

bawić się, chodzić do szkoły.  Taki paradoks.

 

Dużo tu napisałam o polityce, ludziach co wywołują wojny, więc można poczytać we wcześniejszych postach

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@TectosmithDziekuje za zrozumienie. 

 

Dziwne? Nie, nie dziwne, a także nie nieładnie, po prostu użytkownik nie marnuje czasu na rozmowy, które prowadzą donikąd. Proponuje znaleźć Uzytkowniczce innego dyskutanta na temat religii katolickiej, po prostu nie jestem tym zainteresowany. 

Opublikowano (edytowane)

@Wiesław J.K.  ach jak pięknie odwraca się kota ogonem- biedne te koty.

Proszę bardzo- vice wersa- proszę bardzo znaleźć sobie interlokutorów takich jakich się chce.

Tymczasem Pan jesteś pod moim wierszem- i próbujesz mnie obrażać.

Nikt nie kazał tu wchodzić i zbaczać z tematu, a jak zabrakło argumentu- zamknąć temat

Subcio.

 

 

@Tectosmith nic ponadto, to co napisałam

Nie ma obowiązku komentowania każdego, więc nie szukam publiki na siłę proszę Pana.

Napisałam wiersz- jak na razie Pan jest na mojej stronie.

To wszystko- miłego dnia.

 

 

Edytowane przez Annna2 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Proszalny to ja dziękuję za tak piękne i mądre słowa

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Berenika97 No właśnie w wierszu naprawdę umiera sam Bóg a koniec dopiero wskazuję że zastępuję go człowiek - istota grzeszna, mierna i niegodna bycia drugim po Bogu. A ludzie pozbawieni opieki absolutu, dziczeją i dlatego

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Ten wiersz stawia pytanie - co dzieje się z cywilizacją po "śmierci Boga".
    • Na strychu, pośród podartych draperii, znajdowały się drzwi z namalowaną gwiazdą. - W sercu gwiazdy ukryty jest kot - tak twierdził Magot, malując na drzwiach coś, co przypominało włochaty jasiek. “Jej Kot” uważał, że to, co namalowane nie jest istotne. Ważniejsze, żeby w miseczce znajdował się koniak i pasztet z gęsi. Strych skrywał wiele podobnych drzwi, lecz tylko na prowadzących do pokoju hipnotyzera widniała gwiazda.   Wnętrze izby oświetlało okno wielkości księżyca w pełni. Mleczne szkło kładło do snu cienie, a w dzień błyszczało poświatą. Bałagan, zupełnie niepodobny do bogatego wystroju reszty domu, przypominał chaos panujący w głowie Magota. Ściany strychowej izby obłożone były półkami z mahoniowego drewna o miłym, wiśniowym odcieniu. Na półkach, za którymi lustra sprawiały wrażenie przestronnej przytulności, leżały księgi i pojedyncze archipelagi nic nieznaczących bibelotów. Pod sufitem wisiały klatki z egzotycznymi ptakami, a podłoga wyłożona intarsjowanym drewnem, wyobrażała tarczę słońca. Panująca tu cisza sprawiała, że słychać było myśli poprzedzające słowa oraz myśli towarzyszące ptasim trelom. Łabędzie kształty mebli nadawały wnętrzu pozorów lekkości i czegoś, co pozwalało układać niepokój w harmonijne wzory. Bujane fotele swoją masywnością budziły zaufanie i sprzyjały rozmowom tak błahym, jak choćby sposoby jedzenia pomarańczy. Magot przyjmował gości, siedząc w jednym z foteli. Przed sobą, na niskim stoliku, miał szklaną kulę i zapaloną świecę. Kula i świeca robiły dobre wrażenie na klientach - wyczytał to w jednym z podręczników magii.   Podczas seansów hipnozy, gdy Magot docierał do skrytych myśli i poprzednich żyć klienta, jego kot, zwany “Jej Kotem”, zazwyczaj leżał na pluszowej sofie i mruczał senne murmuranda. Czasami pozwalał sobie na drobne uwagi. Na szczęście nie czynił tego zbyt często, bo nikt nie lubi gadatliwych sublokatorów, zwłaszcza w czasie transu bywają uciążliwi. Kiedy znajdujemy się sam na sam z otchłanią, nawet jedno słowo potrafi zmienić bieg wizji. Wizje, majaki, mary, widziadła ciężko interpretować w hałasie oraz na trzeźwo. Toteż zarówno “Jej Kot”, jak i Magot, lubili popijać koniak z wnętrza szklanej kuli, która w przerwach pomiędzy seansami zastępowała karafkę. Było tu także ogromne biurko, mające tę dziwną właściwość, że pozostawione na nim przedmioty, następnego dnia nie leżały na swoim miejscu. Ołówki, gęsie pióra, gumki, kałamarze, rachunki z pralni - wszystkie te rzeczy zdawały się żyć własnym życiem, co zresztą nie przeszkadzało Magotowi. Biurko kryło w swoich czeluściach to, co jest potrzebne do codziennego życia. Poczynając od szpargałów pełnych zapisków i rysunków golema, poprzez fajki i woreczki z tytoniem, mapy skarbów, aż po zasuszone głowy krasnoludów. Można było tam znaleźć dosłownie wszystko - o ile się dobrze szukało i wiedziało, co chce się znaleźć. Na biurku stała zakurzona lampa z zielonym kloszem. W bezksiężycowe noce oświetlała wnętrze muślinowym światłem, przy którym tak dobrze czyta się stare księgi i wyszywa na makatkach magiczne zaklęcia. Wyszywanie zaklęć i aforyzmów było jedynym hobby Magota.   *   Pewnego wieczoru do drzwi zapukał elf, postać nieistotna, zdawałoby się tło tej opowieści. Magot otworzył ubrany w szlafrok koloru bordo. W rozchylonym dekolcie widniał medalion z okiem Ozyrysa. Ozyrys był najnowszym hitem na magicznym rynku mody, bogiem sprowadzonym zza oceanu. - Nic nie mów - dotknął jedną dłonią własnego czoła, drugą czoła gościa. - Jesteś ósmą emanacją bogini Anariel, a może jednym z cherubinów jej strzegących? Jak sądzisz? - Pytanie rzucił w głąb pokoju, jakby ktoś tam się krył. Odpowiedział mu ryk lwa i odgłos chłeptania koniaku z miseczki. - Ależ wybacz! Nieelegancko z mojej strony, że się nie przedstawiłem. Jestem Magot. - Laizarel. Mieszkam piętro niżej - odparł elf z uśmiechem. Magot widywał go wcześniej. Wiele razy podziwiał pełną gracji sylwetkę, lecz podziw ten był podziwem na prywatny użytek i nigdy nie wpadło mu do głowy, by dzielić się nim z kimkolwiek, w tym także z Laizarelem. Tym razem było inaczej. Światła świec i mistyczna noc zwęziły przestrzeń między nimi. Za plecami hipnotyzera rozległ się szmer, tupot włochatych łap i pisk zarzynanej myszy. Wiatr zawył w strychowych krokwiach, zagrał melancholijną symfonię o starości. - Lubisz odgłosy wiatru w kominie? - Hipnotyzer przysunął się do Laizarela, patrząc mu w oczy. - Jak myślisz, o czym opowiada wiatr? Drzemiący na sofie “Jej Kot” pomyślał, że jest to najgłupsze pytanie, jakie słyszał. - O wolności - odparł elf, wypełniając pierś chłodnym powietrzem. Magot westchnął z uznaniem i wskazał mu jeden z foteli. - Zaskoczyłeś mnie, przyjacielu. Zwykle słyszę tylko skargę. Ty usłyszałeś słowa wolności. To imponujące.   Trunek przyniesiony przez Laizarela wypełnił kryształowe kielichy. Magot nastawił ogromny patefon z tubą wielkości okrętowej syreny. Najpierw rozległy się trzaski. Z odległej galaktyki nadawano szum, biały szum, a później melodia mówiąca o... no właśnie, o czym? Tenor, zapewne ork, śpiewał:   “Rozpuszczalna kawa, rozpuszcza resztki snów. Piosenki o miłości. Znam je wszystkie, lecz wciąż pragnę nowych. Gdy śpiewam, myślę o modliszkach, ukrytych w kwiatach naparstnic. Czekają na swoje ofiary.”   Ostatnie słowo było popisem solisty. "Ofiary" po zakończeniu pieśni długo dogorywały w uszach. Następnie z głośnika popłynęło mambo. Magot nie kazał długo czekać i bez zbędnych słów porwał Laizarela w ramiona. Nogi drobiły w rytm muzyki. Niewidzialna siła poruszała ramionami, kazała głowie wyginać się w przód i do tyłu. Hipnotyzer poczuł, że unosi się nad podłogą i rzeczywiście, coś było na rzeczy, bo deski przestały skrzypieć pod nogami. Szum deszczu zmienił się w szum fal i można było przysiąc, że stojąca w rogu paprotka - samotna panna, której nikt nie zaprosił do tańca - zmienia się w kołyszącą nad egzotycznym morzem palmę. Świetliki w lampionach płonęły pożądaniem. - Świetnie pan tańczysz - szepnął do ucha elfa. - Taniec i muzyka przypominają beztroskie chwile. Papugi w klatkach trzepotały piórami, je także porwało mambo. Na tancerzy sypały się pióra, tęczowe konfetti.      
    • Uroczy, nostalgiczny tekst. Czytałem też o Julii z Kurlandii. Oba opisują świat, którego już nie ma, który wydaje się nierealny. Tamten czas i wydarzenia były tak bardzo ważne. Ważne jak życie, które okazuje się być jedynie strzępkami snu. Tak samo to, co dzieje się teraz. Nic nie jest prawdziwe i trwałe, dlatego zadaję sobie pytanie - co byłoby, gdybyśmy przestali lać wodę na młyńskie koło? Czy rzeka przestałaby płynąć? Myślę o emocjach, myślę o tym, że człowiek przywiązuje zbyt dużą wagę do własnego istnienia  I chociaż cieszył każdy kolorowy sen, nie da się go ze sobą zabrać, bo nic nie należy do nas. Mimo to dobrze, było i jest wynurzyć się na chwilę z ciemności. Zobaczyć jak płonie i gaśnie świeca.  Jest w Twoich słowach spokój ducha i mądrość. Dziękuję Ci za nie.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Szukam tego co będzie potem, bo to przybliża mnie do odpowiedzi o sens tego co jest teraz. Tak to chyba czuję. Dziękuję Waldku i pozdrawiam. @Stracony   @Benjamin Artur @Leszek Piotr Laskowski  @Poet Ka  @piąteprzezdziesiąte   @Poezja to życie   Bardzo dziękuję za uznanie, że utwór jest wart przystanku i refleksji.   @Berenika97  Może nawet Twoje pytanie "dlaczego jestem sam" lepiej tutaj pasuje niż "samotny". Bo przecież nie chodzi o  samotność wynikającą z braku kogoś przy boku, ale samotność w tłumie. Rozpaczliwe wołanie do Człowieka i o Człowieka. Utwór mógł lepiej to oddać, dlatego cieszę się, że mimo to jakoś się "sprzedał" :) Kolejny niedokończony wierszy, może uzupełni i dopełni przeżywane rozterki. Bardzo dziękuję Bereniko.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...