Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Kocham, kocham , kocham.
Hej słyszysz? Przecież cię kocham!

Jaka piękna ta miłość, nie unoś się gniewem!
To ja jestem ważny, wrażliwy i jedyny sprawiedliwy.

Kocham, cię kocham czy słyszysz?
Musisz się zmienić.
Jesteś nie dość dobra, wyrozumiała,
i za mało godziwa.


*******************************************
Ona pachnie śmiechem porannym,
i chlebem, aż chce się jeść.
i truskawką upchniętą w kieszeni dla żartu.
Wiesz?

 

 

 

Opublikowano

@Annna2Właśnie obiecałam sobie, aby już nie analizować niektórych wierszy dogłębniej, bo jestem gadułą i czasami za mocno wchodzę w treść. Ale Twój tekst znowu zatrzymał mnie na dłużej. No i nie dotrzymuję obietnicy! Nie mogę się powstrzymać. 


Bo to bardzo mocny i poruszający wiersz. Mam kilka refleksji. To studium kontrastu. Zbudowałaś go na dwóch filarach, które stoją w absolutnej opozycji do siebie, co potęguje emocjonalny wydźwięk całości. Pierwszy to zapis monologu kontroli i narcyzmu, toksycznej miłości. Zaczynasz od potrójnego "Kocham", które nie brzmi jak czułe wyznanie, ale jak walenie pięścią w stół, próba narzucenia uczucia siłą. Pytanie "Hej słyszysz?" tylko to wzmacnia – to nie jest prośba o wysłuchanie, to żądanie uwagi.

Zdanie "To ja jestem ważny, wrażliwy i jedyny sprawiedliwy" to zdemaskowanie. Tutaj ego mówi pełnym głosem.

"Miłość" staje się pretekstem do krytyki i żądania zmiany: "Musisz się zmienić. Jesteś nie dość dobra...". To kwintesencja emocjonalnej przemocy.

Ta część jest świetnie napisana – prostym, niemal publicystycznym językiem, który doskonale oddaje pustkę i arogancję mówiącego.

Drugi filar - to szept prawdziwego uczucia. Tutaj całkowicie zmieniasz język. Przechodzisz w sferę zapachu, smaku, dotyku. To jest miłość, której się nie deklaruje, ale której się doświadcza. Piękne obrazy. "Ona pachnie śmiechem porannym" – to przepiękna synestezja, "i chlebem, aż chce się jeść" – to symbol domu, ciepła, podstawowej, życiodajnej energii, czegoś prawdziwego, "i truskawką upchniętą w kieszeni dla żartu" – to detal, który ożywia cały wiersz. Mówi o spontaniczności, czułości, zabawie i małych, intymnych gestach, które budują prawdziwą więź. To jest miłość, która nie stawia warunków, ale dzieli się radością.

Ostatnie słowo – "Wiesz?" – jest absolutnie doskonałe. To ciche, retoryczne pytanie, które może być skierowane w kilka stron.

Poruszający i świetny jest ten tekst.


 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Annie inspirującego gotowania:) 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Nigdy nie miałem talentu. To nie kwestia genów  czy dobrego wychowania. Pamiętam jak ganiono mnie za to, że do niczego się nie nadaję  i z pewnością niczego nie osiągnę. A teraz, słowa zachwytu i zaskoczenia. Bo jaki to cudowny facet. Tajemniczy, elokwentny, lekko bezczelny  i obłędnie szczery i wyniosły. A jego wiersze. Wyrwane z ciągu zdarzeń, minionych epok. Ociekają brutalnym spojrzeniem  na naturę człowieka. Są duszami powstałymi z mogił. Nie straszą a ostrzegają. Każdy chciałby widzieć mnie  na piedestałach wydawnictw. Pisać jak ja. Czuć jak ja. Być jak ja. Ale mnie to zupełnie nie interesuję. Ja nie jestem pozą. Nie jestem schematem. Modą na vintage. Ja jestem żywą tkanką awangardy. Prawdziwym mrokiem,  ugoszczonym z honorami w pokoju pijackich melin. Nie jestem tym co patrzy wstecz,  ani daleko naprzód. Ja wbijam wzrok w buty  i krzywy, pełen zdeptanych niedopałków bruk. Bo ślepnę gdy patrzę na ten świat. Chcę wyrwać sobie oczy. Wolę patrzeć na gnilne,  cuchnące jeszcze lodowatym tchnieniem zimy uliczne, przedwiosenne błoto, niż gdyby mój wzrok padł na lica mi tak obce. Ludzkie. Gardzę światem, który mnie powołał. Dlatego żyję w świecie stworzonym. Ja nie mam talentu. To przekleństwo tworzenia. Mówią przez moje serce i rozum. Duchy dawnych autorów. Widzicie ich również. W konceptach utworów. W atmosferze dusznej grozy. Krążą w krwi rozlanej na planie akcji. Czasami pytają mnie, kiedy wystawię się na sprzedaż. Duchów nie sposób sprzedać. Kiedy klątwa minie. Oddacie mnie do widmowego muzeum sztuki. Wypchacie mnie. Trocinami, igliwiem i szmatkami. Będę strachem. Na młode, nieopierzone, poetyckie wróble. Co chodzą od lat po moim polu  i wydziobują ziarna sławy. Robią to za dnia, gdy śpię. Nocą jednak to ja gram pierwsze skrzypce w symfonii funeralnej poetyki. Gdy przyjdzie dzień, że Wam się już znudzę. Weźcie mą kukłę na długą wycieczkę. Zabierzcie mnie nad rzekę, szemrzącą cichutko pod ceglanym mostkiem. Niech dzieci nowego pokolenia  odrą mnie z resztek złudzeń, zanurzą mi głowę w benzynie. Podpalą w przypływie  radosnego podniecenia,  wiwatując przy tym dziko. Zostaną ze mnie tlące się resztki. Wrzucą je wraz z obelgami  i szyderczym, psychopatycznie zimnym śmiechem w nurt. Opadnę na dno. Gdzie miejsce dla takich jak ja. Nigdy nie miałem szczęścia i talentu. Dlatego moja poezja, spoczywa na dnie wraz ze mną.    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ale tak się dzieje że w życiu tak nie jest
    • E, Iwo, na pisance lec! Nasi panowie
    • @Jacek_Suchowicz masz świnkomorski awatarek:) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...