Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Pośród szumu liści i błota do kostek 
Las nieświadomy - prowadzi do Ciebie 
Drogę przede mną ze sciółki roztoczył 
Odwdzięczę się kiedyś - oddając mu siebie 

 

To co na końcu nie warte jest drogi
Powtarzam to sobie, wypełniony gniewem 
Piękna wymówka szarego człowieka 
Na brak ambicji, pożegnanie z celem 

 

"Piekło to inni" - pisałem ci w liście 
Przekazując Sartre'a przecudowne słowa 
Setny już list mój dzisiaj napisałem 
Może choć  jeden Tobie wysłać zdołam 

 

Moknąc pod twym oknem, stoję bez nadziei
Ledwo mnie dojrzałaś - płacząc w bieg się rwiesz
Jeśli tak jak ja na innych przejechałaś się,
To możemy się przejść, wiesz?

Edytowane przez beny7777 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@beny7777

Szczerze o  zmaganiu się z własnymi ograniczeniami i porażkami. Ten obraz lasu prowadzącego do ukochanej osoby, a potem gorzka refleksja o "szarej wymówce" na brak ambicji - to bardzo odważne spojrzenie na siebie. 

Szczególnie mocno brzmi ten fragment o "setnym liście" - ile w tym samotności i desperacji, ale też uporczywości. cytat z Sartre'a (mój ulubiony)  dodaje tekstowi intelektualnego, filozoficznego smaku. Bardzo mi się podoba. 

Opublikowano

@beny7777

coś jest z rytmem  - ale podoba się całość

 

stoję pod oknem gdy pada deszcz

stoję pod oknem gdy słońce świeci

może ty wyjdziesz zobaczysz mnie

pójdziemy razem uśmiechnięci

 

by każdą chwilę w swych sercach nieść

i wspólną radość wciąż celebrować

i każdą nocą nacieszyć się

a każdy dzień ubierać w słowa

:))

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...