Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

chap chap pochłanianie czegoś
nawet dobre wyśmienite
bezmyślne skupianie się
na walorach smakowych
nagle pęknięcie
biały kamień się rozłamał
wprowadzając zamęt
w orzechu włoskim
szybko myśli się gonią
nie nadążają z biegiem
mokre plamy na twarzy
dopełniły obraz ten

Opublikowano

hmm, dobrze Wam wszystkim się skojażyło z tym nieszczęsnym moim zębem ;-( . Dzięki za wszystkie komentarze, starałam się napisać wiersz na tak błachy temat, chyba się udało :-). Pozdrawiam serdecznie Espena Sway.
P.S. Kto powiedział, że nie byłoby tego złego co by na dobre nie wyszło ??? ;-)

Opublikowano

Szczerze mówiąc, to po kolejnym przeanalizowaniu mojego tekstu, doszłam do wniosku, iż mógł być on przez Ciebie rozumiany jako opis stosunku oralnego. Cóż, ja opisywałam czynność jedzenia, a interpretacja zależy od wyobraźni czytającego ;-) . Co do Twojej interpretacji, to serdecznie dziękuję, ponieważ sama zinterpretowałam 'pod drugie dno' ;-P
Jasiu, thanks za komentarz, pozdrawiam Espena Sway

Opublikowano

Hehehe! Przyznaj się lepiej, że od początku był taki zamysł. ;) Z tym jedzeniem to taka sciema jest.

PS Babka od poezji na pierwszym roku mówiła, że dobra poezja jest dwuznaczna. Chyba więc robisz postępy. :)

Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...