Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pewnego dnia bardzo bogaty człowiek jechał przez miasto swoim luksusowym samochodem. Mijał kolejne ulice upstrzone sklepowymi wystawami, a na cokolwiek spojrzał, okazywało się, że już to posiada. Z każdym skrzyżowaniem robił się coraz bardziej smutny i przygnębiony. Marzył, żeby znaleźć coś czego jeszcze nie ma. W jego przestronnym domu wszystko było zadbane i ładne. Na półkach stały książki w pięknych oprawach, porcelanowe figurki. Kredensy zapełnione były prawdziwą chińską porcelaną, złotymi i srebrnymi sztućcami. On sam nosił piękne ubrania, które nigdy nie blakły, nie żółkły, nie miały nawet okazji się skurczyć w praniu, gdyż oddawano je do najlepszych pralni w mieście. To wszystko sprawiało, że nigdy nie musiał kupować drugiej rzeczy, bo jedna się zniszczyła. Bardzo dbał o swój dom i dużo płacił lokajom i pokojówkom za utrzymanie porządku.

A jednak był nieszczęśliwy. Przez tyle lat swojego życia, zgromadził niezwykłe bogactwo, niezwykły zbiór przedmiotów; rzadko można było go zaskoczyć czymś, czego jeszcze nie miał. Był znudzony i po raz kolejny tracił nadzieje, że będzie mógł się uśmiechnąć i powiedzieć „Tego jeszcze nie było”.

W pewnym momencie zobaczył przez ciemną szybę limuzyny starego mężczyznę, który kręcił korbką pięknie zdobionej katarynki. Zakrzyknął do szofera by zawrócił i zatrzymał się przy kataryniarzu. Gdy podjechali otworzył okno i przyglądał się twarzy człowieka. Cała była pomarszczona, pokryta wieloma bruzdami, na czole zaznaczona podłużną blizną, prawdopodobnie od uderzenia. Gdy zobaczył bogacza uśmiechnął się szeroko, strasząc bezzębnymi dziąsłami. „To dziwne” pomyślał bogacz. „Jeszcze nigdy nie widziałem tego starca, choć przejeżdżam tędy codziennie.” Kataryniarz zdjął niewielki kapelusik z siwej głowy i ukłonił się swojemu widzowi, po czym nadal trzymając kapelusz w dłoni, wskazał nieco niżej, ku dołowi katarynki. Mężczyzna w samochodzie wychylił się z okna i ujrzał małą małpkę, skaczącą radośnie w rytm melodii dobiegającej z urządzenia. Zwierzątko miało na sobie wyświechtany kubraczek, który niegdyś czerwony, dziś przypominał najpodlejszą szmatę.

Małpka tańczyła, a jej właściciel śmiał się głośno. Sprawiał wrażenie bardzo szczęśliwego, choć przecież nie ma nic prócz starej rzężącej katarynki i wesołego kompana. Raz na jakiś czas jakiś życzliwy człowiek wrzucał drobne monety do blaszanej miski, leżącej dwa metry od tych dwojga, a wtedy małpa kręciła się w pokracznym piruecie i biegła do naczynia, by sprawdzić ilość pieniędzy.

Bogacz patrzył urzeczony. Radość starego człowieka, harce zwierzaka napawały niesamowitym optymizmem. Przy kolejnym podskoku tancerza roześmiał się głośno i wysiadł z samochodu. Trzymał się za brzuch, a w oczach stanęły mu łzy, które po chwili wymieszały się ze srebrnym śmiechem rozprzestrzeniającym się na ulicy. Kataryniarz skinął głową, a małpka wdrapała się na ramię bogacza i objęła go swoimi długimi łapkami. Potem zeskoczyła i dalej podrygiwała.

- Starcze – odezwał się. – Czy nie chciałbyś sprzedać mi tej małpki? Dobrze to przemyśl, zapłacę za nią tyle, że już nigdy nie będziesz musiał grać na swojej katarynce. Kupisz sobie mieszkanie i do końca swoich dni będziesz żył w dostatnio i przyjemnie.

- A co z nią? – Spytał kataryniarz zaprzestając kręcenia korbką.

- Będzie mieszkała u mnie w domu – odparł. – Zapewniam cię, że zadbam o nią należycie.

- Drogi chłopcze, twoja propozycja jest bardzo kusząca, jednak nie wydaje mi się, że nie powinno się sprzedawać swoich przyjaciół.

- Przyjaciół? Na czym może polegać przyjaźń z małpką, która przez całe życie tylko skacze w rytm melodii dobiegającej z tego starego pudła?

- Właśnie na tym – powiedział starzec i uśmiechnął się do swojego pupila.

Bogacz stał oniemiały. Nie wyobrażał sobie, że można odmówić takiej propozycji. Nie wyobrażał sobie też, że można zaprzyjaźnić się ze zwierzęciem.

- Jesteś tego pewien, człowieku? – Spytał dla pewności. – Oferuję Ci bardzo wiele. Sam mam wszystko, co można mieć. Ale dziś okazało się, że nie mam w swoim zbiorze małpy. Bardzo chciałbym ją mieć, sprawiłoby mi to radość.

- Chłopcze, odpowiedz mi na pytanie: czy wiesz czym jest przyjaciel?

- Oczywiście, że wiem – odpowiedział zniecierpliwiony uporem mężczyzny.

- A czy masz przyjaciela?

- Ja oczy…- zaczął i urwał. „Czy mam przyjaciela? Czy odwiedza mnie ktoś w moim domu?” zadawał sobie w myśli pytania. „Owszem, zapraszam czasem burmistrza i jego żonę. Oglądają przedmioty, które zgromadziłem, śmieją się dystyngowanym śmiechem. Ale czy są moimi przyjaciółmi?”

- Ta małpka sypia ze mną co noc pod lichym kocem, zjedzonym przez mole i czas. Ociera mi łzy, gdy płaczę, dzieli się ze mną owocami znalezionymi w sadach, znajdujących się nieopodal dróg i traktów, gdy wie, że zarobiliśmy na tyle mało, że nie mogę kupić sobie nawet bochenka chleba. A ty, młody człowieku, chcesz mi ją odebrać. Gdybyś miał takiego przyjaciela, zamieniłbyś go na worek monet, mieszkanie i pełną spiżarnię?

Bogacz zasępił się i spuścił głowę. Powoli włożył dłonie w kieszenie spodni i wyciągnął z nich garść pieniędzy, po czym wrzucił monety do blaszanej miski. Nagle uśmiechnął się radośnie. Podszedł do zwierzęcia siedzącego na pudle katarynki. Pgłaskał je po drobnej głowie i podał cukierka znalezionego w kieszeni wraz z drobnymi. Swojemu szoferowi kazał pojechać do domu i odstawić auto do garażu. Pomyślał bowiem, że jest piękna pogoda. Wspaniała, aby udać się na długi spacer czy słodkie ciastko z cukierni dwie przecznice stąd. Po chwili skrzypienie starej melodii znów rzewnie odbijało się od ścian kamienic.

Od tamtego dnia bogacz chodził wszędzie na piechotę. Kłaniał się ludziom, a oni kłaniali się jemu, wcale nie poznając w nim tego, którym był. Poznawał nowe osoby, umawiał się na spacery wieczorami, słuchał ulicznych grajków. Pewnego dnia nawet się zakochał. Nigdy już nie spotkał starego kataryniarza, ani tym bardziej jego małego przyjaciela, ponieważ ten jeszcze tego samego dnia, udał się w podróż do następnego miasta.

Opublikowano

Dla mnie to nie baśń na pewno, bardziej już przypowieść, ale też nie. Krakowskim targiem obrazek mi wyszedł. Niezbyt to oryginalne, poza tym ten tytuł... /tez niezbyt oryginalny/ Jednak całosc przyjemna i sympatyczna.

Opublikowano

A mnie sie bardzo podobało. TEmatyka juz może nieco wyświechtana, ale w twoim wykonaniu czyta sie dobrze. Opowieść jest pogodna i przyjemna.

Mam jedną propozycję, gyby usunąć z tekstu infrmację o tym, że grajek wyjechał i zakończyć tekst tym, że bogacz juz nigdy go nie zabaczył nadało by opowieści pewnej tajemniczości.

pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Sumienie

       

      Sumieniem został obdarowany każdy człowiek. W dzisiejszym świecie pojęcie sumienia zostało całkowicie zepchnięte na margines. Na czoło wysunęło się takie sformułowanie jak sukces. Sukces zawodowy, finansowy, erotyczny, światowy osiągany poza moralnością, więc i poza sumieniem. Pojęcie sumienia stało się pojęciem równie abstrakcyjnym jak współczesne malarstwo, należącym do czasów słusznie minionych. Sukces za wszelką cenę. Człowiek współczesny stał się immoralistą i nikt nie chce być tym, który musi się liczyć z jakąś etyką, moralnością, a co za tym idzie z sumieniem. Sumienie człowieka naturalnego różni się od sumienia człowieka super naturalnego. Sumienie człowieka naturalnego jest pełne egoizmu, pychy, próżności. Kieruje się przede wszystkim własnym interesem. Jeśli człowiek naturalny w ogóle ma jakieś wyrzuty, dotyczą one niemal wyłącznie braku zadowolenia z samego siebie. U nieco wrażliwszego człowieka naturalnego sumienie może doprowadzić go do rozpaczy. Rozpaczy, że się nie jest takim jakim się być powinno: zaradnym, bogatym, zdolnym, utalentowanym, etc. Że życie jest zbyt ciężkie, że jest nonsensowne. Może też wystąpić rozpacz z tego powodu, że jest się sobą. Że się wszystko osiągnęło, że wszystko się spełniło tak jak tego chciał człowiek naturalny. Również istnieje u takiego człowieka rozpacz z powodu skończoności wszystkiego, gdyż wszystko gdzieś tam ma swój kres. Rozpacz z powodu konieczności podjęcia takich rozwiązań a nie innych, a także rozpacz z powodu wielu możliwości jakie się ma do wyboru, gdy wszystkie wydają się dobre do realizacji. Rozpacz jest błędem, złym rodzajem emocji często nie znajdującym ujścia. Ale bywa i tak, że człowiek naturalny zagłuszy w sobie wyrzuty sumienia. Będzie nieustannie je ignorował, aż wyćwiczy się w zupełnej znieczulicy. Pozornie ułatwi to jemu poruszanie się w świecie, w którym nikt z nikim się nie liczy, w którym obowiązuje tzw. „wyścig szczurów” i „prawo silniejszego”, prawo, które nie ma nic wspólnego z prawem tylko z bezprawiem, ochroną interesów silniejszego. Przy założeniu, iż „prawo prawo znaczy, a sprawiedliwość sprawiedliwość”, człowiek z zagłuszonym sumieniem prędzej lub później trafi do więzienia. U człowieka super naturalnego jest inaczej. Jego sumienie ma odniesienie do nadprzyrodzoności, metafizyki, do Boga, stwórcy wszechrzeczy. Zna Prawdę Objawioną przez tegoż Boga i nieustannie konfrontuje swoje poczynania z nauką o moralności. Jego moralność ma odniesienia transcendentalne. Życie wrażliwego człowieka super naturalnego nie należy do łatwych. Każdy kroczek postępowania może być konfrontowany z 

      przykazaniami bożymi. Jeśli człowiek super naturalny ma dobrze ukształtowane sumienie, cieszy się miłością Stwórcy (radość wewnętrzna), odczuwa duchową rozkosz z tego powodu, że jest „dzieckiem bożym”. Ma przedsmak rajskiego szczęścia już tu na Ziemi. Ale źle ukształtowane sumienie człowieka super naturalnego może doprowadzić go do przesadnego poczucia winy. Obwinianie się o byle co prowadzi go do obłędu. Z kolei brak poczucia winy to dowód pychy i zarozumialstwa, źle wykształconego sumienia.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Sumienie   Sumieniem został obdarowany każdy człowiek. W dzisiejszym świecie pojęcie sumienia zostało całkowicie zepchnięte na margines. Na czoło wysunęło się takie sformułowanie jak sukces. Sukces zawodowy, finansowy, erotyczny, światowy osiągany poza moralnością, więc i poza sumieniem. Pojęcie sumienia stało się pojęciem równie abstrakcyjnym jak współczesne malarstwo, należącym do czasów słusznie minionych. Sukces za wszelką cenę. Człowiek współczesny stał się immoralistą i nikt nie chce być tym, który musi się liczyć z jakąś etyką, moralnością, a co za tym idzie z sumieniem. Sumienie człowieka naturalnego różni się od sumienia człowieka super naturalnego. Sumienie człowieka naturalnego jest pełne egoizmu, pychy, próżności. Kieruje się przede wszystkim własnym interesem. Jeśli człowiek naturalny w ogóle ma jakieś wyrzuty, dotyczą one niemal wyłącznie braku zadowolenia z samego siebie. U nieco wrażliwszego człowieka naturalnego sumienie może doprowadzić go do rozpaczy. Rozpaczy, że się nie jest takim jakim się być powinno: zaradnym, bogatym, zdolnym, utalentowanym, etc. Że życie jest zbyt ciężkie, że jest nonsensowne. Może też wystąpić rozpacz z tego powodu, że jest się sobą. Że się wszystko osiągnęło, że wszystko się spełniło tak jak tego chciał człowiek naturalny. Również istnieje u takiego człowieka rozpacz z powodu skończoności wszystkiego, gdyż wszystko gdzieś tam ma swój kres. Rozpacz z powodu konieczności podjęcia takich rozwiązań a nie innych, a także rozpacz z powodu wielu możliwości jakie się ma do wyboru, gdy wszystkie wydają się dobre do realizacji. Rozpacz jest błędem, złym rodzajem emocji często nie znajdującym ujścia. Ale bywa i tak, że człowiek naturalny zagłuszy w sobie wyrzuty sumienia. Będzie nieustannie je ignorował, aż wyćwiczy się w zupełnej znieczulicy. Pozornie ułatwi to jemu poruszanie się w świecie, w którym nikt z nikim się nie liczy, w którym obowiązuje tzw. „wyścig szczurów” i „prawo silniejszego”, prawo, które nie ma nic wspólnego z prawem tylko z bezprawiem, ochroną interesów silniejszego. Przy założeniu, iż „prawo prawo znaczy, a sprawiedliwość sprawiedliwość”, człowiek z zagłuszonym sumieniem prędzej lub później trafi do więzienia. U człowieka super naturalnego jest inaczej. Jego sumienie ma odniesienie do nadprzyrodzoności, metafizyki, do Boga, stwórcy wszechrzeczy. Zna Prawdę Objawioną przez tegoż Boga i nieustannie konfrontuje swoje poczynania z nauką o moralności. Jego moralność ma odniesienia transcendentalne. Życie wrażliwego człowieka super naturalnego nie należy do łatwych. Każdy kroczek postępowania może być konfrontowany z  przykazaniami bożymi. Jeśli człowiek super naturalny ma dobrze ukształtowane sumienie, cieszy się miłością Stwórcy (radość wewnętrzna), odczuwa duchową rozkosz z tego powodu, że jest „dzieckiem bożym”. Ma przedsmak rajskiego szczęścia już tu na Ziemi. Ale źle ukształtowane sumienie człowieka super naturalnego może doprowadzić go do przesadnego poczucia winy. Obwinianie się o byle co prowadzi go do obłędu. Z kolei brak poczucia winy to dowód pychy i zarozumialstwa, źle wykształconego sumienia.    
    • @Berenika97 Jakie piękne życzenia :) Piękniejszych nie wymyślę, więc życzę tego samego :)
    • @iwonaroma No nie wiem. Dla mnie fraszka powinna być jednoznaczna i zrozumiała w pierwszej sekundzie po przeczytaniu. A tu tak nie jest. Poza tym hołduję jednak fraszkom rymowanym. Fraszka pisana wierszem białym, jest jak potrawa bez soli. 
    • @iwonaroma To jest raczej bon-mot, nie fraszka. 
    • @andrew Ściana zamiast lustra, bardzo mi się podoba. To prawda, nie mamy aż tyle kontroli nad życiem, ile nam się wydaje, ono się samo pisze. Pozdrawiam 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...