Migrena Opublikowano 27 Lipca 2025 Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2025 (edytowane) Dla Krzysia -- przyjaciela, brata krwi. Szliśmy razem przez łąki, bieszczadzkich pustkowi, przez trawy do pasa. Sierpniowe słońce paliło nam karki, a my śmialiśmy się jak dzieci, które zapomniały, co to czas. Krzysztof zerwał dmuchawca. Zdmuchnął go jednym tchem. -- To moje myśli. Teraz latają. Był filozofem. Skończył Uniwersytet Jagielloński z nagrodami.. Czytał Hegla i Nietzschego jak inni czytają poranną gazetę. Myślenie miał w oczach. Szukał sensu wszędzie. Świat czytał jak książkę -- bez tłumaca, bez przypisów. Był moim bratem krwi. Kochaliśmy się jak bracia -- jeden dla drugiego zrobiłby wszystko. A potem przyszło to, co przyszło. Szpital psychiatryczny. Białe ściany, białe piguły, biali ludzie bez twarzy. Dom bez klamek. Korytarze długie jak modlitwy bez odpowiedzi. -- Bóg to schizofrenik z demencją, a rzeczywistość to Jego wyobraźnia -- powiedział Krzysztof. Już wtedy wiedziałem, że w tym zdaniu jest więcej prawdy niż w całym psychiatryku. Spał w świetle jarzeniówek, w oddechu innych -- ciężkim jak metal. Zajmowali się nim ludzie, którym przepisy zastąpiły serce. Bez oczu. Bez imion. Cierpiał nie jak chory, ale jak więzień idei. Jak żywy wyrzut sumienia. Widzieliśmy się coraz rzadziej. Odwiedzałem go. Witał mnie radością w oczach. A ja, wychodząc, płakałem jak dziecko. Raz przyszedł nago na moje osiedle. Do mojego domu. Późną śnieżną jesienią. Na boso. -- Nie jestem chory. Ja jestem wolny. Potem znów zniknął. Gdy go znaleźli, leżał w altance jak pies, który zdechł przy drodze. Zwinęli go jak brudny dywan. Widzieliśmy się ostatni raz w prosektorium. Wsunęli mu kartkę na sznurku do ręki: „Zgon naturalny.” Cokolwiek to znaczy. Nic nie jest naturalne w umieraniu z mózgiem przeżartym chemikaliami i duszą, która biegła do mnie nago po zaśnieżonym osiedlu. Wyszeptał wtedy martwymi oczami: -- Wiesz… te myśli w dmuchawcu? One wróciły. -- Ale nie moje. A ja, wychodząc, nie mogłem powstrzymać łez. Bo widziałem go, ale nie mogłem odzyskać tego, co w nim kochałem -- błysku w oku, ostrości i przenikliwości umysłu. Zostawiałem tam resztki mojego przyjaciela. Brata krwi. Edytowane 27 Lipca 2025 przez Migrena (wyświetl historię edycji) 6
Annna2 Opublikowano 27 Lipca 2025 Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2025 @Migrena Piękny, wzruszający. I dalej nie wiem co napisać- bo dalej każde słowo jest nie takie, i nie odda uczuć. Przyjaźń- zawsze jest i nigdy nie znika {*} - A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy? - Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika. (A. A. Milne) 2
Berenika97 Opublikowano 27 Lipca 2025 Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2025 @MigrenaA ja, czytając, nie mogłam powstrzymać łez. ... Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. 2
Migrena Opublikowano 27 Lipca 2025 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2025 (edytowane) @Annna2 Aniu -- dziękuję . @Berenika97 kochana Berenika. Dziękuję. Edytowane 27 Lipca 2025 przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Alicja_Wysocka Opublikowano 27 Lipca 2025 Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2025 @Migrena To intymny monolog żałobny, zapis tęsknoty, winy, bezradności i szacunku wobec kogoś, kogo świat nie potrafił unieść, ani on świata. Przejmujący do szpiku, bolesny jak drzazga pod paznokciem duszy. To nie tylko elegia - to świadectwo. I właśnie dlatego tak mnie szczypie. 1
Migrena Opublikowano 27 Lipca 2025 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2025 @Alicja_Wysocka dziękuję Alicjo za wspaniałe słowa. Z pełnym szacunkiem dla Ciebie. 1
Migrena Opublikowano 27 Lipca 2025 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2025 @Roma dziękuję. Jestem pewien, że Krzyś odwzajemnił by uśmiech. A miał uśmiech męski, ciepły, kojący. Zamiast niego ja się do Ciebie uśmiechnę. Dzięki Roma.
Robert Witold Gorzkowski Opublikowano 27 Lipca 2025 Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2025 @Migrena trudne tematy ale to też wbrew pozorom element naszego życia, ja też straciłem dwóch przyjaciół niby przez pandemię jeden zaszczepiony trzy razy drugi pięć. Dla jednego napisałem wiersz dla drugiego już drugi rok myślę i nigdy nie jestem gotowy. Może twój mocny tekst wyzwoli we mnie odwagę. 1
Migrena Opublikowano 27 Lipca 2025 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Lipca 2025 @Robert Witold Gorzkowski powiem tak zwyczajnie, może boleśnie a może nie. Życie mówi: mozna mieć kilka żon ale prawdziwego przyjaciela ma się jednego ! Sorry, bo w Twoim przypadku dwóch. Chyba, że któraś żona jest przyjacielem. Byle nie taka żona jaką miał Paweł Jasienica albo Andrzej Szczypiorski. Te donosiły ubecji na mężów jak szalone.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się