tchnąca tobą
w przestrzeni między nami odmieńczej
na przemian jedwab wieczoru
i paląca tęsknota
ciągły półorgazm bez końca
dłonie na obrzeżach sutków
oczy wracają do wewnętrz
myślę o tobie całym ciałem
i czuję
do końca
tchnąca tobą
w przestrzeni między nami odmieńczej
na przemian jedwab wieczoru
i paląca tęsknota
ciągły półorgazm bez końca
dłonie na obrzeżach sutków
oczy wracają do wewnętrz
myślę o tobie całym ciałem
i czuję
do końca
tchnąca tobą
w przestrzeni między nami odmieńczej
na przemian jedwab wieczoru
i paląca tęsknota
ciągły półorgazm bez końca
dłonie na obrzeżach sutków
oczy zwracają do wewnętrz
myślę o tobie całym ciałem
i czuję
do końca
całowałeś
obfitą krągłość mego brzucha
pieściłeś blade ciało
urabiałeś rękoma
jak ciasto na chleb
zachwycała cię delikatność mojej skóry
w rozlanej bieli
nasze ciała i myśli przenikały się wzajemnie
podobno mnie kochałeś
a ja zarżnęłam uczucia w sobie
chyba nie umiem
nie tęsknić za tobą