Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zgadzam się z Tobą całkowicie. Sam zaczynałem życie właśnie w takim 4 pokoleniowym w składzie: prababcia, pradziadek, dziadek, moi rodzice i ja.

Jak się wyprowadzili na swoje to zaczęło się psuć.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To moja mama takiego miała, bo to ojca rodzina.

Potem z kolei w innym składzie z rodziną mamy: dziadek, babcia, mama, siostra mamy i ja.

A za jakiś czas: babcia, siostra mamy, kuzynka i ja i to najlepiej pamiętam, bo już dość duży byłem.

A pomiędzy powyższymi tylko z rodzicami.

 

I jeszcze inne konfiguracje mi się przydarzyły w dzieciństwie, ale nie będę już ich wszystkich wyliczał.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dla dzieci to jest super. Ja też dobrze wspominam, ale rodzice często nie dogadują się z dziadkami i zabierają nas do pustych domów, gdzie musimy radzić sobie sami, bo oni są w pracy.

Taka prawda, której ludzie nie rozumieją.

Ja wielu osobom tak mówię, ale jak grochem o ścianę, nie trafia.

 

 

Edytowane przez Rafael Marius (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Rafael Marius Te szczebelki pod niektórymi mogą się załamać, więc lepiej uważać

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.Też napisałam takie klimatyczne refleksje w formie prozy wierszowanej może wrzucę jeszcze w tym miesiącu pozdrawiam serdecznie;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Tęsknota za wsią”   Poszedłby porąbać drewno, liście zgrabić pod jabłonią, ziemię w ogródku przekopać, zmęczyć dłonie pracą wonną.   Płot naprawić nadgryziony przez deszcz, wiatr i stare lata, wsłuchać się, jak dźwięk kościelny ciszę pól i sadów splata.   Śpiewem ptaków się upajać, oplewić buraczków grządki, wiejskim chłodem się nasycić, iść przez królestw swych zakątki.   Napompować taczki koło, przygotować drewna stosy, czuć na twarzy wiatr pachnący i wilgoć jesiennej rosy.   Zachciało się w mieście mieszkać dla luksusów i wygody, a tu stara dusza tęskni do prostoty i swobody.   Jakże pięknie było kiedyś budzić się o świcie rano, gdy człowieka w prostym byciu wiejskie życie zachwycało.   Dziś pełne betonu okno, ulic, świateł i pośpiechu, a wspomnienia dawnej wioski wciąż wracają, choć po cichu.   Starych drzew się nie przesadza, bo korzenie tkwią głęboko, a miejski gwar i wygoda nie pozwala żyć szeroko.   Więc się marzy znów siekiera, zapach drewna i jesieni, bo kto wyrósł kiedyś na wsi, ten się nigdy już nie zmieni.   Leszek Piotr Laskowski.  
    • rrose    jeszcze i już rozebrana w sobie cieliście inteligentna we śnie malował ją duchamp   kończył          już rozbudzoną   barbarra   opłukana deszczem onieśmielona dłutem spencera witała się z mężem i całowała wracała dochodząc ponętna precyzyjnie symetryczne odwracając od życia życie  przedstawiają delikatną iluzje            w hotelu art deco jest poręcz              na mount everest
    • @sisy89 dziękuję :) pozdrawiam serdecznie:)
    • Zgubiłem się jak skarpetka w pralce szukam innej pasującej pary wyprany przez uczucia wczorajsze nieustannie odwirowywany   zgubiłem jak klucze od mieszkania za drzwiami ktoś zaczyna mieszkać ciszą zostawia ślad na tęskniących ścianach nie przejmując się przypadkową zgubą    zgubiłem się jak portfel pełen uczuć oddaj mi mnie zapłacę znaleźne razem ze mną do domu bez klucza wróć bądźmy parą nierozłącznych skarpetek
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...