Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Z cyklu: JAK, który lubił powiedzenia

 

 

Na/w/pod harmonii

 

Niezrozumienie, o co tu właściwie chodzi

Przedobrzenie, i masz zaczyn nowej powodzi

 

Dlaczego tak smyczkami wywijają

I dlaczego w trójkąt uderzają

 

Po co te wszystkie drogie stroje

Przecież w dresach największe podboje

 

I te panie wymuskane

W mej beemie nie ruszane

 

Nie ma tu nikogo z osiedla

Sami sztywniacy, muzyka jedna

 

I nic do cholery się nie rymuje

Ani „ody do blanta” nikt nie wyśpiewuje

 

Co ro za rytuał starczy

Ta sytuacja na mnie warczy

 

Jaki sens tej wypowiedzi

Czy dostosować się do tej gawiedzi

 

Idę, wychodzę, palić gumę

Albo wyrwę im tę strunę

 

Co tak strasznie mi rzępoli

Że aż mnie głowa w tej harmonii boli

 

 

                   //Marcin z Frysztaka

 

 

 

 

Piszę opowieści, sztuki teatralne, dialogi kabaretowe i wiersze

 

Wszystkie moje książki
         Za darmo
Znajdziesz na stronie:
        wilusz.org

Edytowane przez poezja.tanczy (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@poezja.tanczy

Podoba mi się nawiązanie do współczesności, do której teraz chyba rzadko się odwołuję. Wydaje mi się, że niewielu autorów porusza ten temat, dlatego tym bardziej doceniam takie podejście, zwłaszcza że długo miałem kontakt z podobnym środowiskiem.

Pozdrawiam.

@Igor Wasiński Zresztą, bardzo lubię poezję Andrzeja Bursy, który nawiązywał do takich "kolokwialnych" tematów

których trochę mi brakuję na tym forum

Opublikowano

@Igor Wasiński To może być moja trochę filozoficzno-polityczna dygresja, ale uważam, że "blokersi" są potomkami klasy robotniczej. Nie mają oni możliwości swobodnego poznawania sztuki i głównie koncentrują się na przetrwaniu za marne wynagrodzenie. Moim zdaniem z tej biedy wynika ich interesowność i patologia. Mimo że z osobistego doświadczenia ich kultura raczej mi zaszkodziła niż pomogła, rozumiem ich sytuację i przede wszystkim współczuję im.

Opublikowano

Jest taki piękny film Kwartet w reżyserii Dustina Hoffmana, a w nim niesamowita scena; śpiewak operowy prowadzi zajęcia z muzyki dla rapującej młodzieży - co będę opisywał znajdź w internecie i sam zobacz (piękna komedia) 

Dobra muzyka zawsze jest w cenie

Pozdrawiam

Opublikowano

@Igor Wasiński

Tak. Tematy wzniosłe i ukulturalnione to jedno, a szara rzeczywistość to drugie. Jedno z drugim gdzieś się jednak ściera, i warto czasami to zauważyć. Dać temu wyraz. 

Dzięki za miłe słowa. A co do "pochodzenia" blokersów, to masz w dużej mierze rację. Wydaje mi się, że często sami siebie przywiązują do niskiej klasy. Bo to stało się modne. A nie powinno. Mądre społeczeństwo powinno promować wykształcenie i korzyści z tego płynące. A nie bylejakość. Cóż. 

 

@corival

Bo w życiu tak jest, że następują zderzenia

A forma, cóż :)

Dzięki

 

@Adaś Marek

Dzięki. Czasami dodanie uśmiechu się przydaje. 

Całość lepiej się klei

 

@Hiala

W Wielkiej Brytanii jest coś takiego jak klasowość. W Polsce był komunizm, więc to się dopiero rodzi. Urodziło się i rośnie. Różnice pomiędzy statusami będą się moim zdaniem powiększać a nie zmniejszać

Ale mogę nie mieć racji. 

 

@viola arvensis

Cieszę się, że czytasz

Dzięki

 

@Łukasz Jasiński

Dzięki, poprawiłem

 

@Marek.zak1

To prawda. Nie ubranie zdobi człowieka

 

@Jacek_Suchowicz

Nie krytykuję rapu czy raperów. A nawet społeczności blokersów. Zahaczam tylko o to że "typowy" dres ma typowe cechy. Są raperzy z mądrymi tekstami. I są tacy, którzy wpisują się w "typowego" dresa. Jest różnie. 

A film na pewno odkopię 

Dzięki

 

@Rafael Marius

I tutaj podpisuję się pod tym co mówisz

Każdy ma swoje wrażenia

I ani jeden świat, ani drugi nie jest moim

 

@Monia @Domysły @T.O

Dzięki za czytanie,

 

Pozdrawiam wszystkich miło :)

M.

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...