Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

             W komendzie Policji pod dowództwem pewnego Komendanta Policji, w mieście Y wytypowano kilka nazwisk, osób podejrzanych w sprawie pewnego rodzaju kryminalnej sprawy o podłożu przemocowym. Przewodnim motywem przy tym występku albo przestępstwie, co ustalono z niepodważalnym przekonaniem, były konkretnego rodzaju para butów, torebka i emblemat magnesowy na lodówkę. Było kilku podejrzanych o sprawstwo powyższego, ale skoro nie znam wszystkich szczegółów ograniczę się jedynie do kilku najważniejszych wniosków. Osoby podejrzane najpierw wtrącono w regulowane bezrobocie. A następnie te kilka osób zatrudniono w pewnych odstępach czasu w magazynie odzieżowym, gdzie im te przedmioty okazano, oczywiście w założeniu bez ich wiedzy, ani świadomości. Ale co najważniejsze, co było podstawą tego eksperymentu zmierzono ich czas reakcji z dokładnością co do tysięcznej sekundy. Jednym z założeń eksperymentu było to, że czas reakcji na powyższe przedmioty u sprawcy czynu będzie odbiegał od reakcji na inne przedmioty obojętne dla wyjaśnienia sprawy. Założeniem eksperymentu było, że sprawcy powinna się w tym momencie zapalić czerwona lampka, powinna go powziąć jakaś większa wątpliwość, a to w założeniu miało definitywnie wskazywać na sprawstwo. Pomysł sprawdzianu wydawał się być dobrym, przemyślanym, technicznie dopracowanym za pomocą umieszczonych w rzeczach sensorów. Sprawdzian danej osoby trwał trzy miesiące – tyle co umowa na czas próbny i tyle co tymczasowy areszt. Po przeprowadzeniu eksperymentu daną osobę zwalniano lub wytaczano jej proces karny, gdzie dowód z eksperymentu był dowodem kluczowym i osobę najprawdopodobniej winną osądzano, a potem umieszczano w więzieniu.

 

            Gdzieś w innym już miejscu tego samego miasta robiono całkiem podobnie. Tym razem zatrudniano podejrzanych w dziale wprowadzania danych jakiejś fasadowej firmy. Tutaj sprawdzano i mierzono reakcję na konkretne imiona i nazwiska. Tutaj również z dokładnością do małej części sekundy mierzono czas wprowadzania danych. Gdy ten czas odbiegał od normy, w porównaniu z tak zwanymi obojętnymi nazwiskami był dowód na kontakt z daną osobą o określonym imieniu i nazwisku. Być może sprawdzano w ten sposób również adresy zamieszkania. Podobnie jak we wspomnianym wyżej magazynie zatrudniano na trzy miesiące na okres próbny. No a potem daną osobę podejrzaną zwalniano lub wytaczano jej proces, gdzie jednym z głównych dowodów miał być wynik eksperymentu, a następnie osądzano, no a potem więzienie.

 

            W obu przypadkach postanowiono sprawdzić Daniela K, notabene byłego specjalistę prawa, który – co ustalono – odmówił jakiejkolwiek współpracy z polskim wywiadem. W ramach akcji odwetowej pozbawiono go w sposób planowy i kontrolowany środków na życie, a potem zatrudniono go w powyższych miejscach i nazwijmy je „wydobywczymi”. Sprawa Daniela K. była o tyle interesująca, że jako osoba odmawiająca współpracy z polskim wywiadem była osobą pod szczególną obserwacją i kontrolą, zresztą od dawien dawna, bo wcześniej sprawdzano czy nada się na członka służb, co w zasadzie w założeniu musiało wykluczyć okoliczność, że kolokwialnie mówiąc mógł się urwać i popełnić przestępstwo. Urwać się nie mógł również dlatego, że nie przeszedł specjalnego szkolenia w tym zakresie, a tym samym eksperyment miał duży błąd w założeniu. Sprawa wyglądała na od początku ukartowaną i przypominała raczej szykany, a nie faktyczne podejrzenie i ustalenie sprawstwa. Zresztą Daniel K. przeszedł oba procesy wydobywcze praktycznie bez zarzutu. Niczego – co sprawdzono i zmierzono – nie rozpoznał. Sprawa wydawała się więc oczywista, że po prostu z powyższymi podejrzeniami nie miał nic wspólnego. Autor niniejszego tekstu nie ma pojęcia jak wypadły inne osoby w tych eksperymentach, ale nie można wykluczyć, że znaleziono sprawcę. Komendant Policji na bazie tego przypadku powziął szereg uzasadnionych wątpliwości i z całą teczką udał się do przedstawiciela służb, notabene wysokiej rangi. Miało miejsce spotkanie na szczycie za mahoniowym dużym stołem, gdzieś w centrum któregoś dowodzenia. Komendant Policji podał rękę przedstawicielowi Służb, potem zasiedli w tych swoich dystyngowanych garniturach, po czym zreferował wyniki eksperymentu, jego przebieg i wprost zapytał przedstawiciela Służb dlaczego ten karze w tak brutalny sposób osoby, które z przyczyn zapewne ideowych nie chcą uczestniczyć w pracach służb, a przecież każdy ma prawo do odmowy świadczenia pracy na rzecz Policji, czy Służb, a podobno jest ich aż siedemnaście w kraju. Można tylko dodać, że Komendant Policji wiedział również, że każdy ma prawo do odmowy składania zeznań, ale tej delikatnej kwestii postanowił akurat nie omawiać z przedstawicielem Służb, albowiem dyskusja mogłaby podważyć sens podobnych eksperymentów w przyszłości, a wiadomo, że działy się one już od jakiegoś czasu. Powstało pytanie dlaczego wtedy, w reakcji na powyższe pytania przedstawiciela Służb wzięło na szczerość? Dlaczego i na jakiej podstawie zaufał Komendantowi Policji? Dlaczego odpowiedział na to pytanie, nie kryjąc słusznej tajemnicy? Teraz to ciężko ustalić, ale wiadomo, że obaj panowie lubili się po prostu. Przedstawiciel Służb przedstawił więc swoją wersję wydarzeń. Wyjaśnił, że Służby faktycznie od samego początku wiedziały, że Daniel K. nie miał żadnego związku z wyjaśnianymi przestępstwami kryminalnymi. Wskazał, że faktycznie był pod ciągłą obserwacją i jest pod nią do teraz. Dzieje się tak dlatego, że jest na liście, a służbom się nie odmawia i trzeba za takie działanie ponieść konsekwencje. Zresztą Daniel K. był na tej liście, jest i zawsze już będzie. Po prostu tak mają reguły gry. Przedstawiciel Służb dodał jednak, że Komendant Policji musi wiedzieć, że miały miejsce jeszcze zupełnie inne sprawy, bo te z kategorii szpiegowskich, a więc międzynarodowego priorytetu, a co za tym idzie do eksperymentów dodano jeszcze inne torebki, buty i emblematy na lodówki oraz cały zestaw innych rzeczy, a także dodano szereg innych imion i nazwisk i adresów zamieszkania lub urzędowych, a te były w istocie dużo poważniejsze i z innej kategorii zagadnień. I to właśnie w tym zakresie, a nie żadnym innym postanowiono w Służbach sprawdzić Daniela K. I również w tym zakresie okazał się on niewinny. Komendant Policji jak tylko usłyszał te słowa zaniemówił i postanowił tematu więcej nie drążyć. I na pożegnaniu powyższe spotkanie na szczycie dobiegło końca.

 

             No ale w powyższym ciągu okoliczności i wydarzeń doszło z czasem do jeszcze innego, zupełnie nie oczekiwanego paradoksu. I to na dużą skalę. Otóż Daniel K. z dużą wyobraźnią i znawstwem, a nawet zrozumieniem wszelkich szczegółów opisał powyższe eksperymenty, aczkolwiek faktycznie bez powoływania się na konkretne rzeczy, czy dane osobowe. Uczynił tak w osobistym dzienniku, a także wrzucił jego zapis na forum poetyckie, na którym bywał aktywny. Powstało więc z czasem, po fakcie jeszcze jedno pytanie i to trudne do wyjaśnienia, czy faktycznie nie był szkolony i czy rzeczywiście nie miał kontaktu z jakąś obcą dla kraju organizacją. Natomiast niniejszy tekst – mój Czytelniku – jest właśnie tym opisem, a nawet poniekąd dowodem. A jest to tak naprawdę zapis realnej historii, co trzeba też dodać. Krótko mówiąc Daniel K. to ja i nikt inny. Można też pokusić się o podsumowanie, że życie jest przewrotne i zawsze takim było. I nigdy, choć byśmy sięgnęli po całe zestawy nadzwyczajnych środków nie było, nie jest i nie będzie inaczej. I wszyscy już powinniśmy wiedzieć lepiej niż doskonale, że życie umyka łatwym wytłumaczeniom i zawsze będą się zdarzały rzeczy z kategorii niewytłumaczalnych. Choć akurat w tym opisywanym przypadku może być całkiem inne wytłumaczenie, czego Czytelniku nie powinieneś wykluczać, a ja pozostawię Ciebie z tą niepewnością...

 

Warszawa – Stegny, 17.07.2024r.

Edytowane przez Leszczym (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Dagmara Gądek Nie, nie to tylko słaba podróbka Philipa K. Dicka :)) Zresztą PL może taki był, natomiast autor niniejszego opowiadania w kompletnie nic nie wierzy. To jest tylko wariacja na temat reala, który mógł być, ale mogło go nie być. Ale jest ryzyko i to duże, że będzie w przyszłości. A muki każdego rodzaju były, są i będą bo życie najzwyczajniej w świecie umyka jakimkolwiek schematom... Taki real po prostu :)

Opublikowano (edytowane)

W Polsce są cztery Służby Specjalne: cywilne - Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencja Wywiadu, wojskowe: Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Służba Wywiadu Wojskowego, natomiast: Centralne Biuro Antykorupcyjne de facto nie jest Służbą Specjalną - tam nie ma nawet stopni, raczej jest partyjną bojówką wzorowaną na Lidzie Republikańskiej, nie uwzględnił pan Tajnego Ruchu Oporu (organizatorem i przywódcą jestem ja) i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego bez przeszkód pozwala mi działać - w planach ma utworzenie Departamentu do fizycznej likwidacji destrukcyjnych elementów antypolskich w imieniu Rzeczypospolitej, tak zwanych Szwadronów Śmierci i najprawdopodobniej mój Tajny Ruch Oporu (działający legalnie) zostanie wyżej wymienionym Departamentem, dodam: aby działać szybko, perfekcyjnie i sprawnie - Agencja Wywiadu powinna zostać wchłonięta przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, dalej: Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Służba Wywiadu Wojskowego - winne zostać połączone jako Służba Bezpieczeństwa Wojskowego, Centralne Biuro Antykorupcyjne powinno zostać zlikwidowane i przejęte przez Centralne Biuro Śledcze Policji, im więcej Służb Specjalnych - tym gorzej - będą między sobą konkurować, zamiast służyć Narodowi i Państwu, proste i logiczne?

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Łukasz Jasiński Nie wiem jak się to liczy, nie znam katalogu, ale gdzieś kiedyś słyszałem, że służb jest tak naprawdę siedemnaście. I pamiętaj Kolego Łukaszu, że mogą być w tym wszystkim organizacje zupełnie niejawne, kompletnie ukryte przed wszystkimi, ale jest to tylko moje przypuszczenie, na które nie mam i mieć nie będę żadnych dowodów :))

 

Leszczym

Opublikowano (edytowane)

@Leszczym

 

Nie, oficjalnie jest pięć, a według mnie - cztery, a reszta to biurokraci jak Urząd Skarbowy, Urząd Celny, Urząd Higieniczny itp.itd. z uprawnieniami Służb Specjalnych - do dupy z nimi, gdyby teraz działał Departament (Szwadrony Śmierci) pod moim przywództwem - natychmiast zlikwidowałbym "białych kołnierzyków" i "układ" - kula w łeb, druga kolejność: zlikwidowałbym "nory", "przykrywki" i "słupy" - zrobiłbym to z ogromnym tupetem, aby MI6, CIA, Mossad i GRU wiedzieli, iż ze mną nie ma żartów (nic nie mam do stracenia, jestem kawalerem, jako były pracownik Archiwum Akt Nowych miałem szkolenie z Obrony Cywilnej, znam trzy języki obce, język migany i migowy i doskonale odczytuję mowę z ust) - wtedy trzy największe mafie na świecie: włoska, rosyjska i japońska - dostaną stracha, wtedy będę miał czysty teren - wezmę na haka rosyjskich i ukraińskich oligarchów (większość z nich to pedofile), podobno o najlepszych Służbach Specjalnych jest cisza - nikt nie wie jak działają, a niech pan przeczyta to - co mówię (piszę), tak właśnie działa Tajny Ruch Oporu - doświadczenie, wiedza, propaganda, elastyczność, rozpoznanie i cel pal - śmierć.

 

Wiem, może pan mieć skojarzenia z komunizmem, natomiast: kraje demokratyczne zatrudniają płatnych zabójców do brudnej roboty, więc: czy nie mam prawa mieć skojarzeń z zorganizowaną przestępczością? Dodam: od urodzenia byłem za republiką (ograniczoną demokracją), demokracja jest dla debilów, a w Republice - w Komisji Wyborczej trzeba byłoby okazać:

 

- dowód osobisty,

- umowę o pracę lub świadectwo pracy,

- badania psychiatryczne,

- zaświadczenie o niekaralności,

- stały adres zamieszkania 

 

i uśmiech na twarzy...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Łukasz Jasiński No nie wiem co powiedzieć. Ja tam tak na logikę może i mógłbym być w służbach, ale pod warunkiem, że nie musiałbym kłamać, krzywdzić a co najważniejsze kierwa płacili by mi dużo :)))) No ale wiesz oni tam dużo nie mogą płacić, bo zaraz byś się im zerwał ze smyczy. Wszystko musi być ideowe i w obronie wartości, zresztą niekiedy doprawdy osobliwych... Tam nie ma miejsca dla chcących tańczyć i jeździć Lambo przewrotnych i w miarę pokojowych ludzi, w dodatku pokrętnych ideowo. Oni to wiedzą, wiem to ja i już :)))) Właściwie wszyscy to już wiemy :)))) 

@Łukasz Jasiński Moim zdaniem zresztą oni mogą płacić więcej, owszem mogą, stać ich na to, ale tylko gdy masz większe wydatki. Tylko wtedy. No nic nie poradzę moim zdaniem ten real tak ma :)))) 

Opublikowano

@Leszczym

 

W każdej chwili mogę złożyć wniosek o pracę w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ukończyłem kurs archiwalno-kancelaryjny pierwszego stopnia z oceną dobrą), jestem odporny na działania propagandowe - dogmatyczne, ideologiczne i doktrynerskie, a moim autorytetem moralnym jest Konstytucja Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej, wystarczy mi wojskowy pistolet z Radomia (pewnie pan wie o jaki chodzi), legitymacja służbowa i płaca minimalna, sęk w tym: nie mam zamiaru siedzieć przy biurku - chcę działać w terenie, na dobry początek mógłbym robić rozpoznanie konkretnych osób... Gdybym otrzymał taką propozycję, nie odmówiłbym im.. Tak przy okazji: wczoraj mi się śniła lornetka.

 

Łukasz Jasiński 

Opublikowano (edytowane)

@Leszczym

 

Tak, jestem w mieszkaniu, bo: pilnuję mieszkania, a poza tym: w latach dziewięćdziesiątych Żandarmeria Wojskowa nauczyła mnie BAS-u na strzelnicy wojskowej - Siekierki (tylko cicho o tym, miałem wtedy szesnaście lat) - jako osoba nielegalnie bezdomna zostałem zaatakowany nożem przez złodzieja na Wawrze, uprzedziłem atak: nóż trzymał w prawej dłoni - złapałem go za nadgarstek prawą dłonią i podniosłem w górę, prawą nogą położyłem go na ziemi i... Ciach, nie ma ucha, a jego ucho zjadły szczury - było to w nocy, przecież mogłem od razu w krtań, nieprawdaż? Drugi raz użyłem tej sztuki walki również w samoobronie: na Dworcu Wschodnim - przystanek tramwajowy - zaatakowało mnie dwóch pijaczków - byli bardzo agresywni, to: jeden dostał w czułe miejsce - pomiędzy podbródkiem i uchem i stracił przytomność - poleciał na tory tramwajowe, kolega go uratował... Trzeci raz użyłem na moim osiedlu, zostałem zaatakowany przez dwóch gówniarzy (byli pijani i naćpani) i ten wyższy dostał ode mnie w twarz otwartą dłonią, zdjąłęm klapki, stanąłem bokiem i użyłem całego ramienia, natomiast: w twarz obok nosa - dostał dolną mięśnią dłoni i zachwiał się i do dziś boli mnie środkowe ramię, potem: przyszła jakaś dziewczyna i zabrała gówniarzy, pewnie pan też już wie co to jest BAS, naprawdę: nic nie zmyślam - policja o tym wie i wszystko można zweryfikować - w miejscach publicznych są kamery.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Łukasz Jasiński Jeśli chodzi o głosowanie... Wychodzę z założenia, że nie mam mieszkania więc niby dlaczego miałbym na kogoś głosować? Za co? W imię czego? W dowód jakiej wdzięczności? Za siedzenie w pierdlu 6 lat? No naprawdę bywam głupi i ślepy, ale staram się nim nie być aż tak...

Opublikowano

@Leszczym

 

Chodzi o stałe miejsce zamieszkania, bo: teraz często dochodzi do tego, że ta sama osoba, która ma trzy mieszkania - głosuje w trzech różnych komisjach wyborczych, oczywiście: nie ma pan obowiązku głosować, jednak: czy to jest moralne i etyczne, iż osoby bierne obywatelsko (nie głosujące) - mają tyle do powiedzenia w sprawach społecznych? Z innej beczki: poprzednia władza popełniła ogromny błąd - obniżając emerytury byłym funkcjonariuszom PRL-u, otóż to: Polska Rzeczpospolita Narodowa również obniży emerytury byłym funkcjonariuszom Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej, logiczne? Nie, absolutnie! Byli funkcjonariusze w większości przeszli pozytywną weryfikację i nikt nie odebrał im praw publicznych, acha, a co oni mogą? Przynajmniej sześciu ubeków, którzy przeszli do policji dostało ode mnie brawo po buzi w latach dziewięćdziesiątych, pytanie: za co pan siedział?

 

Łukasz Jasiński 

Opublikowano

@Łukasz Jasiński Napisałem to kiedyś, hasełko, tylko nie miałem odwagi uczynić z tego miejskiego manifestu. No niestety strach przejął nade mną kontrolę, czego nawet trochę żałuję. Chciałem na kilku twarzach z podobiznami, obklejonymi dosłownie wszędzie, pięknymi i wypolerowanymi na glanc napisać hasło: Na fotoshopa nie głosuję. Naprawdę chciałem tak uczynić. No ale wiesz kłopot ze strachem. Ja nawet na publikację tutaj i korespondencję nieustannie muszę się odważać... Za co siedziałem? Żeby mi chociaż to powiedzieli wprost czułbym się jakoś sprawiedliwiej potraktowany... Bardziej po ludzku... No ale ja nawet tego nie wiem z dokładnością. Mam tylko szereg przypuszczeń i domysłów... Moim zdaniem jednak za coś co nie powinno się wydarzyć i siedzieć tak nie powinienem... I proszę Kolegi sporo tak osób siedziało i siedzi... 

@Łukasz Jasiński A jak mi ktoś odpisze na forum czy na maila mam przynajmniej pewność, że ten ktoś przeczytał. Kto na ogół nie wiem, na ogół tego kogoś nie znam, ale to jedyna przesłanka jaka do mnie dociera. Nie wierzę w te internetowości prawie wcale, no ale mam wrażenie, że inna rzeczywistość tak po prostu ma. A wszelkie sprawy związane z kompem są dziecinnie łatwe do każdego obejścia. Tak już jest :)

Opublikowano (edytowane)

Najprawdopodobniej zrobili panu pranie mózgu, poza tym: znam to z autopsji - mój świętej pamięci ojciec też był w "domu miłości" - próbowali z niego zrobić Adolfa Hitlera, otóż to:

 

Kierowca 

 

Mój tata był dobrym kierowcą autobusu,

prowadził węgierskie złomy - ikarusy,

inni się bali, wyrzucał pijaków, mocno

dawał w mordę awanturnikom, palił

 

mocne, smrodził, cierpliwie czekał

na babcie, wysiadał, pomagał, gardził

automatem, kochał biegowe, pamiętam:

na miejskim zadupiu, blisko pętli - dał

 

gazu, zepsuty zegarek wskazywał na sto,

nie, na dwieście, nie odpoczywał, ciągle

naprawiał swoją zabawkę, raz otrzymał

mandat od kolegi milicjanta - wyrzucił

 

do kosza, za karę prowadził czerwonaki

nocne, pijany ubek przystawił do skroni

spluwę, przeładował, chciał naprawdę

zabić, poranne szmatławce wrzeszczały:

 

miasto to nie dziki zachód, solidarność

przyszła, strajkował, skurwysyńskie pały

w czarnych okularach na haczykowatym

nosie szantażowali, nie podpisał - pokazał

 

im takiego wała, wyrzucili biednego

bobasa w ostrogach na bruk, strasznie

długo pił i był prozatorem romantycznej

odysei - mój tata teraz naprawia bruk.

 

Łukasz Jasiński (styczeń 2010)

 

Tak przy okazji: więźniowie nie lubią gwałcicieli, pedofilów i tych, którzy krzywdzą osoby niepełnosprawne - wiadomo co im grozi...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Leszczym W odniesieniu do tekstu jest w nim komizm, który przyciąga uwagę czytelnika. Podobnie jak Ingrid Andress, która wzbudzając kontrowersję, stała się nieoczekiwaną rozrywką. Pozdrawiam :)  PKD mam na półce i zainspirowałeś, żeby po niego sięgnąć.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@Amber PKD stał już się faktem. To już się dzieje. A z całą pewnością szereg osób z diagnozą psychiczną tego doświadcza... A dodatkowo każdy 40 letni mężczyzna i każda taka kobieta coś kiedyś zrobił / zrobiła. I chodzi tylko o suche suchutkie czyny. Nie ma w tym najmniejszego znaczenia jaki jaka jesteś i to mnie buntuje, ale i z buntem muszę uważać bo oni lubią w dodatku dokręcać...

 

@Łukasz Jasiński Pranie mózgu jest w tym wszystkim najokropniejsze ://

Opublikowano (edytowane)

@Leszczym

 

Dlatego powtarzam: jestem osobą niesłyszącą, słuch straciłem po operacji na nosie, prawdopodobnie przez źle użytą narkozę, szyba na mnie spadła - byłem wtedy dzieckiem i lekarze ledwo uratowali mi życie, więc: posiadam nabytą niepełnosprawność o stopniu umiarkowanym, mój IQ to od 125 do 158, testy zrobiłem z różnych źródeł, jedno źródło to żadne źródło, takim osobom jak ja trudno zrobić pranie mózgu ze względu na brak słuchu, wręcz przeciwnie: to ja mógłbym zrobić pranie mózgu lekarzom pracującym w szpitalu psychiatrycznym - użyłbym nadprogowej psychomanipulacji, dodam: jestem pogańskim racjonalistą - libertynem i intelektualnym biseksualistą - uniwersalnym i preferuję zimną logikę - myślenie przyczynowo-skutkowe, emocjami jest bardzo łatwo manipulować - emocje to miecz obusieczny, otóż to: dobro i zło, miłość i nienawiść i wtórność i twórczość i itp. itd.

 

Jeśli chodzi o polskie Służby Specjalne: one działają - mają informatorów wśród nielegalnych imigrantów w Polsce, natomiast: morderca młodego żołnierza - Mateusza Sitko - został zidentyfikowany i jest poszukiwany listem gończym, acha, premier Donald Tusk dostał ostrzeżenie od GRU - wyrok śmierci leży do podpisu na biurku prezydenta Rosji - Włodzimierza Putina, proste i logiczne?

 

Łukasz Jasiński 

 

                                     Wyrywek mądrości

 

          Badanie zostało przeprowadzone dnia dwudziestego piątego maja w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym roku ze względu na całkowitą utratę słuchu.

          Wynik badań psychologicznych: rozwój umysłowy oceniany w oparciu o wyniki badań Skalą Leitera kształtuje się powyżej poziomu inteligencji przeciętnej. Orientacja przestrzenna, koordynacja wzrokowo-ruchowa jak również funkcja grafo-percepcyjna powyżej normy dla wieku. Na dobrym poziomie myślenie logiczne i rozumowanie przez analogie. W sytuacji zadaniowej, która nie angażuje mowy, chłopiec chętnie i samodzielnie pracuje, dobrze koncentruje uwagę i jest dość wytrwały. Nie inicjuje kontaktu werbalnego. Odpowiada na bardzo proste pytania dotyczące klocków, obrazów itp. itd. Na pytania oderwane od konkretnej sytuacji reaguje zahamowaniem, a nawet przejawami negatywizmu - buntem. Niepewny, nieufny i gotowy do natychmiastowego wycofania się z kontaktu w obliczu niepowodzenia.

          Jest to formalnoprawny dowód potwierdzający, że posiadam wrodzoną inteligencję jako osoba z nabytą niepełnosprawnością - niesłysząca, nielegalnie - bezdomna, jednak: myśląca - samodzielnie.

 

Łukasz Jasiński (2019)

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Łukasz Jasiński Koledze współczuję, ale znam te klisze doskonale. No na przykład w psychiatrii w badaniach badają stosunek do Kościoła. Jak im uwierzysz w eksperyment masz zaburzenia religijne. Jak nie uwierzysz, a to tylko gra taka, zaburzenia antyreligijne. Tabelki o IQ nic nie znaczą. Jakieś takie suche gry, zabawy takie. Kto więcej i szybciej rozwiąże jakąś durną serię ćwiczeń. A jak im, którzy są wyjdzie tam za dużo, to oni Ciebie wcale nie chcą. Choćby dlatego że za dobrze ogarniesz jakąś sprawę. Za dobrze ją zrozumiesz. Rozczytasz te ich naiwne gierki. Wytrwałość owszem w cenie, ale też nie jakoś duża, bo znów niewygodna sprawa i ktoś coś może chcieć a nawet oczekiwać i to w uzasadniony sposób. Jednym słowem gratuluję i współczuję jednocześnie :)) Natomiast sprawę buntu dobrze rozumiem, no ale jak z drugiej strony osoba o wysokim IQ ma się nie buntować? Albo skrzywdzona? W imię której z wartości? Bezdomny akurat też jestem, ale wiesz czynszem z drugiej strony nie ma jak Ciebie capnąć :))) A tu chcą Ciebie capnąć i tylko tyle i zamieszać w obronę tych swoich zupełnie niezrozumiałych i często niesłusznych teorii i dogmatów...

  • 8 miesięcy temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Dekaos Dondi

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Dekaos Dondi   Dialog z samym sobą. Po prostu ludzkie. W sprawie wierzenia strzał w dziesiątkę. Rzeczywiście, niezapominajki zawsze pamiętają. Puenta kojarzyć się może z adapterową płytą, która po zarysowaniu igłą odtwarzacza zacina się w pewnym miejscu. Bajdy filozoficzne z nutą prawdopodobieństwa.  Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Kasjopeja. dobre, enigmatyczne i z klimatem, w kilku ledwie słowach.
    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję za szczery komentarz, bo to wszystko prawda. Cóź mogę powiedzieć.. Trzeba nieustannie dbać o to, żeby w merytoryczny i przystępny sposób przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom, żeby wiedziały więcej.. żeby np. rozumiały PRAKTYCZNĄ część zastosowania "nudnej" historii, a mianowicie, iż historia to dziennik zdarzeń, który wykorzystany w odpowiedni sposób pozwoli oszacować przyszłość. Najciekawsze w tym jest to, że pisze to człowiek, który raczej ukochał przedmioty ścisłe: matematykę, fizykę, chemię, biologię, etc. ;) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Poet Ka Jest mi bardzo miło, że mój skromny wierszyk się Tobie spodobał Poet Ko :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Berenika97 Mam dokładnie to samo zdanie. Uważam, że jako Polacy posiadamy na tyle intelektu i sprytu, że powinniśmy to wykorzystać. Nie na darmo słowo wywiad i kontrwywiad po angielsku to odpowiednio: inteligence i counterinteligence. ;) Dziekuję za przepiękny, rymowany komentarz, który mógłby być doskonałym uzupełnieniem tegoż wiersza. Bardzo to doceniam Bereniko. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński      
    • porwane w ry- trzepot lekkich skrzydeł w wietrze nawzajem przycią- wpadają w quasi-śnieżny puch w impecie zaginają sobie skrzydła skra, rzucona w ogień zapalniczka słońce najcieplejszego dnia w tym roku smugi jak opatrzność bo- stęk połyka jej sapiący oddech pot to rosa miłości skraplana z trudnej do wdechu, ach, pa- pary, pary.. w powietrzu... smuga jego cienia ledwo widoczna z zniknęła jacy oni muszą być czer- jej skrzydło muska jego skrzydło tracą na chwilkę swe impety on ucieka, od tego, że goni ona goni, za tym by uciekać gorący wiatr po- porywa ziarnka piasku na rzęskach osiada więcej puchu za słabe skrzydła by je złamać trzeba by je zmiąć, czy podrzeć wir..zakręcił        ...nie nie widzę nie widzę cię a wiszę, wiszę kiedy ćmy wskakują w ognie wskaż mi dro- gi, drogę, drogi, drogi zderzenie samymi paliczkami odrywa z obu część energii aż padną oboje na ziemię   ============ dla najlepszego efektu sugeruje się, aby osoba recytująca wykonywała w międzyczasie deskę.
    • Zamknięty na pustej łące. Uwierzył. Ma przy sobie śniadanie, lecz usłyszał, że odczuwa głód. Uwierzył i opada z sił. Cisną go buty, chociaż idzie na bosaka. Też uwierzył. Pada deszcz, lecz nie może zwilżyć ust. Kolejny raz uwierzył. Ma dziesięć centymetrów wysoka, a trawa cholernie wysoka. Tak rzekł Głos.   –– A on uwierzył? –– Skąd wiedziałeś? Prorokiem jesteś? –– Jestem mówiącą małpą. Wierzysz? –– Wierzę. –– Akurat… zwierciadłem. Wierzysz? –– Wierzę. –– Cholera jasna. Czy jest coś, w co nie wierzysz? –– Tak. –– Co? –– Nie wierzę, że mógłbym w coś nie uwierzyć. –– To jest sprzeczność. –– Wierzę, że nie jest. –– Hmm… a zatem nic dziwnego, że jesteś... kim jestem.   ***   –– A kim jesteś? –– Tym, w co wierzysz. –– A w co wierzę? –– Skąd mi wiedzieć, konkretnie w co? Jestem wszystkim. –– Jak to wszystkim? –– Skoro wierzysz we wszystko, a ja jestem tym w co wierzysz, to jestem wszystkim.   –– Nie chce wierzysz we wszystko. Chce mieć wybór. –– Trudna sprawa. Szczególnie dla ciebie. Kolejna sprzeczność. –– A wiesz, że zawsze kłamię? –– Skoro powiedziałeś prawdę, że zawsze kłamiesz, to nie zawsze, bo przed chwilą nie skłamałeś. A jeżeli skłamałeś, że zawsze kłamiesz, to też nie zawsze kłamiesz. –– Ale wierzę, że kłamię. –– Czyli nie we wszystko wierzysz, bo w niektórych kwestiach mogłeś mnie okłamać? To ja już nie wiem, kim jestem. –– Wierzę, ale to nie zmienia faktu, że przez to zmienię realny świat. Pozostanie takim jakim jest faktycznie. Moje wierzenie lub nie, tego nie zmieni. –– Zatem dla każdego innym, w zależności od kontekstu, związanego z jego pojmowaniem świata. Czyli każdy ma swoje małe światki, z którymi się boryka w jednym dużym, takim samym dla wszystkich, w sensie niezmiennych zasad. –– Niezmiennych? Czy aby na pewno? Wierzę, że nie.   –– Skoro wierzysz, że potrafisz kłamać, to nie wiem, czy mogę ci zaufać? –– Nie możesz. A wiesz dlaczego? –– Wiem. Bo ty sam sobie nie ufasz? –– A ty? –– Nie można do końca ufać teatrowi, w którym gra się główną rolę. Kurtyna może być podniesiona za wcześnie. –– Lub za późno zasłonić nasze przedstawienie, przed publicznością. –– Chyba, że jej nie będzie. –– Ważne, by mieć dystans do samego siebie i wciąż ten dystans pokonywać, czasami na bieżni autoironii, co daje zupełnie inna perspektywę, spojrzenia na bliźniego swego i świat wokół. –– Jest jeszcze sufler. –– A co ma sufler do tego? Wierzysz, że jest i zawsze słusznie podpowie? –– Wierzę, że trzeba nam skończyć przynudzać, bo żaden rozumny tego nie przeczyta, ze zrozumieniem.   –– Rozumny w jakim zrozumieniu? W porównaniu, do jakich umysłów? Racjonalnych, zwariowanych, roztropnych, praktycznych, szalonych, abstrakcyjnych, stąpających twardo po ziemi lub kompilacji tego wszystkiego, co wymieniłem i nieskończonej reszty możliwości –– Wierzę, że umysł nie może stąpać twardo po ziemi. –– Ale jego transporter szarych fałd, już tak. –– Chyba, że się poślizgnę na własnej pewności, bo za gładko. –– Pewności czego? –– Wszystkiego w co wierzę, że uznaję za pewne. –– Na przykład życia po tym, jak zwalisz… –– Kupę? –– Nie. Kopnę nogą w kalendarz, a kołek w ścianie, za bardzo przerdzewiały? –– To akurat nie jest pewne, to całe: po tym, aczkolwiek możliwe. Na to nie mamy żadnego wpływu. Pozostaje jedynie cierpliwie czekać i tu akurat jest pewność, że każdy doczeka swój rozkład jazdy. –– Dokąd?   –– A skąd mam to wiedzieć? Nie byłem, nie wróciłem, a jak będę, to nie wrócę. Można jedynie domniemać, że jeżeli nic tam nie ma i znikniemy zupełnie absolutnie, razem z tym wszystkim, cośmy dokonali jako rasa ludzka, to można takie założenie, bardzo skrótowo przyrównać do sytuacji, kiedy człowiek przeżywa wiele wspaniałych przygód i nagle doznaje totalnej amnezji i nic nie pamięta, z tego co przeżył. To równie dobrze, mógłby tego wszystkiego nie zaznać i wyszło by na to samo. Szczęście nie pamiętane w nas umiera. Przestaje być szczęściem. –– Zło nie pamiętane, też przestaje nas męczyć jak diabli. Bo ta cała rasa, taka święta nie jest. I my razem z nią. Tfu! –– Ale jest czasami potrzebne w sensie porównawczym, by wiedzieć, co nas dobrego spotkało i co nam się udało uniknąć, gdyż czasami o tym zapominamy. Niezapominajki mają lepiej. Rosną i wszystko pamiętają. –– Nie wiem czy lepiej, skoro tak. No dobra. Kończmy, bo zgłodniałem. –– Chcesz mnie zjeść? A może wszystkie rozumy? –– Zgadnij w jakim zrozumieniu, jestem rozumny? –– Tak głupkowato skończymy naszą wspaniałą, jakże nowotarską dysputę? Jak tak można? Czterema razami o rozumach?   –– No przecież jesteśmy aż i tylko ludźmi. Potrafimy równie mocno miłować lub przeciwnie. Taki kogel mogel, cały czas przez los, lub nas samych mieszany. Mamy rozum, ale nie całą wiedzę, by pojąć chociażby własny umysł i nie podcinać gałęzi, na której siedzimy, od strony pnia. Już nie wspomnę o tym, co poza naszym pojmowaniem.   –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz?...        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...