Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

samochody spectra na podmokłych szynach
i burze są wątłe bez krzyku nieba

szukam jednostek prostych z ionami
na przemian stawiając znaki równości
przedszkolny wiek bez-grzeszny
o pierwiastku polarnym

pozwalasz mi umierać kolejnego lata
w pozorowanym uścisku tak
na wysokości uzależnienia halo

Opublikowano

iskra iskrą, a ja "pierdzieć na zapałke nie bede"

sie kłania scena z ogniem i mieczem

---

też nie widziałem, ale intuicja mi podpowiada ze nieładne. zreszta to kwestia długosci jednej litery :P

a ion to tym samym piosenka która mnei zainspirowała i wprowadziła w klimat. wiec nie widziałem przeciwwskazań na użycie ionu, zamiast jonu

tera

Opublikowano

lawina słów, co mnie na wstępie odstrasza..."pozwalasz mi umierać kolejnego lata"- to już było... w ogóle oceniając to nie wiem o czym piszę, więc nie chce w jakikolwiek sposób cię urazić za swoje rozkojarzenie, tak więc powiem tylko, że wizualnie wygląda na przesadzone, co do terści też mnie specjalnie nie zachwyca, ale może jest to spowodowane ogolnie złym samopoczuciem, bólem głowy i tym, że moje myśli są teraz gdzieś w kosmosie, albo w sejmie...czy to nie to samo?

Opublikowano

co z tego ze to juz było skoro jest wykorzystane w zupełnie innym kontekscie, to nie motyw tylko jeden wers - a oklepany akurat nie jest.

spodziewałem sie takich komentarzy i szanuje zdanie

ppozdrawiam
tera

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ograniczę się do jednej wersji. Bardzo słusznie zrobiłaś, bo wykazałaś się godną szacunku skromnością, niech inni oraz Twoje czyny dadzą barw portretowi i tej co za nim stoi. Pozdrawiam. 
    • @wierszyki   Trauma z przeskakiwania przez kozła ujęta w poetyckie ramy. Aż poczułem zapach starej sali gimnastycznej! A poważnie - Ciekawy obraz relacji międzyludzkich jako gimnastyki - niby skaczemy razem, a jednak każdy dyszy osobno. Mocna puenta. Pozdrawiam. 
    • Wasze komentarze to czysta poezja :)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Rzecz jasna, nie mam z tym żadnego problemu. :) Jako, że obecnie przeżywam mocne przeciążenie aparatu mowy i od rana w zasadzie się nie odzywam, wolę pisaną formę komunikacji, a kiedy jeszcze mam z kim popisać i podyskutować na interesujące tematy, tym lepiej. 
    • Czerwień: szkarłatne róże, które dumnie zakwitają z każdym tanecznym krokiem, postawionym w trawach ogrodu. Pomarańczowy: idealnie okrągły szklany owoc, w którym smak oraz aromat stały się płynnym blaskiem. Żółty: światło latarenek, zawieszonych przez smukłe dłonie hamadriad wśród spowitych seledynową poświatą dębów i buków. Zieleń: odbicia liści w cyrkoniach udających rosę. Błękit: ach, niebo! Różowy: gładkie policzki bez skazy i przysiadające na nich fosforyzujące motyle. W zasadzie to jedno i to samo - identyczna delikatność zakazanego owocu. Fiolet: klejnoty, w które czarodziejski dotyk zmienia wszystko, co żywe. Nad miejscem, gdzie przed chwilą tkwiłem jak bezużyteczny artefakt, a może nad jednym z moich nieobutych i nieodzianych wierszy, unosi się i jarzy jaskrawymi barwami magiczny brokat. Wiatr kołysze rozwieszonymi nad horyzontem dzwonkami z przezroczystej landrynkowej masy.   A gdyby tak opowiedzieć tę bajkę inaczej? Czerwień: kubek. Przez cały dzień popijam z niego kawę. Pomarańczowy: przyklejona do drzwi lodówki samoprzylepna karteczka, na której zanotowałem tamtą pamiętną datę oraz godzinę. Po raz pierwszy wtedy odważyłem się wyznać miłość. Żółty: lampka nad biurkiem; krąg światła padający na stertę zakurzonych almanachów, słowników, tomików pokonkursowych. Zieleń: prawie na każdej mojej fotografii wyrasta nieśmiałymi, niepozornymi kępkami ze spękań chodnika, ze szczelin w murach, spod śniegu, z gruzowisk. Błękit: ach, niebo! Różowy: kostka glicerynowego mydła w łazience. Fiolet: wzorek na moim ulubionym swetrze. W miejscu, gdzie znalazłem się obecnie, nic się nie dzieje. A niektóre wiersze i myśli nauczyłem się przemilczać z większą zapewne niż trzeba, nieprzemakalną przezornością. Mój świat i moje serce też mają swoje tęcze. Może kiedyś ktoś to zauważy.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...