Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Tectosmith Może nie sąsiadujesz z Rosją... 

Dobrego wieczoru

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

Dziękuję, poprawiłam. Ale mi się oberwało za rozmowy na forum... kobiety są straszne...

Opublikowano

@Somalija Nie piszesz jedynie o Rosji a to co widzę ma swoje nazwy, których tutaj nie przytoczę. Nie moja sprawa. W sumie to szkoda, że ciągle w swoje wiersze mieszasz albo politykę, albo seks, albo skrajne poglądy. Ale to Twoja sprawa.

Ja tam poruszam się po naprawdę innych poglądach. Pytanie tylko, jak znaleźć takie środowisko w Polsce? To chyba niemożliwe.

Opublikowano

@Tectosmith To się pewnie nie opłaca... zbieram materiały do wiersza o islamie, który przegonił średniowiecze z zachodniej Europy, może się zainspirujesz... nie będzie w nim seksu ani polityki, no może troszkę

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@Somalija

   Owo pęknięcie symbolizuje to, co się wydarzy - a właściwie to, co już dziać się zaczęło.

   A Twój "czas wodza" zawiera bardzo wiele prawdy. Nie mam pewności, czy "(...) ukrzyżowali Syna (...)", ale ponad wszelką wątpliwość "(...) wolą banki (...) i złoto (...)". Co zaś tyczy się Rosji - też masz rację. 

   Zatem, tym razem zostawiam wierszowi serduszko.

   Serdeczne pozdrowienia.

 

Opublikowano

@Tectosmith @Tectosmith Nie jesteś pierwszy, za erotyki już tyle razy oberwałam, chociaż nie rozumiem dlaczego... Polityka wiadomo, z nikim w pracy o tym nie rozmawiam; Wiesz o tym, że nie jestem antysemitą, bo pracuję ,,po żydowsku", przez to nie marudzę jak moje sąsiadki i współpracownicy...

Poszukam książki, w której czytałam o plemionach irańskich,  które tu mieszkały... będziemy zdziwieni, że tak było. W szkole wiadomo Mieszko I i Słowianie. Bardzo ciekawe są te wątki. 

Zaraz chcesz się wykłócać

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

, nie chcę Cię straszyć, ale ciężko ze mną wygrać... uciekam nie dlatego, że nie mam argumentów, raczej czasu. Dziś np czwartek, więc odkurzanie i mycie podłóg... Sam rozumiesz... a od kwietnia nie będzie prac domowych dla dzieci, będę musiała wprowadzić coś w zamian, bo będą siedzieć w necie... znasz to zjawisko, dzieci przestają kontaktować....

Dobrego dnia

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Już mi trochę przeszło po tym śnie, ale 24 godziny mnie trzymało... 

 

Robię zakupy w Mohito, bo są mega wyprzedaże...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ponieważ były po prostu wulgarne. Są ludzie, którzy cenią rżnięcie, ale też są i tacy, którzy cenią namiętność. A te dwa pojęcia wcale nie idą w parze.

Obecny wiersz świadczy o czymś zupełnie odwrotnym, ale nie przejmuj się, przeciętny Polak lubi taką narrację.

Jeśli chcesz udowodnić, że doszło do Isalmizacji Polski a nie Chrystianizacji to życzę powodzenia :-)

No widzisz. A ja po prostu bronię jakichś tam prawd i przekonań. Nie mam jednak poparcia wśród użytkowników więc możliwe, że przyszły temat sobie oleję, po prostu. Niczego tutaj nie robię, żeby wygrać a jedynie staram się odkryć prawdę.

No i widzisz, ja nie mam takich doświadczeń. Mój syn potrafi się zająć zupełnie innymi sprawami i nie musi ciągle siedzieć w internecie. A jak był mniejszy to było jeszcze łatwiej. Więc nie, nie rozumiem tego problemu, ale jestem w stanie sobie go wyobrazić. Wyobraź sobie, że potrafi zadowolić się tak głupią sprawą, jak spacer ze mną po zakupy. Ponawiam więc, że nie rozumiem tego problemu a nawet fenomenu. Domyślam się jednak, że mnóstwo polskich rodziców będzie mieć problem. No cóż. Polscy rodzice na obczyźnie wcale nie są lepsi :-)

 

Opublikowano (edytowane)

Wulgarne???  

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Tectosmith

Wulgarne??? Nigdy nie napisałam nic wulgarnego , kobiece hormony są cięższe niż męskie, pewnie się z nimi nie spotkałeś... 

Plemiona irańskie tu się zapędziły,  jeszcze przed Chrystusem, zaraz po Neandertalczykach 

Edytowane przez Somalija (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

sny katastroficzne - bywają takie zazwyczaj po jakimś filmie

sny prorocze - u osób głęboko wierzących otrzymujących różnego rodzaju przekazy wizje żyjący w zakonach w stanie czystości chociaż bardzo rzadko pojawiają się u osób świeckich

i sny zwodnicze autor wiadomo ten z "różkami" potrafi nieźle namotać u każdego 

Proponuję przejść do porządku dziennego i starać się zapomnieć a w ostateczności porozmawiać z egzorcystą (widziałem osoby opętane - niestety to prawda)

A w tej chwili cóż przypominamy Niniwę a współczesnych Jonaszów wyśmiewamy.

Pozdrawiam

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Byłam w kinie na filmie ,,Kos" to jeden dzień z życia Tadeusza Kościuszki... była to  wiosna 1792 roku... Tam też była Niniwa... to chyba jest związane z naturą człowieka...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       

      Maniuś

       

      Urodziłem się tuż po pierwszej wojnie światowej w Poniatach – rodzinnym gnieździe Poniatowskich herbu Ciołek. Dzisiaj, kiedy nie ma mnie już na tym świecie od niemal czterdziestu lat, moja wnuczka może łatwo sprawdzić w internecie i przeczytać mądrości, że to wcale „nie z tych” Poniatowskich. Ale jak to nie z tych? Skoro z Poniatowskich herbu Ciołek, to przecież, że z tych! Ziemia Zakroczymska była w czasach szlacheckich ważnym ośrodkiem, miejscem kontaktów z władzami królewskimi. Było tam wielu królewskich urzędników.

       

      Jako malec zupełnie się nad tym nie zastanawiałem. A gdy podrosłem, „zostałem” mieszczaninem i robotnikiem. Czasy powojenne były łaskawsze dla chłopów i ludzi pracy. Wtedy niechętnie mówiło się głośno o tym, że przodkowie mieli jakiś herb albo walczyli w narodowych powstaniach. Takie tajemnice lepiej było trzymać w domu.

       

      Gdy byłem jeszcze chłopcem, przenieśliśmy się ze wsi do miasta. Położone było nad piękną, szeroką rzeką, która swoje źródło miała daleko na Kresach. Zamieszkaliśmy na terenach podmiejskich. Ich urok polegał na tym, że na niewielkim kawałku ziemi można było prowadzić własne, tycie gospodarstwo.

       

      Mieliśmy tam wszystko: trochę pola, konie, krowy, owce, kury, indyki i kaczki. Mama i tata nie opływali w luksusy, ale byliśmy samowystarczalni. Żyliśmy z płodów ziemi i z tego, co sami wyhodowaliśmy. Tatuś dodatkowo zarabiał na handlu końmi, a mamusia wkładała całe serce i czas w hodowlę drobiu. To był nasz bezpieczny świat.

       

      Do szkoły nawet lubiłem chodzić. Najbardziej ciekawiła mnie historia oraz polska literatura. Często jednak wygrywało we mnie zwykłe, chłopięce lenistwo. Zdarzało mi się rzucić tornister za przydrożny płot i uciec z kolegami z klasy na wagary. Mówiło się wtedy, że bumelujemy. Całe dnie spędzaliśmy na kąpielach w rzece i zabawie w gęstym lesie.

       

      Mimo tych ucieczek, sporo ze szkoły zapamiętałem na całe życie. Miałem dobrą pamięć do wierszy i piosenek. Uwielbiałem recytować „Powrót taty” Mickiewicza albo bajkę „O Janku, co psom szył buty”. W dorosłym życiu chętnie śpiewałem stare melodie: „Jarzębinę czerwoną”, „W pielgrzymiej szacie”, „Malowany wózek” czy "Czarną morową".

       

      W głębi duszy byłem jednak samotnikiem. Największą radość sprawiało mi... siedzenie na dachu przydomowej szopy. Mogłem tam spędzać godziny, wpatrując się w niebo i obserwując krążące nad domem gołębie.

      Wszystko zmieniło się, kiedy poznałem Klarę. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie i od tamtej pory staliśmy się już na zawsze niemal nierozłączni.

       

      Edytowane przez Poet Ka
      wstawienie ilustracji (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Maniuś   Urodziłem się tuż po pierwszej wojnie światowej w Poniatach – rodzinnym gnieździe Poniatowskich herbu Ciołek. Dzisiaj, kiedy nie ma mnie już na tym świecie od niemal czterdziestu lat, moja wnuczka może łatwo sprawdzić w internecie i przeczytać mądrości, że to wcale „nie z tych” Poniatowskich. Ale jak to nie z tych? Skoro z Poniatowskich herbu Ciołek, to przecież, że z tych! Ziemia Zakroczymska była w czasach szlacheckich ważnym ośrodkiem, miejscem kontaktów z władzami królewskimi. Było tam wielu królewskich urzędników.   Jako malec zupełnie się nad tym nie zastanawiałem. A gdy podrosłem, „zostałem” mieszczaninem i robotnikiem. Czasy powojenne były łaskawsze dla chłopów i ludzi pracy. Wtedy niechętnie mówiło się głośno o tym, że przodkowie mieli jakiś herb albo walczyli w narodowych powstaniach. Takie tajemnice lepiej było trzymać w domu.   Gdy byłem jeszcze chłopcem, przenieśliśmy się ze wsi do miasta. Położone było nad piękną, szeroką rzeką, która swoje źródło miała daleko na Kresach. Zamieszkaliśmy na terenach podmiejskich. Ich urok polegał na tym, że na niewielkim kawałku ziemi można było prowadzić własne, tycie gospodarstwo.   Mieliśmy tam wszystko: trochę pola, konie, krowy, owce, kury, indyki i kaczki. Mama i tata nie opływali w luksusy, ale byliśmy samowystarczalni. Żyliśmy z płodów ziemi i z tego, co sami wyhodowaliśmy. Tatuś dodatkowo zarabiał na handlu końmi, a mamusia wkładała całe serce i czas w hodowlę drobiu. To był nasz bezpieczny świat.   Do szkoły nawet lubiłem chodzić. Najbardziej ciekawiła mnie historia oraz polska literatura. Często jednak wygrywało we mnie zwykłe, chłopięce lenistwo. Zdarzało mi się rzucić tornister za przydrożny płot i uciec z kolegami z klasy na wagary. Mówiło się wtedy, że bumelujemy. Całe dnie spędzaliśmy na kąpielach w rzece i zabawie w gęstym lesie.   Mimo tych ucieczek, sporo ze szkoły zapamiętałem na całe życie. Miałem dobrą pamięć do wierszy i piosenek. Uwielbiałem recytować „Powrót taty” Mickiewicza albo bajkę „O Janku, co psom szył buty”. W dorosłym życiu chętnie śpiewałem stare melodie: „Jarzębinę czerwoną”, „W pielgrzymiej szacie”, „Malowany wózek” czy "Czarną morową".   W głębi duszy byłem jednak samotnikiem. Największą radość sprawiało mi... siedzenie na dachu przydomowej szopy. Mogłem tam spędzać godziny, wpatrując się w niebo i obserwując krążące nad domem gołębie. Wszystko zmieniło się, kiedy poznałem Klarę. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie i od tamtej pory staliśmy się już na zawsze niemal nierozłączni.  
    • Ograna w czasu saz cwana RGO    
    • Ograna w czasu saz cwana R.G.O.  
    • A da gnom Edytę - zdobiona baba, no i Bodzęty demon gada.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...