Maciej Sawa Opublikowano 21 Stycznia 2024 Zgłoś Opublikowano 21 Stycznia 2024 Gong wybił do reszty - publikę, wątpliwość. Skleił rozmach z sensem, ciosy z gardą, taboret z decyzją. Nie - drogi, i nie - kochany. Twardziel. Czuły na dźwięk, jak mikrofon na kablu upuszczony z rampy, wyciągający szyję do gwiazd. A w przerwie - rdzeń obszyty skórą, pętla z bawełną. Membrana, puszka, w której topią się fale, magnes z opróżnioną cewką nad trotami z ręcznikiem. Strzał na wiwat? Sierp gapiów zwieńczy dzieło, a wykrzywi korytarz. Prowadzący sędziom głos zabrał, sam wymownie milcząc, nad aktem. Drukiem czas leci, cień krąży (obszedł tarczę), unosi się duch. Słodkawy zaduch mrozi krew w żyłach. Wiotkie barki pełne szkła, i fusów. 3
Kasia Koziorowska Opublikowano 21 Stycznia 2024 Zgłoś Opublikowano 21 Stycznia 2024 Poezja zdecydowanie z najwyższej półki. Z przyjemnością będę do Ciebie wracać. Pozdrawiam serdecznie.
Leszczym Opublikowano 21 Stycznia 2024 Zgłoś Opublikowano 21 Stycznia 2024 @Maciej Sawa Jak wyżej, no naprawdę bardzo interesujący ten wiersz. Kompletnie niebanalny :) Brawa !!!!
kwintesencja Opublikowano 21 Stycznia 2024 Zgłoś Opublikowano 21 Stycznia 2024 @Maciej Sawa imponujące słownictwo
Maciej Sawa Opublikowano 21 Stycznia 2024 Autor Zgłoś Opublikowano 21 Stycznia 2024 Kasia Koziorowska Leszczym kwintesencja Dziękuję ślicznie za obecność i pokrzepiające słowa.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się