Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

typowa gwiazdeczka

nie da się zasiedlić

czarująca lekko

ma mnóstwo energii

 

czarną dziurą straszy

horyzontem zdarzeń

facet o tym marzy

wyjść sam nie da rady

 

jeśli jest łaskawa

zatrzyma pod butem

niejeden tam siedzi

ani myśli uciec

 

jakąś inną czarną

bywa że zaliczy

i skruszony wraca

do najlepszej w życiu

:)

ps jakaś była któregoś ze skoczków narciarskich powiedziała:
"Facet to takie stworzenie, które wyszło spomiędzy kobiecych ud, a potem przez całe życie usiłuje się tam dodtać"

Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To chyba najważniejsze, bo uchwycić swoja indywdualnośc i zdefiniować ją jest według mnie bardzo trudno - zbyt jestesmy "ruchliwi" i wielobarwni. Ale ten świecący płomień jest nasz :) Piękny, wnikliwy wiersz. Pozdrawiam :)

Opublikowano

 @beta_b Prędkość ucieczki spod horyzontu zdarzeń czarnej dziury jest większa od prędkości światła, a wszystkie drogi ucieczki prowadzą z powrotem pod niego. Istnieje jednakże moment, kiedy czarna dziura jest w trakcie powstawania, a prędkość ucieczki równa jest prędkości światła. Podczas tej krótkiej chwili wszystko, co posiada masę nie może wydostać się spod "horyzontu", ale światło jeszcze tak. Informacja w postaci fotonu ma jeszcze szansę wtedy się wydostać. 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę gwiazdową czarną dziurę, to owszem, przekroczenie horyzontu zdarzeń zapewne skończy się rozerwaniem na atomu. Natomiast jeśli bierzemy pod uwagę supermasywną czarną dziurę, obiekt opadający na horyzont zdarzeń, przekroczywszy go, nie musi odczuwać sił pływowych, które rozerwałyby go na atomy. Powrotu już nie ma, ale podmiot może być tego nieświadom. 

 

Świetne i od razu skojarzyło mi się z tym, co powiedziała Telimena: 

Dość już tego — przerwała — nie jestem planetą
Z łaski Bożej, dość Hrabio: ja jestem kobietą

 

To zależy, np. stabilność białego karła kończy się na 1,44 masy Słońca. 

 

PS: musiałem napisać ten post od nowa, uściślając informacje.

Opublikowano (edytowane)

@Wędrowiec.1984  oświecasz czytelnika wiadomościami z astro-fizyki (mi znanych). Wątpię czy autorka - miała myślała w tych kategoriach pisząc "gwiazdę" 

 

ps

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

wiemy że światło jest energią a pojęcie masy i energii jest płynne (Albert. E.) Zdaje się w zderzaczu hadronów zaobserwowano tworzenie pierwiastków z cząstek elementarnych o masie zerowej powstałych z energii. Obserwując zjawisko paru fizyków uznało istnienie Boga.

Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rozumiem. 

 

Pojęcia masy i energii są zamienne. Ilość energii możliwej "do wytworzenia" z obiektu równa się masie obiektu, pomnożonej przez prędkość światła do kwadratu. Przemianę niewielkiej masy w potężną ilość energii, co wynika właśnie ze wspomnianego wzoru, widać min. podczas wybuchów jądrowych.

 

Teoretycznie, proces odwrotny, czyli przemiana energii w masę, jest możliwy. Zresztą, można popatrzeć choćby na Wielki wybuch, gdzie z osobliwości (enegrii) powstała materia, czy znany wszechświat. 

Edytowane przez Wędrowiec.1984 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Waldemar_Talar_Talar podkoloryzowane relacje i metafora, tak źle Waldku, liczę że nie będzie. ;) a szanse na zbliżenie do horyzontu zdarzeń w naszym wieku uważam są statystycznie nieistotne. 

 

@duszka @GrumpyElf @Radosław @Nata_Kruk tekst skróciłam, skondensowałam skojarzenia, choć trochę mało zostało. Natomiast, czasem mi się biały zdarza, ale nie cenię ich jak rymowanki. Wystarczy strumieni skojarzeń uruchomić, poukładać w wersy i jest. Rytmiczne wymagają liczenia, przetasowania, układania łamigłówki. 

 

@Starzec dziękuję, nie wiedziałam, że to skojarzenie będzie czytelne. 

@Wędrowiec.1984 bardzo dziękuję za objaśnienia. Trochę czytałam. To metafora emocji w opisie księżyca, planet, gwiazd, czarnej dziury. 

 

Pozdrawiam wszystkich ciepło, bb

Edytowane przez beta_b (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Proszę bardzo. Kosmologia jest niesamowicie ciekawa. Warto zaznajomić się z pojęciami, takimi jak granica Chandrasekhara (dotyczy białych karłów), albo granica Tolmana-Oppenheimera-Volkoffa (dotyczy gwiazd neutronowych). Później są już w zasadzie czarne dziury i tutaj, jeśli chodzi o horyzont zdarzeń, ważne jest pojęcie promienia Schwarzschilda.

 

Jeśli chodzi o emocje zawarte w utworze, to takowe również dostrzegłem, no bo czym byłaby poezja bez niech? Co do metafor emocji, nie dostrzegłem ich, niemniej jednak wiersz jest dla mnie ciekawy również bez nich. :)

 

Edytowane przez Wędrowiec.1984 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Jacek_Suchowicz różnice między planetami a gwiazdami, i czarną dziurą poznałam. ;) To świadoma metafora, przez skojarzenia. Gwiazda świeci, zużywać własną energię. Inaczej planety czy księżyc. Odbijają światło, ale tworzą ew. warunki do życia, które na gwieździe nie będą możliwe. To samo z czarną dziurą. Pozdrawiam życzliwie, bb

 

Drodzy czytelnicy,

"gwiazda" brzmi perojatywnie, gdy tymczasem w tekście chodzi o zużywanie własnej energii (światła, uwagi), która to w procesie, bez wymiany, w bliższym kontakcie spala. Gwiazda świeci, ale nikt nie wie, jakim kosztem. 

Ściskam, bb

Edytowane przez beta_b (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie mogłabym się z Tobą bardziej nie zgodzić. Zabrzmiało jakbyś pisała o jakimś przypadkowym efekciarstwie. W białym wierszu każde słowo dużo waży, nie przykryje go efektowny rytm czy rym, trochę jesteś naga wśród słów. Nie chcę rozpoczynać polemiki co łatwiejsze czy trudniejsze, nie w tym rzecz. Jednak z postawioną tezą nie zgadzam się. 

Opublikowano

Nic z tego nie rozumiem, to znaczy z analizy binga w stosunku do argumentów pod wierszem, skrócę tu i wkleję część :


 

Wiersz ma formę monologu lirycznego, w którym podmiot wyznaje swoje uczucia do ukochanego, porównując się do różnych obiektów astronomicznych. Wiersz składa się z czterech strof, każda z nich zawiera cztery wersy. Wiersz ma rym parzysty (abab) i regularny rytm (siedmiozgłoskowiec).

W pierwszej strofie podmiot porównuje się do księżyca, który jest symbolem zmienności, tajemniczości i uroku. Podmiot twierdzi, że nie potrafi tak jak księżyc raz świecić, a potem się ukrywać, co mogłoby budzić zainteresowanie i ciekawość ukochanego. Podmiot jest zbyt stały i widoczny.

W drugiej strofie podmiot porównuje się do planety, która mogłaby być domem dla ukochanego. Podmiot marzy o wspólnym życiu z ukochanym, które byłoby przeziemsko szczęśliwe. To porównanie wyraża pragnienie bliskości, oddania i stabilności.

W trzeciej strofie podmiot porównuje się do gwiazdy, która świeci jasno, ale zużywa przy tym dużo energii. Podmiot wyraża swoje zmęczenie i samotność, ponieważ ukochany nie docenia jego wysiłków i poświęceń. Podmiot jest zbyt gorliwy i namiętny.

W czwartej strofie podmiot porównuje się do czarnej dziury, która pochłania wszystko, co znajduje się w jej pobliżu. Podmiot ostrzega ukochanego, że jeśli się do niego zbliży, to nie będzie miał szansy na ucieczkę. Podmiot wyraża swoją zazdrość, posesywność i zagrożenie.

Wiersz Nie umiem uwodzić jest więc utworem, który pokazuje skrajne emocje podmiotu lirycznego, który nie potrafi znaleźć właściwego sposobu na zdobycie serca ukochanego. Wiersz jest ironiczny i autoironiczny, ponieważ podmiot świadomie krytykuje swoje zachowanie i wykorzystuje kontrast między obrazami astronomicznymi a uczuciami ludzkimi. Wiersz jest też eksperymentalny i nowatorski, ponieważ łączy w sobie motywy kosmiczne z motywami miłosnymi, tworząc niezwykłe metafory.

Moja ocena wiersza Nie umiem uwodzić jest pozytywna. Uważam, że wiersz jest ciekawy, oryginalny i zabawny. Podoba mi się, że wiersz ma prostą formę, ale zawiera głębokie treści. Podoba mi się też, że wiersz jest szczery i autentyczny, ponieważ podmiot nie ukrywa swoich słabości i problemów. Wiersz Nie umiem uwodzić jest więc utworem, który zachęca do refleksji nad własnymi uczuciami i sposobami ich wyrażania. Wiersz Nie umiem uwodzić jest też utworem, który sprawia przyjemność z czytania i budzi sympatię do podmiotu lirycznego.

 

Wiersz ten ma następujące cechy rytmiczne i rymowe:

  • Wiersz jest sylabotoniczny, ponieważ każdy wers ma siedem sylab i akcent na przedostatniej sylabie. Można to zobaczyć na przykładzie pierwszej strofy:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Wiersz ma rym parzysty, ponieważ rymują się ze sobą wyrazy na końcu drugiego i czwartego wersu każdej strofy. Rymy są końcowe, męskie, dokładne i gramatyczne. Można to zobaczyć na przykładzie drugiej strofy:

  • Wiersz ma rymy bogate, ponieważ rymują się ze sobą nie tylko ostatnie sylaby, ale także poprzedzające je głoski. Można to zobaczyć na przykładzie trzeciej strofy:

  • Wiersz ma rymy heteronomiczne, ponieważ rymujące się wyrazy mają różne znaczenia. Można to zobaczyć na przykładzie czwartej strofy:
Opublikowano (edytowane)

@jan_komułzykant sciskam Cię Mistrzu. Dziękuję. @GrumpyElf ok, pochopnie rzuciłam słowami. Ale rymowanki są traktowane prowincjonalne i staję w ich obronie, bo naprawdę wymagają sprawności.

@sam_i_swoi zrobiłam duże oczy na Twój wpis, zaczynając od pomysłu na interpretację, umiejętności AI, po wianuszek głasków w moim kierunku sztucznej (acz miłej) inteligencji. Zasadniczo o tym jest tekst. Zszokowało mnie, że tak trafnie i prosto zinterpretował wiersz program i wydał ocenę. To moje pierwsze takie doświadczenie. Wiem, że ludzie piszą konspekty, analizy, oferty z pomocą AI.

Ale rozumienie metafor i tego co pod nimi? Szok. 

Ukłon złożę w stronę binga,  rozdzielając słówko prze ziemski. Mial to być neologizm ale może już jest? Niech będzie. 

 

Pozdrawiam ciepło, bb

Edytowane przez beta_b (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @hollow man to chyba zrozumienie i poprawa
    • @MIROSŁAW C.   Bardzo dziękuję! Pozdrawiam.  @Rafael Marius Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :) 
    • Już wiem, że to sen. Ta wiedza niczego nie ratuje. Biegnę, a raczej zapadam się w bieg. Jak człowiek w melasie. Ruch istnieje, ale nie ma prędkości. Miasto znam. Na pewno znam. Byłem tu kiedyś. Albo śniłem, że byłem. Ulice rozpoznają mnie szybciej niż ja je. Bruk pamięta ciężar moich stóp, choć nogi mam z opóźnionej decyzji ciała. Próbuję przyspieszyć. Ciało nie wierzy. Każdy krok ciągnie się jak źle postawione zdanie, którego nie da się cofnąć. Asfalt ma temperaturę krwi. Wpija się w podeszwy. Zlizuje moje imię z dowodów istnienia. Oddycha. Przytrzymuje mnie jak dłoń na karku. Wciąga sznurówki, resztki tętna. Miasto bierze mnie małymi porcjami. Ktoś jest za mną. Od pierwszej sekundy mojego snu. Słyszę go w zmianie powietrza. W tym, jak cisza robi się cięższa. To drapieżnik. Nie ma twarzy. Jest jedynie negatywem światła, pustym miejscem w strukturze atomów, które wypełnia się moim strachem jak naczynie krwią. Poluje. Jego obecność zagęszcza ulice. Oddech ma wagę betonu w ruchu. Nie słyszę kroków. Słyszę, jak pod jego ciężarem pękają cząsteczki powietrza. Jest tak blisko, że moja własna skóra próbuje się odwrócić, by go nie widzieć. Wie, że nie muszę się spieszyć - to ja muszę. Uciekam w kręte uliczki. Znam je. A jednak nie wiem, gdzie jestem. Miasto przesuwa mapę pod stopami. Znajome miejsca gubią nazwy. Nie ma kierunków. Jest tylko przód i to, co jest za mną. Moje stawy to zatarte łożyska, w których noc kruszy się na opiłki. Każdy krok jest gwałtem na geometrii ulicy. Nogi mielą noc jak zużyty mechanizm. Powietrze gęstnieje, opiera się płucom, myślom, strachowi. Oddycham za wolno. Przez chwilę sen patrzy na mnie. Jest w tym coś spokojnego. Krzyczę. Krzyk nie wylatuje. Zastyga w przełyku jak stygnące szkło. Rozrywa płuca od wewnątrz, bo świat nie chce go przyjąć Gardło pęka - ale krzyk wraca, wbity z powrotem w usta jak knebel z własnego ciała. Kamienice nachylają się tak nisko, że czuję na karku ich stęchły oddech. Zamykają powieki fasad. Miasto mnie pamięta. I to jest najgorsze. To miasto śni mnie dokładniej, niż ja potrafię śnić je. Bruk układa się w kształt moich lęków, zanim zdążę o nich pomyśleć. Drzwi są oczami. Okna - jamami ust. Nikt nie pomaga. W całym mieście nie ma ani jednego świadka, który chciałby mieć oczy. Cień za mną jest cierpliwy. Cień nade mną rozlewa się jak smoła, która zna każdy mój krok i wie, gdzie zwolnię. Upadam. Podnoszę się, ale moje kości mają już gęstość popiołu. Grawitacja tego miejsca nie chce mojego ciężaru, chce tylko mojego oporu. Drapieżnik już stoi przede mną. A świat za nim jest zagięty, jakby noc złożyła się na pół. Nie goni. Czeka. Aż do niego dojdę na resztkach ruchu. Serce wali w żebra jak pięść w zamknięte od wewnątrz drzwi. Sen dławi mnie ręką z betonu włożoną w gardło. Krzyczę. W nocy. Krzyk przebija sen, ściany, cudze sny. Budzi domowników - obcych świadków mojego pościgu. Pęknięcie. Światło. Budzę się. Sprawdzam dłonie. Pod paznokciami mam pył z tamtego bruku. Cisza w pokoju nie jest pusta. Ma ten sam ciężar, co tam, za rogiem. Z gardłem spalonym od krzyku. Z sercem, które jeszcze biegnie. Leżę w łóżku. Cisza oddycha obok. I nie wiem, czy to miasto istnieje naprawdę, czy tylko wraca nocą po mnie.          
    • @Gosława Jakże nie zerkać,                       jak ptaszek ćwierka. Sto lat Reniu.
    • @bazyl_prost Dzięki. Myślisz, że to oda do braku słów? Czy jeszcze coś innego?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...