Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

niemiecka brzytwa unijnego prawa

i ruska szalupa pełna dziur

za to z trzema koronami

na dwóch głowach 

 

nie istnieją samodzielne

rozstrzygnie prawdy

 

znajdą po nas kamień słoneczny

na dnie 

szkutnicy za horyzontem dziejów 

niemi jak Światowid w błocie Zbrucza 

 

 

rozkład jest bez wyboru

nie płyniemy

 

sami 

 

 

 

 

 

*Słowa J. Kaczyńskiego wypowiedziane z mównicy sejmowej. Pomijające uwikłanie Mariusza Kamińskiego, żydowskie pochodzenie Kaczyńskich, homoseksualne zachowania dwóch kobiet w ich rodzinie oraz intrygę Marii i Marty z Kaczyńskich...

Dziękujemy, Panie Kaczyński, czas ciemności i zastraszania już za mami...

 

Edytowane przez Somalija (wyświetl historię edycji)
  • Somalija zmienił(a) tytuł na ,,Pan jest niemieckim agentem."
Opublikowano

Sami, Saami – lud zamieszkujący głównie Laponię – krainę historyczno-geograficzną w Europie Północnej obejmującą północne krańce Norwegii, Finlandii, Rosji (Płw. Kolski) oraz Szwecji. Historycznie nazywani Lapończykami, które to miano jest obecnie uważane przez niektóre społeczności saamskie za obraźliwe. Saamowie są potomkami pierwotnych mieszkańców Skandynawi.

 

Z Wikipedii :)

 

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

zauważyłem, że tylko jedna osoba używa tego określenia, co do nazwy sami Saami - to odnośnik w wiki do 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pochodzenie słowa Sámi jest nieznane. Istnieje teoria łącząca Sámi,  (region w Finlandii) oraz Suomi (fińskie określenie Finlandii) w grupę wywodzącą się od tego samego zapożyczenia z   *žēmē, oznaczające ziemię.
Proszę zwrócić uwagę na literkę a ze 
znaczkiem nad nią samą.

Opublikowano

@Somalija

   Mam pytanie, czy nie chodziło o "rozstrzygnięcie" zamiast "rozstrzygnie"? A jeśli ma być czasownik, to czy nie raczej "rozstrzygną"? Odnoszący się i do "brzytwy unijnego prawa" i do "szalupy"? 

   Dalej, skoro użyłaś kolokwializmu "ruska", to może zmień "niemiecka" na drugi kolokwializm: "szwabska".

   Wreszcie, trzeci i czwarty wers są nadsłowiem. Tym bardziej, też odnosisz je nie do szalupy (kraju), a do godła Rosji - przynajmniej tak się zdaje - zaś wyrazu "orzeł" nie ma w wierszu. 

   Pomysłowo

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.

   Pozdrowienia Autorce. 

   

  • Somalija zmienił(a) tytuł na ,,Pan jest niemieckim agentem*."
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Akurat tak się składa, że to nie Niemcy są tą brzytwą a... Węgry. Dziwię się, że ich jeszcze z Unii nie wypieprzyli.

Unia i ruscy... Nie wyszło im a powiem, że z pewnych powodów szkoda.

I Ruscy i Niemcy istnieją samodzielnie i w przeciwieństwie do państwa polskiego nie znikają z map. Drugie zdanie bez sensu.

Wątpię.

Polska i szkutnicy? Jakoś to nie wyszło i nadal jesteśmy w tej kwestii w ciemnej dupie.

A tak właściwie to o co Ci chodzi?

Przedstawiasz jakieś dziwne fakty powiązane ze sobą jedynie pozornie nawet na przestrzeni dziejów a przekaz jest jaki? Że Polska nie jest sama na tym padole czy wręcz odwrotnie?

 

Powiem Ci na marginesie, że osobiście życzyłem Polsce kolejne 8 lat rządów PiSu, ale nie udało się. Okazuje się, że mimo wszystko, pomimo medialnego i religijnego bombardowania to jednak w Polsce jest naprawdę sporo trzeźwo myślących ludzi.

I bardzo dobrze. Reszta niech płacze włącznie z klechami.

Serduszka nie zostawiam bo dla mnie ten wiersz to pustosłowie. Namawiam do przyjęcia jakiegokolwiek stanowiska.

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Niemcy nigdy nie zrezygnują z Cesarstwa, bezkrwawy unijny tryb może wciągnąć kraje w taki właśnie twór... Rosji udało się zmęczyć Ukraińców i krok po kroku będzie bliżej Buga... W naszym kraju panuje zawieszenie, za moment ukraińskie dzieci wypełnią szkoły, bo Polacy nie planują rodzin a tym bardziej dzieci. 

To mój wiersz przetłumaczony, obyś miał rację, że jest pustosłowiem...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       

      Maniuś

       

      Urodziłem się tuż po pierwszej wojnie światowej w Poniatach – rodzinnym gnieździe Poniatowskich herbu Ciołek. Dzisiaj, kiedy nie ma mnie już na tym świecie od niemal czterdziestu lat, moja wnuczka może łatwo sprawdzić w internecie i przeczytać mądrości, że to wcale „nie z tych” Poniatowskich. Ale jak to nie z tych? Skoro z Poniatowskich herbu Ciołek, to przecież, że z tych! Ziemia Zakroczymska była w czasach szlacheckich ważnym ośrodkiem, miejscem kontaktów z władzami królewskimi. Było tam wielu królewskich urzędników.

       

      Jako malec zupełnie się nad tym nie zastanawiałem. A gdy podrosłem, „zostałem” mieszczaninem i robotnikiem. Czasy powojenne były łaskawsze dla chłopów i ludzi pracy. Wtedy niechętnie mówiło się głośno o tym, że przodkowie mieli jakiś herb albo walczyli w narodowych powstaniach. Takie tajemnice lepiej było trzymać w domu.

       

      Gdy byłem jeszcze chłopcem, przenieśliśmy się ze wsi do miasta. Położone było nad piękną, szeroką rzeką, która swoje źródło miała daleko na Kresach. Zamieszkaliśmy na terenach podmiejskich. Ich urok polegał na tym, że na niewielkim kawałku ziemi można było prowadzić własne, tycie gospodarstwo.

       

      Mieliśmy tam wszystko: trochę pola, konie, krowy, owce, kury, indyki i kaczki. Mama i tata nie opływali w luksusy, ale byliśmy samowystarczalni. Żyliśmy z płodów ziemi i z tego, co sami wyhodowaliśmy. Tatuś dodatkowo zarabiał na handlu końmi, a mamusia wkładała całe serce i czas w hodowlę drobiu. To był nasz bezpieczny świat.

       

      Do szkoły nawet lubiłem chodzić. Najbardziej ciekawiła mnie historia oraz polska literatura. Często jednak wygrywało we mnie zwykłe, chłopięce lenistwo. Zdarzało mi się rzucić tornister za przydrożny płot i uciec z kolegami z klasy na wagary. Mówiło się wtedy, że bumelujemy. Całe dnie spędzaliśmy na kąpielach w rzece i zabawie w gęstym lesie.

       

      Mimo tych ucieczek, sporo ze szkoły zapamiętałem na całe życie. Miałem dobrą pamięć do wierszy i piosenek. Uwielbiałem recytować „Powrót taty” Mickiewicza albo bajkę „O Janku, co psom szył buty”. W dorosłym życiu chętnie śpiewałem stare melodie: „Jarzębinę czerwoną”, „W pielgrzymiej szacie”, „Malowany wózek” czy "Czarną morową".

       

      W głębi duszy byłem jednak samotnikiem. Największą radość sprawiało mi... siedzenie na dachu przydomowej szopy. Mogłem tam spędzać godziny, wpatrując się w niebo i obserwując krążące nad domem gołębie.

      Wszystko zmieniło się, kiedy poznałem Klarę. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie i od tamtej pory staliśmy się już na zawsze niemal nierozłączni.

       

      Edytowane przez Poet Ka
      wstawienie ilustracji (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...