Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

                     - dla Belli i dla A.

 

   - Skończone - powiedziała Śmierć znacząco otrząsnęła dłonie. Mówiła tak zawsze wtedy - a więc tradycyjnie - przed postawieniem pierwszego kroku na drodze ku WszechWymiarowi. Wtedy, gdy przychodził czas, aby odprowadzić tam jedną z dusz. W tym jednak wypadku, jak już wiemy, zrobiła wyjątek. Z oczywistych przyczyn.

   - To jego wcielenie, owszem - przytaknął Jezus. - Pora teraz tej duszy zaznawać następstw podjętych wyborów. Zgodnie z zasadą, którą - jak najbardziej słuszną - często powtarza pierwszy z moich Aniołów, którego zresztą mieliście już okazję poznać. Mianowicie, że każdemu będzie dane to, w co wierzy.* Cóż: żądzą złota, przemożnym pragnieniem zachowania władzy, intrygami i kłamstwami obarczył swoją duszę negatywną energią do tego stopnia, że z czasem przestał wierzyć nawet w tego, którego uznał za Boga. A zaczął w słuszność tego, czemu poświęcał większość myśli: utrzymania władzy za wszelką cenę, intrygi i fałsz. I w nadrzędną wartość materialnych bogactw,  oczywiście. Co prawda, część tych decyzji podjął bez głębszego zastanowienia, wciąż jednak w dużej mierze były one świadome i chciane. Skończyło się to zatem tak, jak musiało.

   Śmierć westchnęła.

   - Dzięki Ci, Jezusie - rzekła - że pozwoliłeś mi nie towarzyszyć tej duszy w drodze ku zobaczeniu, do czego doprowadziło ją zamieszkiwanie w tym ciele.  Ale cóż: taka kolej rzeczy i naturalne konsekwencje wolnosci energetycznych wyborów. Po tym, co tam zobaczy i po tym, czego tam doświadczy - tu Śmierć wskazała normalnie już wyglądającą podlogę - zawróci w Twoją stronę. Chociaż stawanie się z powrotem świetlistą - czy, innymi słowy, powrót na Jasną Stronę Mocy zajmie jej sporo energetycznego wysiłku i czasu. Ale wszystko zgodnie z własnymi życzeniami. I z ciągiem podjętych decyzji. 

   - Śmierci, dzięki ci za przybycie - usmiechnął się do niej Jezus. - Doceniam twoją zgodę na nieprzyjemność, związaną ze znalezieniem się w pobliżu tej duszy.

   - Zawsze jest mi miło - odwzajemniła się szczerze - znajdować się w Twojej Obecności. Co zaś tyczy się jej - powtórnie wskazała podlogę - cóż rzec? Taka moja rola. Ale w tym wypadku... - mina Śmierci mówiła sama za siebie. 

   Spojrzawszy na nią, Soa powstrzymała się przed zadaniem pytania, które przez krótką chwilę postawić zamiar miała. 

   - Chcesz także wiedzieć - Śmierć uśmiechnęła się do niej - kiedy spotkamy się ten jeden szczególny raz. Nie zdradzam tego nikomu, więc jeśli koniecznie chcesz wiedzieć, zapytaj swojego Mistrza. Ale mogę ci rzec, iż przed tobą jeszcze wiele, wiele czasu. Tak samo, jak przed twoim mężem - uśmiechnęła się ponownie. - Ale - zmieniła wątek - twój Mistrz pozwala mi powiedzieć ci, że podczas tej podróży spotkamy się jeszcze nie raz. 

   - Dziękuję... ci - Soa ukłoniła się lekko. 

   - Proszę cię bardzo - Śmierć uśmiechnęła się kolejny raz. - Jestem duchową istotą, jak wiele innych - odczytała pytanie w jej umyśle. - Ale możesz mnie dotknąć, jeśli chcesz. 

   Soa nieśmialo wyciągnęła rękę.

   - Nie bój się - zachęciła ją Śmierć. Wrażenie, które Soa odniosła przy dotknięciu, było całkiem przyjemne. 

   - To będzie właśnie tak - po chwili potwierdziła Śmierć, odpowiadając na kolejne nie zadane pytanie. 

 

   * Słowa Wolanda, wypowiedziane w jednej ze scen zorganizowanego przez jego świtę balu, przytoczyłem w dosłownym brzmieniu.

 

Cdn.

 

   Voorhout, 21. Listopada 2023. 

 

 

   

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w nocy padały z nieba żaby czasem tak bywa gdy tornado wysysa staw   słyszałem urywki rozmów w których brałem udział   byłaś pod powiekami  pod paznokciami we włosach byłaś w hotelowym pokoju nad mglistym fiordem   wszędzie gdzie twoje imię znaczy na moich ustach ślad
    • Ponoć to czas nasze życie mierzy a gdyby tak miast nim przeżyciami zmierzyć? życie jest pełne ich przecież starczy aż nad to    Łykami kawy napisanymi wierszami i osobami  które w mym życiu znaczyły wiele   To nie przypadek to przeznaczenie lecz nie traćmy czasu    nad jego znaczeniem wzamian cieszmy się                                    chwilą                                                 tą piękną zanim przeminie zamknijmy w pamięci   By móc wrócić do niej by móc opowiedzieć by częścią naszego życia się stała by zamiast wieku pewną ere oznaczała  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - dziękuję serdecznie za przeczytanie -                                                                                     Pzdr.usmiechem. Witaj - cieszy mnie że się podoba - dzięki -                                                                            Pzdr. poranną mgłą. @Myszolak - @Simon Tracy - @Poet Ka - @aniat. - dziękuję - 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - fajnie że porusza owe piękno - uśmiecham się -                                                                                                      Pzdr.serdecznie.  @Leszek Piotr Laskowski - dziękuję - 
    • @Maciej Szwengielski Ad.1: No tak. Ja Panu piszę, że KK mordował miliony ludzi, a Pan mi o paradoksach i, że ja nie rozumiem. Otóż obaj rozumiemy, i to doskonale. KK ma utytłane ręce we krwi niewinnych, i to po stawy barkowe. I m.in. dlatego nie ma moralnych kwalifikacji do wychowywania dzieci i młodzieży.  Ad.2: Jest logiczne. Może inaczej: Ludy "barbarzyńskie" i "pogańskie" zostały wytrzebione przez chrześcijan. Ad.3: Podałem Panu przykład, dla lepszego zrozumienia. nie jestem daltonistą, na barwach się znam zawodowo, proszę czytać uważnie. Ad.4: Dla mnie, przynajmniej na razie AI nie jest żadnym autorytetem. Już ją kilka razy poprawiałem. Raz, gdy mi napisała, że Ulmowie byli Żydami i pomagali Polakom.  Ad. 5: Świat nie musi tworzyć żadnych retoryk.    Sprawy religijne są proste, ale ludzie dyskutując o nich, najczęściej są intelektualnie nieuczciwi. Pan tutaj również wikła i przeinacza, a sprawa jest prosta jak włos Mongoła. Ja wiem, że zainwestował Pan kawał swojego życia w religię, ale sam Pan widzi, że to chybiona inwestycja. Ja całe swoje dorosłe życie walczę z hipokryzją. Bo pewne rzeczy widzę jak g. na dłoni i nigdy się z tym nie pogodzę. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...