Elizabeta Opublikowano 6 Maja 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Maja 2005 Ile można czekać? - pomyślałem - Miała być już godzinę temu. Chodząc po mieszkaniu zastanawiałem się. Pewnie coś wypadło i zaraz będzie. Nie przychodziła. Chodząc od okna do okna powoli godziłem się z myślą, że ten wieczór będzie samotny. Puk, puk, puk - usłyszałem pukanie. Poszedłem otworzyć drzwi. Moim oczom okazał się listonosz, który wręczył mi rachunek. ”Dziękuję” - odparłem z wymuszonym uśmiechem. Zamknąłem drzwi i położyłem się na kanapie. Otworzyłem paczkę orzeszków. Byłem zły, smutny, przygnębiony. Chciało mi się płakać, krzyczeć. Miałem tyle energii, że mogłem góry przenosić a całą spaliłem na otwieraniu i wypijaniu kolejnych butelek piwa. I tak wybiła 23.00. Wstanie wskazującym na spożycie wstałem z kanapy i podążyłem w stronę łazienki. Lustro mnie znienawidziło. ”Parszywe życie” - powtarzałem pod nosem. Ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Pukanie było głośne i nerwowe. Pokonanie drogi do drzwi zajęło mi dużo więcej czasu niż normalnie. Z wściekłością na twarzy otworzyłem drzwi. Piękna. Czarne włosy opadające na ramiona z delikatnym połyskiem. Oczy, usta, ciało... po prostu piękna. To była ta na którą czekałem. ”Wejdź” - powiedziałem z lekkim drżeniem w głosie. Pomogłem zdjąć jej płaszcz. Usiedliśmy. „Jesteś gotów?” zapytała przerywając niezręczną ciszę. ”Tak” - wyjąkałem. Chwyciła mnie za rękę. Nie wiem co bardziej dreszcze czy pot, sprawiały że drżałem. Czekałem na to tak długo... Nie mogłem uwierzyć, że ten dzień właśnie nadszedł. ”Chodź” – powiedziała wstając z kanapy. Podniosłem się i poszedłem z nią. Już nic nie miało znaczenia. Rachunek, pieniądze, strach, otwarte mieszkanie. Żadnych zmartwień. Nie sen. A może sen? Bez możliwości otwarcia oczu. To była śmierć. To na nią tyle czekałem...
j.renata Opublikowano 8 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 8 Maja 2005 całkiem, całkiem cuś mi puka, ale potrzebuję ochłonąć /właśnie wypiłam stronga i wcinam orzeszki-serio/ tymczasem pozdrawiam, jeszcze tu wpadnę
Panna Anna Opublikowano 8 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 8 Maja 2005 Szczerze powiedziawszy, to czytajac byłam pewna, ze ta kobieta, to prostytutka, a tu prosze... Śmierć! Hhehehe, ja to musze zawsze dziwnie zinterpretować! Pozdrawiam!
Panna Anna Opublikowano 9 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 9 Maja 2005 Acha, jeszcze jedno, tytuł jakoś mi sie nie widzi... Zresztą, nie przejmuj sie, ty tylko ja=]
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 10 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 10 Maja 2005 krótko... wejście śmierci można rozwinąć. teraz nie porywa.
Pedro Salazar Opublikowano 12 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 12 Maja 2005 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Też mi się wydawało, że chłopak czeka na swoja dziewczyne (nie musi to przeciez być prostytutka). Zakończenie zaskakujące i lekko przygnębiające. pozdrawiam
Panna Anna Opublikowano 17 Maja 2005 Zgłoś Opublikowano 17 Maja 2005 "Piękna. Czarne włosy opadające na ramiona z delikatnym połyskiem. Oczy, usta, ciało... po prostu piękna. To była ta na którą czekałem. ”Wejdź” - powiedziałem z lekkim drżeniem w głosie. Pomogłem zdjąć jej płaszcz. Usiedliśmy."- to ten fragment spowodował, ze pomyślałam o prostytutce, zwłaszcza: "To była ta" wskazywał na to, ze nie mogła być jego dziewczyną. bo jej nie znał, ale to tylko moja interpretacja! papapapap!
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się