Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Praca musi być w Warszawie, muszę mieć samodzielny pokój - jako osoba niesłysząca polegam tylko i wyłącznie na wzroku, siedem godzin pracy od poniedziałku do piątku, pensja: minimalna, najpierw umowa na trzymiesięczny okres próbny, potem: na nieokreślony czas, bez żadnych limitów - zrobię tyle ile będę chciał i jestem zdrowym hormonalnie kawalerem - żadnych dziewczyn w moim otoczeniu, dodam jeszcze: możliwość wyjścia na świeże powietrze na papierosa, ubezpieczenie - też, higiena - też, uniform - też i bezpieczeństwo - też, godziny pracy: od 11 00 do 17 00, przypomnę jeszcze o: przestrzeganiu Kodeksu Pracy, Karty Praw Osób Niepełnosprawnych i Kodeksu Cywilnego - nie należę do żadnego związku zawodowego, jeśli nie, to: idź do Urzędu Pracy i wywieść informację: "rzetelny, uczciwy i miły pracodawca potrzebuje paru lutowników".

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Wiem, praca praktyczna i rutynowa, która ludzi takich jak ja doprowadza do szaleństwa - likwiduje możliwość podejmowania samodzielnych decyzji, samodzielnego myślenia, rozwoju intelektualnego i bezsensownie zajmuje i marnuje czas, acha, dodam jeszcze: pracodawca na własny koszt będzie musiał zatrudnić sprzątaczkę, kucharkę i pannę lekkich obyczajów, bo: nie będę miał wtedy czasu na sprzątanie mieszkania, gotowanie i uprawianie seksu - będę miał w mieszkaniu syf, będę chodził głodny i agresywny - brak seksu wywołuje agresję, poza tym: praca powinna dawać przyjemność, niestety, przykro mi... Zrozum, to ja mam przewagę pod każdym względem: mogę iść do prokuratury lub machnąć na to ręką - złożyć wniosek, aby cudzy dług został rozłożony na raty lub odpracować na własnym podwórku wśród zieleni - kosić trawkę, grabić liście i rozmawiać z miłymi sąsiadami, jednakże: robiąc coś wbrew własnej woli - będąc niewolnikiem - jestem zamknięty w sobie, szorstki, niemiły - niedostępny - to już wszystko przerabiałem - to już było.

 

A teraz idę jeść obiad...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Acha, zapomniałem, pracodawcę będę mógł poddawać badaniom na wykrywanie alkoholu - alkomatem, wzywać policję, kiedy będę miał podejrzenia, iż pracodawca jest pod wpływem narkotyków - policja wtedy pobiera krew do badania lub wzywa lekarza specjalistę - po oczach można rozpoznać osoby biorące zabronione prawem środki odurzające, może jeszcze dodam wykrywacz kłamstw?

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Nie! Absolutnie nie! Aby konkurencja na wolnym rynku w ciągu trzech dni zniszczyła mi firmę i zostawiła mnie na lodzie - z długami, które de facto będą pułapką zadłużeniową - będę wtedy miał do spłacenia miliony? Mówiłem już: w Polsce i w Europie nie ma możliwości znalezienia dobrej pracy i założyć firmę na wolnym rynku bez znajomości i wsparcia politycznego - to jest właśnie nepotyzm, frajerów szukaj gdzie indziej lub zacznij czytać i myśleć. Nie, nie będę powtarzał po raz kolejny tego samego i zaczynał wszystko od samego początku - proszę mi oddać legalną lożę masońską - Świątynię Wiedzy.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Tak? Wszystkie polecenia będą musiały być wydawane na piśmie - czarno na białym i każdy pracownik przed wejściem - będzie musiał oddać do przechowania telefon komórkowy lub smartfon - w ten sposób zlikwiduję nepotyzm, oczywiście: na miejscu musi być zatrudniony ratownik, psychiatra i tłumacz języka migowego, także: biegły od prawa karnego.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Proszę wskazać polskie produkty - podać konkretne marki, acha, zapomniałem dodać: niech pracodawca zatrudni na własny koszt trzech ochroniarzy, jeden: będzie pilnował moich pieniędzy w mieszkaniu - nie mam zamiaru wydawać pieniędzy po to, aby ktoś inny zarabiał moim kosztem, a dwóch ochroniarzy będzie pilnowało mnie przed złodziejami, wbrew pozorom: informacje też są na sprzedaż i wszyscy będą wiedzieli ile zarabiam.

 

Łukasz Jasiński 

 

@violetta

 

Nie, podaję konkrety, acha, niech pracodawca zatrudni na własny koszt stado prawników, bo: nie mam zamiaru czytać małych liter pod umową o pracę - robić interpretację, nadinterpretację i reinterpretację - nie będę miał przecież na to czasu, a poza tym: nie znam ciebie - nie znam twojej godności - imienia i nazwiska i twojej firmy.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

I niech pracodawca złoży wniosek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, aby moje konto - środki rentowe, ubezpieczeniowe, emerytalne i składki zdrowotne były pod wyjątkowo specjalnym nadzorem - nie mam zamiaru utrzymywać osoby z wrodzoną niepełnosprawnością, nigdy niepracujące, bezrobotnych, narkomanów i alkoholików.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

A co mi daje Mateusz Morawiecki? Bezpieczeństwo, stabilność, wolność i poczucie własnej wartości, twój ukochany ulubieniec? Nic a nic: intrygi, podrzucanie świń, kreowanie negatywnej opinii, wyłudzanie kasy, gdybym był frajerem - zapłaciłbym te dwa tysiące i jego podwładni na poziomie samorządu warszawskiego wzięliby sobie do kieszeni moją kasę, potocznie mówiąc: próbuje mnie udupić - zniewolić - stara i znana metoda głęboko zakonspirowanych tchórzy i nie wmawiaj mi, że sam sobie przeczę, powtarzam: szanuję konkretnych ludzi z imieniem i nazwiskiem, wiesz, jak bardzo trudno jest zdobyć mieszkanie socjalne? W Warszawie jest blisko siedemset tysięcy pustostanów - Śródmieście to w zasadzie slumsy, młodzi piją jak świnie, śpią na ławkach, niszczą elewacje budynków - nie szanują wspólnej własności, dodam: nie interesują mnie poglądy danej partii, tylko: powtarzam - konkretni ludzie, wiesz, jako osoba nielegalnie bezdomna byłem u sekretarki Jarosława Kaczyńskiego w siedzibie jego partii - zostałem wpuszczony przez ochronę i jej sekretarce powiedziałem o co chodzi i ona pewnie poinformowała Jarosława Kaczyńskiego, spójrz na życie - fakty, jeśli chcesz sprzedawać własne produkty - to najlepiej do Niemiec i nic nie kupować z Niemiec - sąsiad bardzo potrzebuje pomocy i wsparcia...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Somalija

 

A wie pani, pani Agnieszko, na czym polega dowód złamania prawa? Na tym, że co pół roku otrzymuję pismo w sprawie niedopłaty i z góry przygotowałem kasę, którą otrzymam za dwa dni - od dwóch lat niedopłata wynosi w moim wypadku blisko 400 zł i mam wszystko czarno na białym, aż tu nagle mam zapłacić 2000 zł, tak: ze swojej natury nie lubię biurokratów z wiadomych powodów i miałem prawo stracić nerwy - jestem tylko człowiekiem, nie mogłem spać całą noc, to tak: jakby w moim mieszkaniu mieszkało pięć osób, jakbym musiał zapłacić za cały blok - u mnie jest tylko dwadzieścia pięć mieszkań, jakbym musiał zapłacić za wodę Ukrainie i jakbym miał kogoś na utrzymaniu, a przecież mieszkam sam - kupiłem dwie miski, jedną wstawiłem do zalewu i jak jest pełna - wylewam ją do kibla i przy okazji płuczę kibel, zakręcam wodę obok licznika, słowem: oszczędzam, również dobrze ktoś mógł podkręcić licznik w piwnicy - tam też są, inaczej nie mogliby wyłączać wody - nie było u mnie żadnego hydraulika i mam stary licznik - hydraulik miał być tydzień temu we wtorek i nie przyszedł - czekałem na niego do 20 30 - tyle są warte ludzkie słowa i nic dziwnego - to dwunożne ssaki agresywne - polegają tylko i wyłącznie na znajomościach, sami: nic nie potrafią zrobić - używają takich słów jak "załatwić", ma być również wprowadzany Bezwarunkowy Dochód Podstawowy - dla każdego Polaka - od biednego do bogatego i to jest logiczne ze względów ekonomicznych.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

O Matko Boska! Kto u siebie zajmuje się gospodarstwem domowym? Kto!? Wręcz przeciwnie: za prąd nie płacę do końca roku - zapłaciłem z góry trzy rachunki i będę miał obniżkę o 126 zł, prądu: też używam bardzo mało - światło, lodówka i ładowanie smartfona i niczego nie wyciągam od podatników jak ty - otrzymałaś 2000 zł pomocy od Państwa, jeśli chodzi o wodę - ona należy jako Wodociągi Warszawskie do Miasta - Miastem rządzi twój ukochany ulubieniec na smyczy Unii Europejskiej pod okupacją niemiecką, natomiast: Prąd jest pod władzą Państwa, weź idź do normalnej pracy i zacznij pracować na własne konto tak jak ja to zrobiłem, oczywiście: Mateusza Morawieckiego lubię i wierzę mu - o człowieku świadczą konkretne czyny, a twój ukochany ulubieniec - Donald Tusk - za pośrednictwem Hanny Gronkiewicz-Waltz bezprawnie wyrzucił mnie na warszawską kostkę brukową, Polacy nie wyrzucają ludzi na bruk - robią to Niemcy, folksdojcze, kapusie i szmalcownicy - zrobiłem porównanie do Drugiej Wojny Światowej, aby ci uświadomić jak bardzo masz wyprany mózg, dodam: zdrajcy, folksdojcze, kapusie i szmalcownicy byli wszędzie tam - gdzie Niemcy zdobyli władzę i w porównaniu z Francją, Czechami, Słowacją, Belgią, Holandią, Włochami, Ukrainą, Litwą, Łotwą, Estonią, Jugosławią, Grecją i Watykanem - my, pogański (ludowo-katolicki) Naród Polski - mamy czyste sumienie.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

BARDZO Panu współczuję... i jedyne co mogę zrobić to trzymać kciuki, aby Pan w swojej mądrość znalazł jakieś rozwiązanie, które Pana usatysfakcjonuje... Pozdrawiam i życzę dobrego dnia

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano (edytowane)

@Somalija

 

Jak już powiedziałem: jutro z samego rana przyjedzie do mnie mama i mama wszystko "załatwi" - wymianę licznika i wtedy zobaczymy - ile faktycznie muszę zapłacić - na pewno nie zapłacę 2000 zł i to nie jest tak jak pani myśli, zawsze, ale to zawsze do szczęścia Oni będą podrzucać nieszczęście - z tego właśnie żyją - z manipulacji społeczeństwa, tymczasem: ze mną nie wygrają - nie ma takiej możliwości, otóż to: zostałem bezprawnie wyrzucony - koniec tematu, mam mieszkanie - koniec tematu i mogę żyć jak chcę - koniec tematu, jak pani widzi: Oni cały czas tkwią i żyją tym co już było i minęło, natomiast: mi każą zacząć nowe życie - widzi pani tutaj hipokryzję? Mogę kompletnie nic a nic nie robić i swoimi metodami doprowadzą mnie do skrajnego wyczerpania psychicznego i fizycznego - trafię wtedy do szpitala i jaki będzie efekt? Odwrotny od zamierzonego celu: będą mnie mieli na sumieniu - po raz kolejny i to jest właśnie praktyka błędnego koła - Oni nie potrafią chodzić po prostej linii - raz w górę, innym razem: w dół, tylko: gonią własny ogon, niestety...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...