Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano


Cicho, cicho, pukanie do drzwi
Takie jakieś inne, może mu się śni
Może sen go mroczy 
Za okno patrzy noc, księżyc niewyraźny 
Jego grube krawędzie czynią go pokaźnym 

 

Cicho, ciche stukanie, na pewno od drzwi 
W sercu niepewność, kto to może być 
W lustrze księżycem oświetlony 
Długa broda, zawiesina kurzu w pokoju 
Oczy bez blasku.. szuka poduszki 
Kiedyś wierzył w skrzaty i magiczne dróżki

 

Podnosi się bez szmeru wkłada miękkie kapcie
Otwiera drzwi pierwsze, mija komodę
Idzie po omacku za cichym stukaniem 
W głowie ma strzępy snu, chciałby znowu zasnąć 

 

Nareszcie doczłapia się do przedpokoju 
Ostatnie drzwi od stukania dzielą starą głowę 
Zaczyna wahać się czy aby powinien 
W tak cichą noc drzwi otwierać innym

 

Już chce wracać zanurzyć się znowu
Gdzie ciepło śpią sny, śpią pory roku 
Lecz uporczywiej słyszy stukanie 
Nie ma wizjera zadaje pytanie 

 

To my synku, twoi rodzice otwórz nam 
Znamy tajemnicę schowaną głęboko 
Wiemy wszystko otwórz mamy jabłka 
Mama upiekła ciasto masz mleka trochę zrobimy kakao

 

Otworzył oczy spojrzał na ścianę szeroko 
Cienie jak duszy lęki na płaszczyznę rzucane
Czy dzieje to wszystko, czy jest naprawdę
Poszurał kapciem, uszczypnął się w ramię 

 

Otwiera drzwi.. ojciec w kożuchu swym starym 
Które przewracał na lewo gdy za św Mikołaja się przebierał zjawę 
Matka uśmiechnięta, włosy ma rozpuszczone
Pamiętał ich takich radosnych ze zdjęć nad morzem 
Lecz było to przecież przed dniem jego narodzin 

 

Ojciec spogląda na niego czule jak na małe dziecko
Matka wyciąga ręce chce go podnieść w górę 
Zaprasza ich do środka za oknem księżyc znika 
Pojawia się jakaś jego replika zbyt cudna

 

Siadają wszyscy do stołu, on nie może oderwać 
Od niej wzroku tak bardzo jest młoda i zdrowa 
I piękna i ojciec delikatnie bierze zawiniątko 
W środku placek ze śliwek jeszcze ciepły 

 

I tak siedzą wspólnie obszernie wspominając
Łapią się za ręce, od zawsze się kochają 
On jest znowu dzieckiem choć ma długą brodę 
Czas na strychu na górze rodziców położyć 

 

Budzi się w potrzasku, biegnie po schodach 
Otwiera drzwi od strychu łóżko zaścielone 
A przy nim karteczka mała zapisana piórem
"Będziesz jeszcze żył, wciąż nie jest za późno" 

 

Za oknem pieją kury.. 


 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Boję się, boję się, Przez cały czas, Że zrobię coś źle, Nie dwa, nie raz.   Strach zaprząta myśli me, Czy ja wszystko robię źle? Czas pokonać błędny strach I odważnie wkroczyć w świat.   Krok po kroku, dzień po dniu,  Nieustannie jestem tu.  Gdzie odkrywać pragnę świat,  Mimo błędów będę rad.   Każdy krok mnie dalej niesie A ja się znów z tego cieszę. Strach już dawno odszedł w cień Tak zaczynam nowy dzień.   16.02.2026r. 
    • @bazyl_prost codziennie inny nastrój:)
    • Olsztyński wędkarz, gdy mieszkał na Dajtkach,   zimą wędkował w ogrzewanych majtkach,   przyjemnie się łowiło,   lecz w majtkach zaiskrzyło,   i usmażyło kiełbaskę na jajkach.                         Daitki – wieś od 1355r, od 1966r część Olsztyna  
    • Noszę miłość jak bilet w kieszeni – ważny, lecz nieskasowany. Chcę wejść, usiąść przy kimś, a stoję w przejściu, pół kroku od życia.   W myślach – zachwyt i alarm. Twe spojrzenie – jak klucz w zamku, chce przekręcić mą duszę.   A ja wciąż słyszę: czekaj na wersję „bardziej”, jakby serce miało regulamin zwrotów.   Śmieszne to, bo tęsknię jak bohater romansu, a uciekam jak księgowy od ryzyka: liczę procenty, ważę wady, robię bilans ciepła w człowieku.   Bezdech lęku mnie ściska, więc udaję luz, a nocą gra w piersi małe kino: ja i Ty… i drzwi, których nie domykam… i budzi mnie serce drżące wciąż w trybie podglądu.   Patrzysz tak, jakbyś już wiedziała, że moje „zobaczymy” to czułe kłamstwo, talizman przeciwko bliskości. Ale dajesz mi jeszcze szansę w tej grze na czas. A ja milczę – jakby od tego zależało czy zdążę w ostatniej sekundzie wybrać człowieka zamiast próżnego marzenia…
    • Każdy ma swoje miejsce do powiedzmy, zapoznawania innych. Podzielam opinię, że tam za dużo hałasu, dymu i ludzi. Wiersz ciekawy, nie powiem. Pozdrawiam P.S.niespełnione
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...