Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Po cóż tak sterczy i kłuje w oczy
Przezroczystością odzianą w spiże,
Żadnej z barykad wszak nie ubliżył,
Za żadnym z hersztów jak cień nie kroczył.

Trwał na rozdrożu - twardo i po nic,
Nie był tęczowy ani brunatny,
Dłoń nie dzierżyła sztandarów żadnych,
Więc nie zasłużył, aby mieć dłonie.

Na której prawdy cześć jego pomnik -
Nie wiesz, a jednak kładziesz mu róże,
Gdy tłum już rusza monolit burzyć,
Byś tę zwyczajność musiał zapomnieć.

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dzięki!

Pewnie nie. Ale gdyby istniał, byłby jedynym, który można by było zniszczyć i nikt by nie był oburzony. Z takiej mysli właśnie powstał ten wierszyk ;)

Opublikowano

A jednak jest sporo pomników ludzi zwyczajnych, którym tylko jedna rzecz w życiu sią udała, ale też są i tacy, którym nic się nie udało, ale potem syn, brat, żona u władzy chcieli go uhonorować i ma pomniki. W systemach totalitarnych to częste, ot żeby nie było, taka Korea Pn. Pozdrawiam. 

Opublikowano (edytowane)

@error_erros

Są takie pomniki w Warszawie po Pałacem Kultury. Przedstawiają zwykłych ludzi pracy, żniwiarkę, robotnika z młotem pneumatycznym itd. Było ich dużo w całej Polsce, lecz zostały w większości zburzone lub sprzedane prywatnym kolekcjonerom.

Te są zabytkiem z okresu socrealizmu.

 

 

Edytowane przez Rafael Marius (wyświetl historię edycji)
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję! ;D

Mnie też się nie kojarzy i w życiu bym nie przypuszczał, że ktoś kiedyś na podstawie wiersza wytknie mi jakieś komunistyczne ciągoty. Ale za cudze skojarzenia nie mam zamiaru odpowiadać :P

Bo nie zaglądasz! ;>

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...