Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Po prostopadłych ulicach Łodzi
W mlaskaniu kroków, szczęku tramwajów
Małe sylwetki pchają swój wózek
Szukając własnej drogi do raju
Towar złożony z blaszanych śmieci
Pożółkłych książek nigdzie niechcianych
Dla nich skarb drogi wśród życia zamieci
Która się skończy.. i zacznie rano..
Filozof z chłopcem
W brudnych łachmanach
Łączy ich bieda - ta sama panna
Tak kochająca, tak niewidzialna.. 

 

Wśród biednych cisi bohaterowie
Na pozór kalecy, na pozór wrodzy
Uzależnieni, utykający
Okaleczeni, wymijający
Nie skarżą się, nie utyskują
Jak im przypadło żyć - tak żyją.. 

Edytowane przez tomass77 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Rafael Marius Ja również wielu takich spotkałem. Dziękuję za komentarz.

 

 

Pozdrawiam serdecznie 

 

T.

@Natuskaa Serdecznie dziękuję za komentarz. Najlepszym przykładem Twoich słów jest handel „wystawkami” z Niemiec, Szwajcarii w latach 80 i 90..

 

Pozdrawiam 

 

T.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

W temacie wystawek, pamiętam jak około roku 2010 odwiedziłam miejscowość Czacz. Szło się po wsi, od gospodarstwa do gospodarstwa. Niektórzy mieszkańcy udostępniali swoje domy, inni stodoły, jeszcze inni foliaki w których wcześniej uprawiali pomidory i w tych to "pomieszczeniach" sprzedawali: meble, sztućce, książki, obrazy, sprzęt sportowy... i wiele, wiele innych, często dziwacznych, a przede wszystkim używanych przedmiotów. Znalazłam w necie filmik sprzed dwóch lat, na temat wspomnianego tutaj miejsca. Skoro Czacz funkcjonuje już tak długo, znaczy się - jest na taki towar popyt :)

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Tadeo Na sen najlepsza melatonina Ale wyłączenie z dodatkiem wina  Więc po zażyciu mikstury  Mogą w pamięci być dziury  Już nie wiadomo czy MelatoNina?  
    • For my fellow Poets — Guardians of the word, carrying kindness and the light of learning across every friendly poetic front. ------- ///___\\\ ------- “Poetry in Arms”   I hear the calling voices “Let's use our pens like guns!” and so I stand among them in Poetry in Arms.   I was young scribe in silence, and felt what wounds remain, from those who write in verses and others write in plain.   In pages like in trenches, sharp words in fierce desire, ink loaded like gunpowder, “Survive the evil fire!”   Our legendary Poets, Cover us with your care, and offer honest counsel, from any face hater.   If you walking this way, Don’t lose your heart and mind, evil will pass away from poetry unkind.   Hey, evil owful hater! Carefully listen us: We’ll prove you — words are matter! — in Poetry in Arms.   We don't it for a glory, Nor any applause goal, But tell you all the story What still lives in our soul.   And when depression hits you, Can't hold your pen like sword, Let all your thinks will go to: Weapon is hide in word.   Despite life meet last hour — Our poems never burns And we will live in our — Poetry in Arms. ------- ///___\\\ -------  
    • @LessLove Jaka ładna piosenka:-) Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Leszczym Wciąż się zastanawiam, ale chyba jednak wstawię ;) - najwyżej mnie zjadą...  Dziękuję za komentarz i informację. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @piąteprzezdziesiąte Wszystko gra ;) :)  Dziękuję za polubienie i komentarz :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
    • Jesienne poranki pośród srebrzystej mgły Mroczne i kontrastowe umierają w bieli Na pradawnym drzewie liście w pomarańczy Opadają niczym my aż topią się w ziemi A deszcz jak łzy trawi oraz wyniszcza je Po obtoczeniu przez wiatr w brudzie I tak trwają aż po dzień zaduszny Nagle stają się ważne gdy on wypada Jak słońce dla ziemi czy dla niej kochany Na ich miejsce świeczka się ustawia I niczym latarnia na morzu Dla dusz kieruje w mroku Aż w końcu wita nas Marzanna Pokrywając wszystko chłodną bielą Nic już nie ma od rana Nie ma koloru tylko dusze wieją
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...