Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

                                - dla Belli

 

   Równie rozgorączkowany Mil pomyślał w odpowiedzi, że i on pragnie, aby Bella nie przestawała. Będąc, jak już domyśliłeś się, mój Czytelniku - współaktywną. Z całą bowiem swoją, wspomnianą poprzednio, południową czułością, współobdarzała Mila i dotykiem, i pocałunkami. Jednym i drugim wypełnionym delikatnością i łagodnością. 

   - Nao paro... - powtórzył po Niej Mil.  - Muito Doce Bella... 

 

                         *.    *     * 

 

   Soa, udawszy się do sali biesiadnej, odnalazła poszukiwanego Starszego. Zgodnie ze słowami Jezusa, omawiał z księciem przygotowania do uczty. W swobodnymi tonie, stojąc obok niego przy jednym z wejść do komnaty. 

   - Zrobimy wszystko tak, jak proponujesz, mości książę - usłyszała Soa, podchodząc do nich. - Będziesz zadowolony, jak zawsze - dworzanin ukłonił się lekko. 

   - Wiem, mój dobry i wierny sługo - książę Jurij uścisnął mu dłoń, uśmiechając się. - Jak zawsze. 

   - Ach, oto i Soa: dzielna uczestniczka naszej bitwy - władca księstwa Moskwy odwrócił się, widząc trzecim okiem, kto do nich podchodzi. I zarazem dając Starszemu do zrozumienia, że kończą rozmowę, aby mógł on swobodnie z nią porozmawiać.

   - A... tak, wasza książęca mość - dygnęła Soa. - Przyłożyłam się do zwycięstwa w miarę skromnych możliwości. 

   - Nie takich skromnych, jak widziałem - odrzekł książę Jurij. - Nauki u Mistrza Jezusa nie poszły w las. Rozmawiajcie sobie - uczynił z uśmiechem przyzwalający gest, pokazując jednocześnie, że wie o wszystkim. 

   - Jak mógłby nie wiedzieć... - pomyślała Soa. 

   - Pani Soo - Starszy Nad Służbą skłonił się dwornie, postanawiając słowo po słowie przechodzić do rzeczy. Ale tak, by jej nie speszyć. - Może mogę zaoferować spacer po książęcych ogrodach? 

 

                          *     *     *

 

   - Nooo... - i książę, i księżna, biorąc udział w dokonywanych przez Jezusa oględzinach zdobycznego statku gwiezdnego, kręcili z niedowierzaniem głowami. Chociaż oboje byli osobami wysokiej świadomości. - I ta maszyna to potrafi, powiadasz? Osiągać takie szybkości? Znikać? Poruszać się także pod wodą? I to wszystko bezpiecznie dla ludzi w środku? Aż trudno uwierzyć... 

   - A jednak to prawda - przytaknął Jezus. - I jak widzę wasze myśli, chcecie się przekonać... 

Cdn. 

 

   Voorhout, 09.03.2023

 

 

 

 

                         

 

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Pan zeżre boa, oberże zna P.      
    • @viola arvensis   ale ja jeszcze na chwilę.   Twój wiersz jest wysycony treścią.   i rozpatrywanie treści na poziomie materialnym to jest tylko jeden kierunek.   a ja myślę jak go można interpretować z pozycji filozoficznej.   i tu robi się jeszcze ciekawiej.   bo Twój wiersz dotyka tematu, którym   filozofia zajmuje się od wieków to jest relacji między "ja” a spojrzeniem innych. można go czytac w kilku klasycznych perspektywach. trochę jak u Jeana-Paula Sartre’a  gdzie " bycie widzianym” przez innych potrafi człowieka uprzedmiotowić.   wtedy popularnosć   staje się pułapka bo zaczynamy istnieć bardziej jako obraz w cudzych oczach niz jako my sami !!!! z drugiej strony u Arystotelesa człowiek jest istotą społeczna  więc całkowite odcięcie się od uznania innych byłoby nienaturalne.   potrzeba "bycia widzianym” nie jest błędem, tylko częścią naszego bycia w świecie,   jeszcze inaczej u Friedricha Nietzschego bo tu ważne byłoby pytanie czy Twoje 'światło” jest naprawdę Twoje, czy tylko odbiciem cudzych oczekiwan ?   fryderyk  by raczej poparł ideę tworzenia własnej wartości, nawet jeśli idzie to pod prąd popularności . i t teraz robi się u Ciebie  ciekawie bo Twoj  wiersz nie wybiera jednej z tych dróg.   on stoi dokładnie pomiędzy.   tzn. nie neguje całkiem światła (  bo mówi o " własnym świetle”  ), ale podważa jego zewnętrzne źrodło.   i dlatego masz poczucie niepokoju.   bo to nie jest spokojna, zam knięta myśl, tylko napięcie między  potrzebą uznania, a potrzebą niezależnosci.     no to tak się nagadałem.   Twój wiersz jest interpretacyjnie  wielopłaszczyznowy.   ma cholerną głębie.   tak dobrze go napisałaś!!!!!     to mi się w głowie zapętlił :)
    • Udoi - ma raz - u huzara miodu.    
    • @hollow man bracie! zadziwiasz mnie sposobem opisywania rzeczywistości, cholerka - zazdraszam nawet nieco ;) Szczery podziw z własnej niemożności wykrzesany :) Wiersz.. mocny!
    • @Poet Ka   :))))   musimy sobie znaleźć temat przy którym staniemy po dwóch stronach intelektualnej barykady:)))   będzie ciekawie bo już wiem, że jest w Tobie wielka moc i wiedza a jednocześnie masz w sobię tę piękną cechę intelektualnej elegancji:)   to musi się kiedyś zdarzyć:)  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...