Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

pieprzone zwiędłe kwiaty
z wazonem pójdą na miazgę
ot taki nieuchronny drobiazg

 

tysiąc - jeden zniszczeń
jak w baśni braci Grimm
stado trupów bez skojarzeń

 

zgwałcone wszystkie strefy
komfortu o diamentowe zęby
a krzyk to tak niezręcznie mało

 

międzygalaktyczny telegram 
z zaświatów przecież nie kłamie
jesteście już czarną dziurą... 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano

@Pan Ropuch no mrocznie. Szczerze nie chcę być czarna dziurą. Dziś u Ciebie pesymistycznie, gdzie nadzieja peelu?.

Sama forma wiersza i słowa wiadomo są poukładane i za to serducho masz, bo się należy. Ale nie z całą treścią i przekazem się zgadzam. Pozdrawiam serdecznie.

Opublikowano (edytowane)

Witaj. Właściwie do zrozumienia i wyciągania wniosków nadają się pierwsza i trzecia cząstka. Druga z Braćmi Grimm chyba najbardziej nietrafiona skojarzeniowo, bo tysiąc jeden zniszczeń bardziej mnie jako czytelnika prowadzą w kierunki bliskowschodnie (Szeherezada i te klimaty)...

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

pogwałcone strefy - ok, ale już zgwałcenie o wszystkie zęby? Zgwałceniu ulegają te strefy przez to że wszystkie zęby są diamentowe, czy wszystkie zęby gwałcą strefy?! Słowny misz masz - nie po "polska język"

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

W miejscach ogólnie zrozumiałych to jawi się peel pełen goryczy, z wizjami katastroficznymi. Można popracować nad wyjściem z chaosu i przeredagować na wiersz zrozumiały po polsku. Pozdrawiam

Edytowane przez finch (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Marek.zak1 Ogólnie - może i jestem też trochę hipokrytą, nie przeczę, ale ogólnie robią bardzo złe rzeczy i dziwne w istocie podejrzane ruchy, a potem jeszcze formułują ostrze pretensji wobec tych co oponują. Trudno, spotkałem się już z tym ostrzem pretensji, w sumie mogę spotkać się z nim jeszcze raz.  @Marek.zak1 Marek, nie przeskoczysz, za rzeźby - jestem tego chyba pewny - już się nie wezmę, ja i tak jadę na przekroczonym własnym potencjale :))
    • nigdy moje wiersze nie będą takie jak chcesz   przez cały dzień składam i dopasowuję słowa z uśmiechem niczego jeszcze nieświadomym żeby pomieściły przyniosły otuliły   wciąż nie potrafię dobrać właściwego rozmiaru   a kwiaty i światła niczego nie rozjaśniają   nie wiem co lepiej odłożyć na półkę   pióro czy serce
    • Co do mienia to dyskusyjne, są murale do s=dyspozycji artystów, ale malowanie choćby rzeźb, co może być następnym krokiem, jednak jest niszczeniem dzieła artysty. Pozdro
    • @Marek.zak1 Generalnie może i tak. Ale ja sam przed sobą święcie uważam, że moje, bo mogę wypowiadać się tylko o moich i kliku innych napisach, wzbogaca tak zwane mienie osiedlowe, a nie je niszczy. Ogólnie jestem pod obserwo, ścianę mi już raz zmazali, w tle mogą mieć już na mnie jakieś faktury nawet. Nawet gdy tego kierwa nie chcę, robią ze mnie ideologa, za co mam do nich żal ogólnie i ogólnie jak sobie wspominam dawne dobre czasy to tanie wino lub piwo lub inny napitek na którejś z dzikich miejskich ławek był fenomenalnym przeżyciem, również damsko - męskim. Ale nie boję się aż tak co najwyżej będę musiał, bo będę musiał szukać ano właśnie dobrego mecenasa rapera punka hipisa. Życie i bynajmniej nie tylko moje doświadczenia :)) 
    • Poszedłem tam, choć buty miałem nieodpowiednie na taką historię. Pod górę, przez wiatr, który szarpał płaszczem z tą samą obojętnością, z jaką szarpie dachy domów. Chciałem zapytać o radę kogoś, kto ma na mądrość etat od kilku tysiącleci.   Atena stoi. Podobno bogini, w praktyce – sporo wapnia i krzemianów. Ma minę kogoś, kto widział już wszystko, więc przestał mrugać, żeby nie przegapić reszty.   Zapytałem ją o nas. O to wyrywanie sobie z rąk tego, co i tak nie nasyci. O nienawiść, która jest u nas tańsza niż chleb. O dwulicowość, tę naszą zapasową twarz, noszoną w kieszeni na wypadek prawdy.   Milczała. W tym milczeniu była jakaś fachowa precyzja. Kropla deszczu upadła na posadzkę – to był jedyny komunikat, jaki otrzymałem. Dość lakoniczny, jak na tyle wieków doświadczenia.   Więc powiedziałem jej, bez podnoszenia głosu: — Skoro tak, to stój. Bądź tylko tym, czym jesteś – eksponatem pod numerem jeden. Twoja mądrość nie pasuje do naszych małych wojen. Jesteś nieaktualna, jak zeszłoroczny śnieg, zbyt czysta na nasze brudne palce. Twoje miejsce jest w lamusie, między eposem a kurzem.   Usiadłem na chwilę, bo nogi też mają swoje prawa. I wtedy słońce, niepytane o zdanie, weszło do środka i oślepiło mnie jasnym promieniem. Burza na zewnątrz nagle uznała, że wystarczy, i poszła psuć pogodę komuś innemu.   Wstałem. Nie było sensu dłużej tu siedzieć. Otrząsnąłem płaszcz i ruszyłem przed siebie, żeby znaleźć jakieś inne, stare miejsce i tam pomęczyć kogoś innego moimi myślami.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...