Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Święta Bożego Narodzenia, wywołują u mnie nie kontrolowany i rozszerzony strach, który wyleciał ze swoich torów i sieje spustoszenie poruszając się ruchem nie jednostajnie prostoliniowym w nieokreślonym kierunku pośród tego całego domniemanego białego gówna.

 

Wyskakuję z niego podczas pełnego biegu i potykam się o ludzi którzy polują niczym pozbawione wszelkich uczuć Zombie.

 

To jednak nie Zombie i to nie jest ten strach który zawsze mnie przerażał. To Nocstrach. Pora kiedy może rządzić białe gówno budzi Noctruchy, które ożywają wprost proporcjonalnie do sondaży z konfesjonałów. Potrafią lać i nie ma wtedy lepszych od nich. Są na autopilocie czerwonych krwinek w otoczeniu ciepłego mięsa...tak, tylko Noctruch leje. Resztki mięsa, ścięgien, plam z krwi czy wyniesionych już kości wbijają się w klimat tej Nocy dając wyraz nowych narodzin. Lizaki zrobione z jelit, napełnione wątrobą i polane sosem z nerek, obtoczone w panierce z serca z dodatkiem sproszkowanych płuc i oskrzeli z lekką nutą zmielonej głowizny...danie szefa kuchni pieszczące ich wnętrzności. Noctruch nie pyta o kartę z menu...gwiazdka Michelin to dla niego jakaś niezrozumiała abstrakcja. Stołówka to jego podwórko. Jego dzielnica i każde miejsce w którym czuje się jak u siebie. On jest szefem kuchni. Jest kelnerem. To on poluje i jest też właścicielem. Siedem dni w tygodniu. 24 godziny na dobę.

 

Sflaczały ten Wars, krew z trupów serwują. Nawet w Wigilię zwarzona bo po terminie...Gdyby Noctruch umiał mówić a nie szczekać to może Wars postarałby się o ciepłe ciało...

 

Tylko jakie będą dopuszczalne w tym przypadku formy płatności? Gotówka, Karta czy Bitcoiny? Jest instynkt przetrwania i anhedonia kształtująca całkowity nowotwór braku myślenia. Chmura świadomości. Odcięty zupełnie od sprytnych neuronów, zjeść żeby zeżreć - pasożyt zasiada. Wiatr przyszedł i pogonił. Uleciała tworząc puste i zimne niebo. Zapłacisz, bo musisz. Zjedzony na żywca, nagi i bez duszy wyrzygasz swe myto i kurcząc się skruszysz. Karmiony infekcją gdzie gówno zostało i zapach zawładnął już świadomością.

 

Pasożyty które zabrały mu wszystkie połączenia nerwowe, uruchomiły system naprowadzania typu "Przeżyć – Żreć –Zażreć". Może nawet pozwolą i ujrzy znów niebo leczy potem zobaczy ten film...kadry z rzeźni. Tytuł zapomni ale poleci znajoma nuta..."Jedz. Gryź wszystko co złapiesz. Zabijaj ale żryj. Chcesz żyć, to miej co żuć w papie"

 

Znam tylko historię ale pochylam się nad grobem.

 

Ocieka krwią swych ofiar choć już dawno pod spodem.

 

Modlitwa się ciśnie i pije z litością, goście sączą żale...patrzeniem... tak prościej . To mięso i krew, jest brudno i mokro a przez nich też truchłem, zacieka pod oknem. Miłości już nie czuć, czerwono w tej skale...Krew znaczy kamienie, trup płucze ospale. Cokolwiek im powiem nie trafię w ich duszę. Sączący za życia...nie spiją nic dłużej.


 

Edytowane przez Elephant (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Twoje ciało pamiętam szybciej niż powinienem jakbym wracał drogą którą kiedyś już znałem gdzie oddech staje się cięższy gdzie skóra odpowiada wcześniej niż słowa uśmiechasz się przez sen   przestaję wierzyć że spotkaliśmy się pierwszy raz   najbardziej boję się jednak że to wszystko wymyślam   dotykam Twojej duszy ostrożniej niż ciała   jakby była czymś kruchym co już kiedyś trzymałem w dłoniach i zgubiłem   są w Tobie obrazy których nie rozumiem nagły smutek znajomy błysk w oczach cisza która nie jest obca   czasem patrzysz na mnie jakbyś pamiętała więcej ode mnie   jakby ciało wiedziało zanim zdążyliśmy się poznać kto już raz Cię...
    • Ludzie i budynki, konstrukcje techniczne; Leśnej dziczy zapędy; odruchy mechaniczne     płacze i krzyki;     nawyki behawioralne  Wojny, tchórze, złoczyńcy - Chemiczne leki oralne.   Głazy i oazy, pośrodku pustyni Zdobione witraże; halucynogenne fazy. Fachowcy, stolarze, wybryki     młodzieńcze; beztroskie zabawy   Dźwięki muzyki; Odgłosy sławy. Bomby, napady, wroga zawiści     pokoje kontrakty, rozmowy   Czyny chwalebne i akty nienawiści.   Obce kultury, lokalne stroje Podróże i wyloty; pieniężne machloje Puste ulice, przedmieścia warszawskie   Wiersze i Poezje; dzieła wybitne     trwałość, chaos, niepokój – Pochwały zaszczytne   Śmierci, zabójstwa, szpitalne zgony Szydercy, biurokraci i —     kościelne dzwony.   Wszystko było mi obce – bo Nic nie znaczyło. Wnoszę więc swe zapytanie,     Boś ile warci są „My”?         W oparciu o wiersz Rafała Wojaczka „W śmiertelnej potrzebie" Wraz z pokorną dedykacją do autora.
    • śliskie zmurszałe skały, w srebrnej trwając skali, powinnością zmęczone, brudne tkwią w oddali   woda między nimi śliska, zimna, nie mokra, płynie chytrze, wciąż wspomina każda przebyta,   te stopnie nierówno choć chwalą carpe diem ostatni po ostatnim, brzmi nullus dies est
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Bardzo dobrze to ujęłaś... bardzo

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Również dziękuję ;)   I pozdrawiam       Można tak powiedzieć :) Dzięki za wizytę.   Pozdrawiam :)       Też się nad tym zastanawiałem, ale miał wnieść dodatkową wartość. I teraz nie wiem czy działa... ale na razie go zostawiam :) Dzięki za uwagę.  Pozdrawiam :)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Poet Ka świat do góry biegunami...;)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...