Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@GrumpyElf Człowiek nawet podczas wojny pragnie żyć ,,normalnie". Mamy silne mechanizmy obronne. 

Odniosę to jednak do wojny miedzy kobietą a mężczyzną,w której nie ma zwycięzców, obie strony jeśli się skończy mogą uznać, że przegrały. Jeśli jednak nadal trwa, niesie nadzieję na bezterminowy rozejm, do którego warto dążyć. 

Pozdrawiam:)

Opublikowano

Znamienne i symboliczne jest dla mnie proszenie wojnę o wybaczenie. Za cokolwiek. Doszliśmy jako ludzkość do dziwnego, chyba już lekko paranoicznego momentu, w którym czujemy się winni, gdy nie sprowadzamy samych siebie do "słusznego" zestawu emocji wobec jakiejś tragedii. A przecież ludzka psychika jest wielowymiarowa, pełna niuansów, zależna od niezliczonej ilości zmiennych. Ona nie działa tak, że podporządkowujemy się w pełni jednej emocji i funkcjonujemy wyłącznie pod jej dyktando. A przynajmniej nie powinno tak być. Prędzej czy później, każdy - nawet w obliczu najboleśniejszych wydarzeń - musi z tego wszystkiego ponownie wyłuskać siebie, swoje potrzeby, codzienność. W moim odczuciu właśnie świadomość tego zagubienia pokazałaś w wierszu. I dlatego jest wspaniały, bo jest absolutnie szczery.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @wiedźma właśnie chciałam żeby ten wiersz był niejednoznaczy i oniryczny i mam nadzieję, że mi się to udało. Dziękuję bardzo za komentarze...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • Straciłam czucie w swojej lewej dłoni, w lewej półkuli, gdzie neuroprzekaźniki się stykają, iskrzą, iskrzą się - na słomianym stosie się spalają, w lewej skroni, gdzie stare, wyblakłe fotografie pod dotknięciem ręki się rozpadają, w metalowej klatce zakopanej pod ziemią, gdzie nie dociera latarniane światło.   Co się właściwie stało? To nie moje ciało - kukiełka poruszana dwoma nitkami.   Drugoplanowa aktorka w sztuce nienapisanej własnymi rękoma.   Nie czuję bólu, nie czuję radości, ani ciepła, ani ognia, ani złości. Nie czuję nawet obojętności - rola statysty przypadła mi.   W prawej dłoni również czucie zanika, w prawej półkuli, gdzie magiczne sztuczki na cyrkowej arenie się wydarzają, w prawej skroni, gdzie z zardzewiałych doniczek płatki śniegu spadają, w prawej przestrzeni, gdzie w rodzinnym domu, nie ma już śnieżnobiałych poduszek.   Co się właściwie stało? Ktoś zamyka powieki. Kurtyna opada.   Za rogiem, zza tekturowej zasłony, wyszeptane moje imię. Pusta, delikatna skorupa na zewnątrz, wewnątrz wulkaniczna lawa - gęsta, zastygająca.   Kim jestem więc? Czy jestem iskrą, która rozpali ogień bez użycia zapałek? Czy jestem cieniem stojącym z boku, czekającym, aż zajdzie słońce, by w ogóle zniknąć? Czy jestem kimś, kto czeka na odkrycie?
    • @Gosława To dobre życzenie. Moja intuicja podpowiada mi ciekawy okres życia, twórczy, intensywny, a nawet... zasobny, tylko po co...  @Berenika97 Bardzo się wahałem. Jedna z Was mnie namówiła, ma podobnie smutne doświadczenie. Chciałbym, żebyście widzieli w tym wspomnieniu piękno bycia razem, do końca i dłużej.
    • @Starzec genialny błysk!
    • @Starzec Bo skojarzenia można wyćwiczyć, a życie jest nieprzewidywalne.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...