Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

                                                          Dla Belli 

 

   - Sim, eu poderia continuar a historia, tak, - mógłbym kontynuować opowieść - odparł Marii Mówiący W Każdym Języku. - E eu vou fazer isso com prazer, i uczynię to z przyjemnością - dodał, na co kobieta znów uśmiechnęła się z niewymownym wdziękiem. 

   - Gdy znów przyszła na ten świat, w Brazylii trochę ponad dwadzieścia lat po tobie, jak już wiesz - jej życie potoczyło się klasycznie. Jak wielu dziewcząt i kobiet w tamtym czasie i zarazem nieco podobnie do tego, jak żyła w poprzednich wcieleniach. Dorastała w niezbyt zamożnej rodzinie, gdzie, zgodnie z twoim polskim przysłowiem, nigdy nie przelewało się. Wyszła za mąż mimo, że budząca się w niej podświadomość podpowiadała jej, aby nie podejmowała tego kroku. Jednak w tym czasie swego życia, jak wiele kobiet - i mężczyzn też, rzecz jasna - tu Jezus spojrzał na Soę - słuchała bardziej pragnień i religijnych nawyków. Wydawało jej się, że uczucia, pożądanie oraz dobre chęci wystarczą. Dopiero później doszła do wniosku, że powinna zadecydować inaczej * . Zaś podejmując decyzję, czym się zajmie, wykorzystała urodę, naturalny wdzięk i talent aktorski, by zarabiać szybko i dużo. Została modelką i camgirl. 

   - Cam... girl? - powtórzył Mil, w pierwszej chwili nie rozumiejąc. - To znaczy? 

   Jezus wiedząc, że jest to delikatna kwestia, zwrócił się do Marii

   - Devo explicar isso a ele, mam mu to wytłumaczyć? - zapytał taktownie. Mimo, że znał odpowiedź. 

   - E o momento certo , to właściwa chwila, aby się dowiedział - odrzekła Mu. - Nie będzie potem uprzedzony. Zresztą - powtórnie przymknęła na moment oczy - i tak nie byłby: świadomość go poprowadzi, a uczucia ułatwią - otworzyła je i uśmiechnęła się do Mila jeszcze piękniej, niż do tej pory. 

   - Prezentowała i nagrywała swoje wdzięki przed kamerą - wyjaśnił oględnie Jezus. - W całej okazałości. Po czym umieszczała je w internecie na przeznaczonych do tego stronach, że nazwę rzecz po imieniu - dodał swobodnie. 

   Zarówno Mil, jak i Soa zwrócili uwagę, że mówiąc te słowa Jezus ani przez najkrótszą chociażby chwilę nie skrzywił się. Ani zająknął czy też zawahał. Tak, jakby wspomniane strony nie były absolutnie niczym zdrożnym - przeleciało Soi przez myśl. 

   - Bo i wbrew pozorom nie są niczym zdrożnym - wyjaśniając, Jezus celowo spojrzał na Mila, nie na Soę. - Osoby tam występujące pokazują to, co chcą pokazać. Uprzednio zgodziwszy się na to. Mam na myśli seks przed kamerą. Mają wolną wolę. Tworząc was, ludzi, zostawiłem wam swobodę decydowania. W gruncie rzeczy zatem, cokolwiek zadecydujecie, tak jest właściwie. Tak będzie dobrze. Bowiem na ludzkie życie, że przypomnę wam z naszych rozmów, należy patrzeć nie tylko w perspektywie ciągu inkarnacji, lecz jeszcze szerzej. W perspektywie energetycznej całego Wszechświata. Czyli, patrząc inaczej - przez pryzmat mnie jako Stwórcy wszystkiego. Każda rzecz przez was uczyniona - każda rzecz w ogóle uczyniona, przez dusze wcielone w zwierzęta i przez istoty czysto duchowe, tak światła jak i mroku - ma oddźwięk energetyczny wszędzie. W całym Wszechświecie. Możecie go nazwać duchowym, jeśli chcecie - uśmiechnął się. - Skoro przewidziałem, że w danej chwili dany człowiek może uczynić to a to, logicznym jest, że dopuszczam ten uczynek. Daną decyzję i dane zdarzenie w tym właśnie, a nie innym momencie. Tym samym akceptuję ich zaistnienie. Czy więc dana decyzja i dane wydarzenie są dobre czy złe? Można powiedzieć, że zależy to od punktu widzenia ** , jak powiedział jeden z moich padawanów w jednym z równoległych światów. Właściwym jest jednak uznanie, że jest po prostu właściwa w tej chwili. Dobra i zła zarazem. Zależy, z której strony spojrzeć. A więc dobro i zło to połączone ze sobą sfery. Umownie oddzielone i sztucznie, by nazwać sprawę wprost - sobie przeciwstawione. 

   - Filozofowanie - pomyślała Soa, niespodziewanie dla samej siebie. 

   - A tak - przyznał jej Jezus, uśmiechając się. - Czyli poznawanie mojej mądrości w dziele stworzenia. Wszystko wyszło ode mnie, ciągle wychodzi i wszystko do mnie ciągle wraca. Słusznie bowiem o mnie napisano - tu Jezus przybrał lekko kaznodziejski ton - "Jam jest Alfa i Omega, Początek i Koniec." ***  

   - Wracając do Marii - Jezus posłał jej przepraszające spojrzenie i uśmiech - zawsze występowała sama. Uważając, że to tylko praca, nigdy nie przenosiła przed kamerę swojej prywatności. A że pokazywała się nago? To jej decyzja. To tylko ciało, chociaż z drugiej strony aż ciało. Jednak w danym wcieleniu takie, w następnym inne. Ale o tym już wiele razy mówiliśmy - zakończył. 

   - Mistrzu... - podjął Mil z lekkim wahaniem. - A... jakie to strony? 

   - Quando voce voltar para o seu tempo, kiedy wrócisz do swoich czasów - odpowiedziała mu Maria wiedząc, że Jezus oddaje jej głos - będziesz mógł sprawdzić, jakie to strony. Zbieg okoliczności sprawi, że ktoś ci powie, jak się oficjalnie nazywam. Jeśli wtedy zechcesz, będziesz mógł sobie mnie pooglądać. Przekonać się, że to, co o mnie powiedział twój Mistrz, jest prawdą. Zobaczysz też to, czym zajmuję się obecnie. Eu te asseguro, zapewniam cię - tu Maria znów uśmiechnęła się z wdziękiem - że spodoba ci się to i zatrzyma cię to jeszcze bardziej niż moja nagość i taniec. Chociaż jestem kusząca  jeszcze bardziej niż wtedy, gdy byłam żoną twojego Mistrza. Chociaż już wtedy, co on sam ci przyzna, jeśli zapytasz - potrafiłam to i owo - tu uśmiechnęła się skromnie i dumnie zarazem. - Również w sferze ducha. No bo jak myślisz - tu na chwilę przeniosła spojrzenie z Mila na Soę, wspierając słowa uwodzicielskim gestem, aż Soa się zarumieniła - jak mężczyzna, który był o krok od stania się Bogiem, mógł zechcieć zostać moim mężem? 

   - Jakie więc, Madame - Soa, opanowawszy wrażenie, zdecydowała się użyć słowa, którym Mil zwracał się do Marii - było w tamtym czasie twoje imię? 

   - Takie, jak właśnie myślisz - kobieta uśmiechnęła się dumnie i skromnie zarazem, czyniąc jednocześnie gest pełen i dumy, i skromności. - Od ślubu z Jezusem Joanna,  przed zaś - Maria Magdalena. 

Cdn. 

 

* Odnoszę się tutaj do jednego ze zdań w pamiętniku Belli, dostępnym dla subskrybujących na stronie "OnlyFans.com/missbella". 

** Zdanie "Dobro to punkt widzenia" wypowiada Kanclerz Palpatine/Darth Sidious w "Zemście Sithów", trzecim epizodzie"Gwiezdnych Wojen". 

*** Cytat zapożyczyłem z tzw. Księgi Apokalipsy tzw. św. Jana Apostoła: rozdział 1, wers 8. 

 

Voorhout, 10.12.2022. 

 

 

 

 

   

   

 

 

 

 

Edytowane przez Corleone 11
Dodanie przypisów (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

   Drodzy Wiesławie, Stachu, Ago - dziękuję Wam bardzo za wizytę i czytanie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

   Stachu, dziękuję Ci ponadto za komentarz. Tak: Jezus czyni to, mówiąc przy tym samą i tylko prawdę . 

   Wiesławie, dziękuję Ci bardzo za pozdrowienia dla Belli . 

 

   Serdecznie Was pozdrawiam.  

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję za szczery komentarz, bo to wszystko prawda. Cóź mogę powiedzieć.. Trzeba nieustannie dbać o to, żeby w merytoryczny i przystępny sposób przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom, żeby wiedziały więcej.. żeby np. rozumiały PRAKTYCZNĄ część zastosowania "nudnej" historii, a mianowicie, iż historia to dziennik zdarzeń, który wykorzystany w odpowiedni sposób pozwoli oszacować przyszłość. Najciekawsze w tym jest to, że pisze to człowiek, który raczej ukochał przedmioty ścisłe: matematykę, fizykę, chemię, biologię, etc. ;) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Poet Ka Jest mi bardzo miło, że mój skromny wierszyk się Tobie spodobał Poet Ko :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Berenika97 Mam dokładnie to samo zdanie. Uważam, że jako Polacy posiadamy na tyle intelektu i sprytu, że powinniśmy to wykorzystać. Nie na darmo słowo wywiad i kontrwywiad po angielsku to odpowiednio: inteligence i counterinteligence. ;) Dziekuję za przepiękny, rymowany komentarz, który mógłby być doskonałym uzupełnieniem tegoż wiersza. Bardzo to doceniam Bereniko. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński      
    • porwane w ry- trzepot lekkich skrzydeł w wietrze nawzajem przycią- wpadają w quasi-śnieżny puch w impecie zaginają sobie skrzydła skra, rzucona w ogień zapalniczka słońce najcieplejszego dnia w tym roku smugi jak opatrzność bo- stęk połyka jej sapiący oddech pot to rosa miłości skraplana z trudnej do wdechu, ach, pa- pary, pary.. w powietrzu... smuga jego cienia ledwo widoczna z zniknęła jacy oni muszą być czer- jej skrzydło muska jego skrzydło tracą na chwilkę swe impety on ucieka, od tego, że goni ona goni, za tym by uciekać gorący wiatr po- porywa ziarnka piasku na rzęskach osiada więcej puchu za słabe skrzydła by je złamać trzeba by je zmiąć, czy podrzeć wir..zakręcił        ...nie nie widzę nie widzę cię a wiszę, wiszę kiedy ćmy wskakują w ognie wskaż mi dro- gi, drogę, drogi, drogi zderzenie samymi paliczkami odrywa z obu część energii aż padną oboje na ziemię   ============ dla najlepszego efektu sugeruje się, aby osoba recytująca wykonywała w międzyczasie deskę.
    • Zamknięty na pustej łące. Uwierzył. Ma przy sobie śniadanie, lecz usłyszał, że odczuwa głód. Uwierzył i opada z sił. Cisną go buty, chociaż idzie na bosaka. Też uwierzył. Pada deszcz, lecz nie może zwilżyć ust. Kolejny raz uwierzył. Ma dziesięć centymetrów wysoka, a trawa cholernie wysoka. Tak rzekł Głos.   –– A on uwierzył? –– Skąd wiedziałeś? Prorokiem jesteś? –– Jestem mówiącą małpą. Wierzysz? –– Wierzę. –– Akurat… zwierciadłem. Wierzysz? –– Wierzę. –– Cholera jasna. Czy jest coś, w co nie wierzysz? –– Tak. –– Co? –– Nie wierzę, że mógłbym w coś nie uwierzyć. –– To jest sprzeczność. –– Wierzę, że nie jest. –– Hmm… a zatem nic dziwnego, że jesteś... kim jestem.   ***   –– A kim jesteś? –– Tym, w co wierzysz. –– A w co wierzę? –– Skąd mi wiedzieć, konkretnie w co? Jestem wszystkim. –– Jak to wszystkim? –– Skoro wierzysz we wszystko, a ja jestem tym w co wierzysz, to jestem wszystkim.   –– Nie chce wierzysz we wszystko. Chce mieć wybór. –– Trudna sprawa. Szczególnie dla ciebie. Kolejna sprzeczność. –– A wiesz, że zawsze kłamię? –– Skoro powiedziałeś prawdę, że zawsze kłamiesz, to nie zawsze, bo przed chwilą nie skłamałeś. A jeżeli skłamałeś, że zawsze kłamiesz, to też nie zawsze kłamiesz. –– Ale wierzę, że kłamię. –– Czyli nie we wszystko wierzysz, bo w niektórych kwestiach mogłeś mnie okłamać? To ja już nie wiem, kim jestem. –– Wierzę, ale to nie zmienia faktu, że przez to zmienię realny świat. Pozostanie takim jakim jest faktycznie. Moje wierzenie lub nie, tego nie zmieni. –– Zatem dla każdego innym, w zależności od kontekstu, związanego z jego pojmowaniem świata. Czyli każdy ma swoje małe światki, z którymi się boryka w jednym dużym, takim samym dla wszystkich, w sensie niezmiennych zasad. –– Niezmiennych? Czy aby na pewno? Wierzę, że nie.   –– Skoro wierzysz, że potrafisz kłamać, to nie wiem, czy mogę ci zaufać? –– Nie możesz. A wiesz dlaczego? –– Wiem. Bo ty sam sobie nie ufasz? –– A ty? –– Nie można do końca ufać teatrowi, w którym gra się główną rolę. Kurtyna może być podniesiona za wcześnie. –– Lub za późno zasłonić nasze przedstawienie, przed publicznością. –– Chyba, że jej nie będzie. –– Ważne, by mieć dystans do samego siebie i wciąż ten dystans pokonywać, czasami na bieżni autoironii, co daje zupełnie inna perspektywę, spojrzenia na bliźniego swego i świat wokół. –– Jest jeszcze sufler. –– A co ma sufler do tego? Wierzysz, że jest i zawsze słusznie podpowie? –– Wierzę, że trzeba nam skończyć przynudzać, bo żaden rozumny tego nie przeczyta, ze zrozumieniem.   –– Rozumny w jakim zrozumieniu? W porównaniu, do jakich umysłów? Racjonalnych, zwariowanych, roztropnych, praktycznych, szalonych, abstrakcyjnych, stąpających twardo po ziemi lub kompilacji tego wszystkiego, co wymieniłem i nieskończonej reszty możliwości –– Wierzę, że umysł nie może stąpać twardo po ziemi. –– Ale jego transporter szarych fałd, już tak. –– Chyba, że się poślizgnę na własnej pewności, bo za gładko. –– Pewności czego? –– Wszystkiego w co wierzę, że uznaję za pewne. –– Na przykład życia po tym, jak zwalisz… –– Kupę? –– Nie. Kopnę nogą w kalendarz, a kołek w ścianie, za bardzo przerdzewiały? –– To akurat nie jest pewne, to całe: po tym, aczkolwiek możliwe. Na to nie mamy żadnego wpływu. Pozostaje jedynie cierpliwie czekać i tu akurat jest pewność, że każdy doczeka swój rozkład jazdy. –– Dokąd?   –– A skąd mam to wiedzieć? Nie byłem, nie wróciłem, a jak będę, to nie wrócę. Można jedynie domniemać, że jeżeli nic tam nie ma i znikniemy zupełnie absolutnie, razem z tym wszystkim, cośmy dokonali jako rasa ludzka, to można takie założenie, bardzo skrótowo przyrównać do sytuacji, kiedy człowiek przeżywa wiele wspaniałych przygód i nagle doznaje totalnej amnezji i nic nie pamięta, z tego co przeżył. To równie dobrze, mógłby tego wszystkiego nie zaznać i wyszło by na to samo. Szczęście nie pamiętane w nas umiera. Przestaje być szczęściem. –– Zło nie pamiętane, też przestaje nas męczyć jak diabli. Bo ta cała rasa, taka święta nie jest. I my razem z nią. Tfu! –– Ale jest czasami potrzebne w sensie porównawczym, by wiedzieć, co nas dobrego spotkało i co nam się udało uniknąć, gdyż czasami o tym zapominamy. Niezapominajki mają lepiej. Rosną i wszystko pamiętają. –– Nie wiem czy lepiej, skoro tak. No dobra. Kończmy, bo zgłodniałem. –– Chcesz mnie zjeść? A może wszystkie rozumy? –– Zgadnij w jakim zrozumieniu, jestem rozumny? –– Tak głupkowato skończymy naszą wspaniałą, jakże nowotarską dysputę? Jak tak można? Czterema razami o rozumach?   –– No przecież jesteśmy aż i tylko ludźmi. Potrafimy równie mocno miłować lub przeciwnie. Taki kogel mogel, cały czas przez los, lub nas samych mieszany. Mamy rozum, ale nie całą wiedzę, by pojąć chociażby własny umysł i nie podcinać gałęzi, na której siedzimy, od strony pnia. Już nie wspomnę o tym, co poza naszym pojmowaniem.   –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz?...        
    • @Na liniach czasu   lato z miodem   niebo z konstelacjami gwiazd   łąka złocista od kwiatów    lgną i tak przenikają się   jak miód na tej kromce chleba     dając smak ciepłych miesięcy   i kwiatów w słońcu stopionych
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...