Quidem.art Opublikowano 29 Listopada 2022 Zgłoś Opublikowano 29 Listopada 2022 Panie, ja upadłem. I wtedy, na kolanach, cały w ranach, Na krawędzi ciszy już dokładnie, Powstałem znowu nieporadnie. Śmiechy się śmieją nawet, Dłoń kłosy włosów w szyk układa. Wnet wzdycha szyja blada, Czując palców czułą paradę. Może i jutro cegła gdzieś poleci, Zajęczy dziki gon zajęczy. Lecz dzisiaj, i za to mogę ręczyć, Świat nas nie dręczy, a wręcz świeci. Na Twojej wsparty już poręczy, Z siłą, co nie miedzią brzęczy, Lecę ja, a obok mnie Ty lecisz. Jesteśmy swoim własnym snem przecież. Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. 2
staszeko Opublikowano 29 Listopada 2022 Zgłoś Opublikowano 29 Listopada 2022 Wiersz przypomina mi historię opisaną na tablicy przed jednym z kościołów, tylko nie pamiętam którym: Człowiek przywoływał sceny z przeszłości, a każdej scenie towarzyszyły ślady czterech stóp na piasku: człowieka oraz Pana Jezusa, który szedł obok niego. Ale w najtrudniejszych chwilach życia, na piasku widniał tylko pojedynczy ślad i zrozpaczony człowiek zawołał: — Panie, czemuś mnie opuścił, kiedy potrzebowałem Ciebie najbardziej? — Niosłem cię wtedy na rękach… 1
Quidem.art Opublikowano 29 Listopada 2022 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Listopada 2022 @Kapistrat Niewiadomski A najbardziej zapiera dech w piersi kiedy dociera ta świadomość do tego człowieka. Wiem, też je oglądałem. Są pięknie genialne. Dziękuję 1
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się