Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

A powiedziałem jej kiedyś, że akceptuję ją w całości, słowem taką jaką jest. Było w tym coś z krzywoprzysięstwa, nie przeczę. No ale to było wtedy, gdy miałem jeszcze cel. Słowem dawno i nieprawda. Dzisiaj inaczej i ostrożniej i gorzej tutaj stąpam.

 

Warszawa – Stegny, 12.08.2022r.

Edytowane przez Leszczym (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@ais Tak, może boleć. I chyba najbardziej wyraża pewną myśl, która tu i tam chodzi mi po głowie, że z moich doświadczeń miłość dziecinna i niedojrzała i na hura jest ładniejszą i pełniejszą miłością niż ta przereklamowana miłość niby mądra i niby dojrzała. Nie wiem to chyba wyraz moich tęsknot i pragnień bycia anonimowym, a taki się zupełnie nie czuję co potwornie mnie ogranicza. Tylko jakieś bajki i klepanie się po pleckach - zupełnie tego nie czuję ://

Opublikowano

Najszczersza i napiękniejsza jest miłość nastoletnia.
Później to już tylko biznes do osiągnięcia własnych celów. Po obu stronach, oczywiście.

 

Oburzamy się na postawę "pospolitych bzykaczy i bzykaczek", a tymczasem to najprostsza i najszczersza ludzka rasa.

 

Poznać. Poruchać. Pomachać na nie-do-zobaczenia. I już. 

 

Jesteś @Leszczym przedstawicielem, więc prostest odnosi się również do Twojej osoby.

 

Pozdrawiam!

 

Opublikowano

@ais spoko przyjmuję. Mnie jako przedstawiciela najbardziej odpowiadała miłość 20 + . Tak już mam i widzę, że próby miłości 40 + są słabe. To są moje doświadczenia i tak patrzę na świat. Nie ja jeden tak mam. Dotyczy to mężczyzn i kobiet myślę.

@ais jakkolwiek mówisz przynajmniej częściowo o sprawach, których nie podzielam, bo myślę że za daleko wyinterpretowanych to jestem serio dumny, że jestem przedstawicielem takich idei ;) W skrócie masz 20 + idziesz się kochać, masz 40 + idziesz do baru zapomnieć.

Opublikowano

@Leszczym 

Mężczyźni zawsze mieli, mają i mieć będą lepiej niż kobiety. ZAWSZE. Bez względu na to, ile mają lat. 60-letni panowie spotykają się z 20-kilkuletnimi pannami. I świat nie jest temu przeciwny. 40-letni kobieta, po przejściach, z dwójką dzieci, ma kilkuprocentowe szanse na kolejny i tym razem udany związek.

 

Zatem panowie nie muszą płakać. Muszą jedynie uzbroić się w cierpliwość i rozwagę, by znaleźć drugą połówkę - nie z lodówki ;)

 

Miłego!

 

 

 

 

 

 

Opublikowano

@ais To nie moja wina że tak jest. Naprawdę nie moja. Ale nie martw się świat bardzo krzywo, ostatnio dużo bardziej, patrzy i na mężczyzn. Kobieta z dziećmi się trzyma, a zapewne robi to dla swoich dzieci, mężczyzna po tych wszystkich rozwodowych bataliach jest wrakiem człowieka i w nic nie wierzy. Przynajmniej ten uczciwy i ten, który nie może zrozumieć przez lata co tak naprawdę się wydarzyło. Popada w braki mieszkania, brak pracy, mało perspektyw i w ogromne, dogłębnie przemyślane poczucie winy. I jasne, że tak, że wpada w używki, alkohol i nie może opędzić się od wspomnień. Niby to takie lekkie i bez zobowiązań, z pozoru łatwiejsze, ale boli jak cholera. Na ogół przy rozstaniach ten świat bardziej oskarża mężczyznę niż kobietę. Na ogół to on jest winien rozpadu małżeństwa, zresztą z najróżniejszych względów. Naprawdę wielu mężczyzn wylądowało pod mostem i stało się tak nie bez przyczyny. W ogólnym rozrachunku - według mnie - a mogę się mylić nikt nie ma ani lepiej ani gorzej tylko inaczej. Zupełnie inaczej. To jest temat na bardzo pogłębioną dyskusję, której się nie podejmuję, bo w ogóle sceptycznie spoglądam na konfrontowanie mężczyzn i kobiet. Z drugiej strony szanse na szczęście mają i kobieta i mężczyzna. 

 

Również życzę Ci wszystkiego co najlepsze. Miłego i każdego innego!  

Opublikowano

@Leszczym

To nie Twoja wina! To wina ludzkości! Ludzie pobłądzili, zaplątali się i zwariowali.

Zgadzam się z Twoim komentarzem, że uczciwy mężczyzna zawsze zostanie wyrolowany.

 

Życzę Wszystkim Miłości!

No to baju :]

Opublikowano

@ais I o co żeśmy się tak starli? O rację? Doszliśmy do czegoś? No nic,, faktycznie tym Krzywoprzysięstwem musiałem Ci podpaść... Już tylko na końcu dodam, że nie każdy uczciwy mężczyzna ma się za uczciwego i na odwrót nie każdy nieuczciwy ma się za nieuczciwego... I nie pytaj mnie gdzie się w tym lokuję.  Ais ja tylko piszę wierszyki, jedne lepsze drugie gorsze, takie tam. Nawet nie wiem po co to robię ://

 

Trzym się!! 

 

 

Opublikowano

@Leszczym"miłość dziecinna i niedojrzała i na hura jest ładniejszą i pełniejszą miłością niż ta przereklamowana miłość niby mądra i niby dojrzała"

bo jest spontaniczna i naturalna, bez kamuflażu i ukrytych celów

młodzi nie kalkulują,

kochają prawdziwie

potem często - niestety - życie weryfikuje i gasi te gorące uczucia

zresztą, ktoś kiedyś powiedział, jak to jest kilka lat po ślubie (teraz - po kilku latach wspólnego pożycia): skończyła się miłość, zaczęło się życie. I zaczyna się weryfikacja- warto, czy nie...

 

 

@ais Zgadzam się. Niestety, tak ten świat jest skonstruowany. W dużej mierze - biologia.

"40-letni kobieta, po przejściach, z dwójką dzieci, ma kilkuprocentowe szanse na kolejny i tym razem udany związek. "

 

najczęściej te - trzeźwo myślące - już wtedy nie chcą

na szczęście

 

 

 

Opublikowano

Szanowny @Leszczym

Zgodziłam się z Twoim komentarzem:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Co nie zmienia faktu, że nadal PROTESTUJĘ wobec Twojego tekstu:

Który jest nieetyczny i uwłaczający.

 

Życzę sympatycznej i spokojnej niedzielki.

 

 

 

 

Otóż to BIOLOGIA. To jawna dyskryminacja! I tu też PROTESTUJĘ hahaha

Ale dlaczego uważasz, że na szczęście? Uważam, że kobiety powinny próbować, z trzeźwym spojrzeniem na kandytatów, ale i odrobiną czułości w stosunku do samej  siebie.

Może raz się sparzyła, może nawet drugi i trzeci, ale to nie powód, żeby rezygnować ze swojego szczęścia! Dzieci trzeba wychować, ale zachowując równowagę.

Babeczki do boju w poszukiwaniu straconego szczęścia!

 

Życzę sympatycznej i spokojnej niedzielki.

Opublikowano (edytowane)

@ais

@Cor-et-anima

@Leszczym

 

Wydaje mi się, że ta dyskusja podąża fałszywym tropem. Miesza miłość z pożądaniem, seksem i zauroczeniem. Owszem miłość, współgra z innymi uczuciami, ale jest sama w sobie miłością. Tak ja to widzę i takie są moje doświadczenia.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Rolek (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Możesz mieć absolutną słuszność @Rolek

Chwilowa chuć prowadzi do niewłaściwych działań, ale człowiek cywilizowany różni się od jaskiniowca tym, że nie tylko czuje, ale też myśli o drugim człowieku. Odróżnia dobro od zła. Ma sumienie.

 

Dobra, z mojej strony to już naprawdę finito :)))))))

 

Opublikowano

@ais No nic pozostańmy przy swoim. Może tekst nie jest najlepszy, ale go nie wykasuję, bo oddaje mniej więcej co myślę w tym temacie. Naprawdę nie muszę być w każdym swoim tekście correct, zwłaszcza, że życie - również moje, ale nie tylko moje, właśnie często takie jest nieetyczne i uwłaczające.

@Rolek Trochę nie rozumiem tego komentarza, ale nie wszystko muszę rozumieć. Zresztą moje komentarze i tekst wyrażają chociażby sceptycyzm do zdjęcia, które zamieściłeś, do którego mam prawo i nie muszę się jakoś specjalnie z tego tłumaczyć. I choć podejście może być niewłaściwe to mogę je mieć. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...