Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane

Nie ma edycji historii do wyświetlenia lub ten wpis był edytowany przez moderatora.



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka Dziękuję,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      miło się czyta, jak slońce się chyli ku ... ziemi    Pozdrawiam serdecznie Miłego wieczoru 
    • @Nata_Kruk   To bardzo wielowarstwowy wiersz, w którym dominuje stan „zawieszenia” między pragnieniem życia (oczekiwaniem na lato, bliskością) a psychicznym czy fizycznym unieruchomieniem. Metafora kobiety jako „fugi” wypełniającej pęknięcia jest świetna, ale i bolesna. Moją uwagę przykuwa też warstwa językowa - te wszystkie pęknięcia w słowach współgrają z pęknięciami w portrecie psychologicznym Heleny -Kaliny.   Bo przejście od Heleny do niepodległej Kaliny pokazuje proces wewnętrznej walki, która ostatecznie i tak przegrywa z nieubłaganym czasem, który „unicestwia słowa”. Zostawia z poczuciem głębokiego i pięknego smutku.
    • @Tomasz.O ... świat piękny i kolorowy a my my ciągle wybrzydzamy tak świata i siebie nigdy nie poznamy  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego wieczoru 
    • @Charismafilos   No to jestem świadkiem narodzin nowej formy poetyckiej. Twoja charmeduła  to prawdziwy popis miniaturyzacji słowa. W sztywnych ramach  zamknąłeś potężny ładunek duchowości.  Jak dla mnie to niezwykle udany eksperyment, który udowadnia, że ograniczenia formalne nie przeszkadzają  wyzwolić  artystycznej wolności.  Postaram się też spróbować ułożyć charmedułę. :)
    • Spieszyłem się, by odnaleźć słowa adekwatne do rzeczywistości, która mnie otacza.   A otacza mnie dziś dziwna, elastyczna, naciągliwa majestatyczność.   Siedzę jak król na fotelu z outletu za dwadzieścia złotych.   Kołyszę się nad sklepieniem niebios raz po stronie południa, raz po stronie północy.   I nie powiem — kiedy jestem po północy, jest mi chłodniej.   Delektuję się rozmytym, wyblakłym ego.   Z zimnej butelki popijam strumienie mądrości, a może tylko bąbelki.   Jest południe, noc. Patrzę na wiesiołka.   On patrzy na mnie, zamknięty w sobie, mrużący własne wnętrze.   Siesta rozmija się z drzemką.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...