Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Inne spojrzenie, część 44


Rekomendowane odpowiedzi

   Tym razem Jezus dotarł do rozbitków nie idąc po wodzie, a usiadłszy wygodnie na odpowiednio wygiętej macce płynącej ośmiornicy. Tak, by mógł oprzeć się plecami. Maya usiadła naprzeciwko Niego, przyjmując równie wygodną pozycję.

   - I co tam z waszą refleksją? - zapytał swobodnie, wpłynąwszy w środek ich grupy. Zupełnie, jakby zaistniałe i bieżące okoliczności były czymś absolutnie przeciętnym i normalnym. - Macie może jakieś pytania? Dokładnie rzecz biorąc: więcej pytań, niż tylko te o ratunek? 

   Bosman jakby tylko czekał, aż Jezus wróci i zada to właśnie pytanie. Czego zresztą mógł się spodziewać zarówno on, jak i każdy z ocalałych. 

   - Ja mam! - wyrzucił z siebie gniewnie, jakby mówił do któregoś z podwładnych, będąc wciąż na pokładzie pancernika. - Przyznałeś, że to twoja sprawka! I twojej żony! Jak mogłeś?! Co z ciebie za Bóg?! - emocje i niezadowolenie wskutek utraty pozycji podnosiły tupet na coraz wyższy poziom. - Gdzie twoja miłość do ludzi??! Naraziłeś nas wszystkich!! A może ty - ośmielony milczeniem marynarz mówił coraz głośniej - nie jesteś Jezusem?! A kimś z... - urwał nagle. 

    Jezus uśmiechnął się. Szeroko. 

   - Doskonale rozumiem twoje emocje - odparł. - Są w dużej mierze na miejscu. Ale ważniejsze sa odpowiedzi. Moja miłość przejawia się chociażby w tym, że wszyscy jeszcze żyjecie. Mimo, że każdy z was, w tym także ty, ma wiele na sumieniu. Bez wyszczególniania - Jezus spojrzał nań pozornie lekko, ale bosman poczuł przenikliwość Jego wzroku. - Więc taki ze mnie Bóg, jak należy. Chciałbyś może, abym zemścił się na tobie za to, co uczyniłeś przez lata na morzach? Wiesz, że mogę. Nawet mam sposób - Jezus uśmiechnął się ponownie. - I świetnie wiesz, jaki. To, co czujesz, to macka krakena. Dobrze ci się zdaje: trąca cię pod wodą. Odbiera twoje emocje, im są bardziej negatywne, tym silniej. A wiesz, co stałoby się, gdyby to sympatyczne stworzenie mogło samo decydować, co zrobi? 

   - Noo - Odpowiadający uśmiechnął się po raz trzeci widząc, jak bosman pobladł. - To chyba już wszystko jasne. Jakoś tak się składa, że kontakt z siłami natury, w tym z możliwościami potężniejszych od was stworzeń, szybko przywraca wiarę. O poczuciu rzeczywistości nie wspominając. Tobie już przywrócił jedno i drugie.  Wkrótce, jak widzę - Stwórca oceanów i ich mieszkańców kolejno spoglądał po marynarskich twarzach - stanie się to udziałem was wszystkich. Znakomicie. 

   Powiedziawszy to, Jezus oparł na chwilę dłoń na skórze ośmiornicy, po czym uniósł ją, wskazując kierunek. Ta natychmiast zareagowała, kierując się zwolna ku Nautilusowi. 

   - Ażeby zaś ci, którzy spośród was są mniej uparci, nie czekali zbyt długo na tych bardziej upartych... - spojrzał przez ramię. Kilku marynarzy, jeden po drugim, wrzasnęło czując, jak ramię ośmiornicy dotyka ich pod wodą. - Jak powiedziałem: strach bywa czasem konieczny. 

Cdn.

 

Voorhout, 21.06.2022 

 

 

 

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Robert Wochna - podoba się (czczególnie "odbicie w kałuży"), ale mam zgrzyt logiczny:     ciąg zdarzeń (czyli bieg życia) pastelami  (znowu "życie"? może "obraz", "płótno") uzupełni.
    • z dwóch słów jednego nie ulepię zbyt mało danych czekałem tyle dni może podobnie jak ty czekałaś cisza mówi wiele ostatni akord nie poczeka
    • @violetta - pytanie, czy poezja jest kobietą?
    • Szczury cywilizacyjne, pozamykane w klatkach, o metrażu zadanym z wielkiego stołu, nieskończenie zaopatrzonego. Tresowane od najmłodszych lat, w grupie, społeczności... w obliczu wyzwań. Poruszające się po korytarzach z których nie ma odwrotu. Po wąskich uliczkach labiryntu skonstruowanego z chirurgiczną precyzją tak, żeby szczury nie przeszkadzały, a pchały wózek rozwoju wszystkiego co jest poza nimi. Niby nie mają na nic wpływu, a jednak... wpływają na całokształt otaczającej ich cywilizacji i bardziej niż im się wydaje, wpływają na swój los. Na pozór jest bezpiecznie, ale one nie czują się pewnie. Wietrzą podstęp – szukają kamerki za zegarem, podsłuchu pod blatem. Ich nawyki przechodzą w przyzwyczajenia, a przyzwyczajenia w ciągły brak zaufania wyniesiony tym samym dosyć wysoko w hierarchii ważności, nieważności, a jednak... na podwyższenie. Dla złagodzenia objawów stresu funkcjonalnego, dobudowano im otwarte przestrzenie zwane balkonami, tymczasem one nadal w klatkach przywierają do ścian, bojąc się wychylać. Kiedyś było inaczej, były pewne nienaruszalności swoich małych tajemnic życia rodzinnego, jednak odkąd odkryły, że cywilizacja to zdradzieckie urządzenia, które dostosowują się do warunków  i proponują im podaż, zależną od ich ciekawości... teraz nawet dom wydaje się działać niekorzystnie, wręcz zabija w nich chęci do kreowania własnych popytów. Szczury uciekają więc w kanał. Ich jedyne, naprawdę własne miejsce to sny. Ale czy na pewno? Nie koniecznie. Tam bowiem są wentylowane mikroplastikiem, karmione nim przez każdy otwór w ciele. Szczury przesiąknięte sztucznością bez przerwy obalają starych i szukają nowych przywódców, kogoś kto pokaże im jak w tym żyć, gdzie stawiać stopę żeby przetrwać. A po co? Nie wiadomo.    
    • Kwiatuszku, dziękuję za wizytę i czytanie. Miło mi spotkać się z Twoim czytelniczym uznaniem.     Pozdrawiam serdecznie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...