Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Somalija Mam Ago sentyment do ludzi z Ukrainy, nie Oni Sobie wybierali sąsiada, w schronisku w "Wiśle" w Sokolcu jest mnóstwo dzieci z matkami z Ukrainy, jestem tam co tydzień prawie. Co mogę zawożę, biorę zawsze kilku sąsiadów i jak możemy pomagamy. Myśmy w historii kilka razy przechodzili to samo, byli tacy co nam pomogli.

Miłego wieczoru.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@[email protected]

Powiem tak! Życie nauczyło mnie i dalej uczy nie osądzać innych. Wiem, nie jest to łatwe, ale z czasem, gdy rozsądek bierze górę, robię co mogę, aby trzymać język za zębami. Przychodzi na myśl to powiedzenie: "Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma". Różne są okoliczności i nikt z nas dokładnie nie wie, jakbyśmy się zachowali w takiej czy innej sytuacji. Same słowo Tchórz już ma posmak nieprzyjemny, ale z drugiej strony Tchórz zwyczajny jako zwierzę jest drapieżnikiem.
Grzegorzu, proszę nie odbierz tego wywodu osobiście, po prostu tak w skrócie odniosłem się do treści Twojego wiersza.


Pozdrawiam!

Opublikowano

@[email protected]

Domyślam się o kim mówisz. Polityka i religia, dwa tematy, których wolę nie poruszać. Tak, mam swoje poglądy na sprawy, ale z braku całkowitej znajomości danego tematu, wolę nie zabierać głosu. Jak to mówią, milczenie jest złotem, a mowa srebrem. Rozumiem jednakże ludzkie emocje na tragedie, dramaty, etc.

 

Pozdrawiam Cię serdecznie! 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena zgranie z rytmem, żeby przetrwać, katastrofie przeciwstawiona rozpaczliwa walka o przetrwanie, która ma w sobie niewiele z estetyki aktu...
    • @Achilles_Rasti !
    • @Poet Ka     wiersz o ciele i przetrwaniu w brutalnej przestrzeni !!!   to co piszesz nie mieści się w moim rozumieniu poezji.   nie ma tu opisu aktu seksualnego jedynie jego zarys lub domniemanie.   to jest egzystencjalny, brutalnie zmetaforyzowany jego obraz  jako forma ratunku przed rozpadem.   miasto tutaj nie jest tłem bo jest organizmem drgającym w gorączce, który pozera i jednocześnie wymusza bliskość. język idzie w stronę mięsa, rdzenia, bólu ale to nie epatowanie, tylko próba przebicia się przez skorupę obojętności. minimalistyczna erotyka nie jest tu  czułoscią tylko jest mechanizmem przetrwania, krótkim spięciem w układzie umierającej przestrzeni. kontrastem między brutalnością materii a nagłym, niemal świętym momentem "liczenia serca” .   chodzi tutaj.o kilka nakładających się "rozpadów”, które w tekście zasugerowalem, a nie nazwałem  wprost.   i tak.   rozpad relacji.   rozpad sensu.   rozpad świata.   rozpad jednostki.   w moim wierszu nie ma :    klasycznej zmysłowości seks nie jest przyjemnością, tylko napięciem i ratunkiem dominuje przemoc językowa, nie sensualność   a wracajac do rozpadu sensu.   zauważ, że język w wierszu się "psuje” modlitwa zamienia się w odruch, usta w ranę, miłość traci nazwę.   seks nie jest tu znaczeniem, tylko ostatnim doświadczeniem, które jeszcze coś znaczy fizycznie.   i jeszcze jedno.   w zadnym wypadku nie jest to erotyk !!!   to poezja brutalna i egzystencjalna, w której cielesnosć staje się narzędziem przetrwania i świadectwem intensywnosci doświadczenia w brutalnym świecie  czyli coś w rodzaju "poezji ekstremalnej”.       jeżeli zechcesz chętnie rozwinę to co napisalem wcześniej.     a co do filmiku.   tak, to taka moja prowokacja.   chcialem powiedzieć tym filmikiem - zobacz: tak wygląda przeciwienstwo miłości.   jeżeli to do kogoś trafi to cel osiagnąłem. jeżeli nie ? nie rozerwę się przecież granatem !        
    • na słuchawkach weatherpeople, ktoś obok nikogo, mi zimno i moknę. obiecuję słońce. i w wierszu, szortach, rozklekotanych japonkach, teraz boso w słońcu... nie tak.   nie takim bogowie nieba przychylą, a i ja ich nieb, takich nieb nie przypuszczałam. mnie chmury na głowę i dreszczy deszcz na skórze. zapieram dech. czyimkolwiek jestem i czymkolwiek we mnie, gdy nie chcę i siebie z niepewności.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...