Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

MY HISTORYCZNI ANALFABECI

 

dla nich kopano doły

Piaśnicy,  Palmir,  Katynia ...

nam nasze będą kopać,

gdy tylko władczyni historia

z boskiej swej woli

na takie proste pytania

odpowiedzi udzieli:

komu?  dlaczego?  kiedy?  gdzie?

 

tak w chocholim pochodzie

historyczni analfabeci,

wolni od troski,

wolni od myśli,

handlarze własnym losem,

wycenionym na pięć stówek,

poznamy smak tej prawdy,

stojąc nad swym dołem

 

PS.

Wiersz powstał po obejrzeniu filmu Filipa Bajona „Kamerdyner”.

 

CZERWIEC 2020

 

 

LITANIA DO LEPSZEGO ŚWIATA

 

 

wózek.jpg

 

 

Ujrzałem wózek pełen rzeczy                          

Nie było obok im włodarza...

Człowieka - co tu był nędzarzem                    

Co przeżył – taki los szczęściarza

 

Dziś z zadumą  patrzę na ten dziwny obraz                          

W szybie czterokołowego dobrobytu

Gdy nawigację ustawioną mam w wierze

By żyć w spokoju a i z drobiną szyku

 

Lecz myśl ta cicho wraca do mnie                    

Myśl tak natrętna co przeraża                       

Że  kiedyś znów u wózka dyszla             

Ujrzymy nową twarz nędzarza

          

Piszę dziś słowa tej litanii                                

By myśl tą wstrętną w dal odprawić  

Litanii do lepszego świata    

Chcąc odrobinę świat poprawić                 

 

Gdy chociaż linię z tej litanii                 

Co dnia darujesz dobru brata

Tak sercu Twoim może wzrosnąć       

Codzienna troska o los świata 

 

Litania do lepszego świata

 

nie będę marnował żywności, dla lepszego świata

wyłączę zbędną żarówkę, dla lepszego świata

nie wyrzucę śmieci w lesie, dla lepszego świata

nie wyrzucę baterii do kosza, dla lepszego świata

zamienię choć kilka słów ze samotnym sąsiadem, dla lepszego świata

będę dla wszystkich dziś życzliwy, dla lepszego świata

pozmywam dziś naczynia, dla lepszego świata

pochwalę ciebie, gdy coś ci się uda, dla lepszego świata

będę stał po stronie prawdy, dla lepszego świata

będę się starał lepiej zrozumieć świat, dla lepszego świata

będę odpowiedzialnie uczestniczył w życiu społecznym, dla lepszego świata

nie przejdę obojętny obok skrzywdzonego, dla lepszego świata

będę wspierał ludzi w potrzebie, dla lepszego świata

nie będę przyczyną cierpienia zwierząt, dla lepszego świata

nie pojadę dziś samochodem, pójdę pieszo lub pojadę rowerem, dla lepszego świata

nie będę palił śmieci w piecu, dla lepszego świata

...                                                , dla lepszego świata

 

 

GRUDZIEŃ 2018

 

Edytowane przez Polman (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

I jeszcze jedno moje proroctwo:

 

wierze iż doczekam tu jeszcze...

 

my ojcowie  teraźniejszych czasów

na zew który wzbierać w nas zaczyna

abyśmy zbrojni ostrzem swoich rymów

wołali czym nam Bóg honor ojczyzna

szukamy rymów do polityk polityka

a kalamy ducha biorąc je z nocnika

 

ale wierzę iż doczekam tu jeszcze takich czasów

kiedy napiszę o twych piersiach w nowiu

o ich nienagannym szyku i mistrzowskim kroju

kiedy napiszę o  drogach do tych zdrojów

którymi  w zakamarkach twego  i mojego ciała

szukaliśmy naszej miłości, ciepła i spokoju

 

ale wierzę iż doczekam tu jeszcze takich czasów

kiedy obudzę się kiedyś w naszym  polskim kantonie

gdzie nie będzie powszechną potrzebą nam wiedzieć

czy panem w nim prezydent premier ktoś w koronie

a nawet malec będzie mógł nam tu wnet powiedzieć

ile ostatnio nasz król Roger Federer zaserwował asów

 

I doczekałem naszej królowej IGI ;-)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

 

Edytowane przez Polman (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Polman Co do Igi i innych, ponad rok temu w dyskusji m.in o Idze, ktoś (szkoda mi czasu na szukanie) tu na[pisał, że mamy wpisane w narodowy charakter brak chęci osiągania najwyższych szczytów i zadowalamy się tymi niższymi. Pozwoliłem sobie odpowiedzieć, że może kiedyś, czy to przez żelazną kurtynę, czy coś innego,  tak było, ale teraz tak nie jest. Iga, a wcześniej Robert L.  jest świetnym tego przykładem. 

  • 1 rok później...
Opublikowano

Czytam tak:

 

"Bo dla nich kopano męczeńskie doły 

i nam też będą kopać - nasze,

 

gdy tylko władczyni: pani Historia

z boskiej swej łaski udzieli odpowiedzi

 

na takie proste i trudne pytania

i jak w chocholim pochodzie:

 

my, historyczni analfabeci, wolni

od trosk i myśli: handlarze własnym 

 

losem za ileż tam srebrników

poznamy smak okrutnej prawdy..."

 

Oczywiście, to moja skromna interpretacja...

 

Łukasz Jasiński

Opublikowano (edytowane)

@Łukasz Jasiński @Łukasz Jasiński

 

Serdecznie dziękuję Tobie  za takie poważne potraktowanie mojego tekstu.

Twoja interpretacja jest bardzo ciekawa.

Nie jestem mocny w teorii budowy wiersza.

Dlatego nazwę fragmenty tworzące Twoją interpretację frazą.

W Twoim tekście jest płynne przejecie pomiędzy kolejnymi frazami. Daje to dla mnie ciekawy i pozytywny efekt.

 

I jeszcze taka refleksja około Świąteczna:

 

nikt nam czasu nie zawróci

by naprawić co zniszczymy

bezlitosnym los nam wtedy

to udręką czym wzgardzimy

 

darów nie dał nikt wiecznymi

by ich nie pilnować z troską

co dziś słabym to wspieramy

co nam dane z łaską boską

 

kiedy błyski z twoich oczu

nie rozświetlą mi dziś mroku

daj mi dłonie weź me słowa

tak przeminie pustka zmroku

 

znów staniemy za sterami

naszych łodzi klasy "wolni"

gdy złożymy nasze dłonie

Bóg nam ześle blask latarni

 

nikt nam czasu nie zawróci

by naprawić co zniszczymy

bezlitosnym los nam wtedy

to udręką czym wzgardzimy

 

Ku dobrym proroctwom ;-)

Edytowane przez Polman (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Polman

 

Gdzieś ten wiersz już czytałem... Jeśli chodzi o płynność, to: ona jest wynikiem czystego sumienia, wrażliwości i empatii - zdolności wnikania w nastrój innej osoby, dajmy górny przykład: kiedyś czytałem Nowy Testament - czterech ewangelistów i najbardziej zbliżony mentalnie do filozofa uniwersalnej miłości - Jezusa Chrystusa - był święty Jan (Żyd), najmniej: święty Łukasz (Grek), najgorzej wyszedł święty Paweł (Szaweł) - nawrócony Rzymianin, wiem i wiem - było dwunastu apostołów i w tym czterech ewangelistów...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Łukasz Jasiński

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Mam dla Pana taka łamigłówkę ;-)

Na pewno już gdzieś Pan ten wiersz czytał, ale myślę, częściej Pan go słuchał.

Wiersz nie ten, ale podobny w jego strukturze.

Śpiewany przez polską piosenkarkę, o nazwisku takim jak pseudonim literacki sławnego

polskiego pisarza.

Prawdziwe imię tego pisarza jest takie jak imię aktualnego mistrza świata na żużlu.

Jaki wiersz mam na myśli? ;-)

Edytowane przez Polman (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Polman

 

Nie, nie słuchałem, bo: jestem osobą niesłyszącą, a słuch straciłem po operacji na nosie, prawdopodobnie przez źle użytą narkozę, tak więc: posiadam nabytą niepełnosprawność, jeśli już: to może czytałem w kościele na takiej białej tablicy śpiewnej, zresztą: chodziłem do takiej szkoły i tam ławki były ustawione łukiem do nauczyciela - tak jest na większości różnych katedr - siedzenia są ustawione łukiem do profesora - od dołu do góry, aby każdy widział sąsiada i profesora, natomiast: w kościele i w większości szkół ławki są poustawiane w szeregu - widać wtedy tył innego wierzącego lub ucznia i krzyż i księdza i orzełek, jakiś portret i krzyż, poza tym: moim autorytetem moralnym jest Konstytucja Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej - nie jakieś tam gwiazdy, celebryci i eksperci, ojej, Światowidzie, eksperci od wszystkiego, jeszcze bardziej jestem nieufny, zdystansowany i ostrożny wobec nicków, jeśli chodzi o łamigłówki - proponuję panu Forge of Empires i Europe Geography, dziękuję za rozmowę i miłego dnia życzę.

 

Acha, zapomniałem, jeśli pan widzi tutaj czarny nick bez twarzy i z napisem Gość (tutaj: nick, dajmy przykład - GośćFranek.K) - to mamy do czynienia z osobą zmarłą, jeśli pierwszą literę nicka - mamy do czynienia z osobą żyjącą, na przykład: nick - Polman ma literę - P, proste i logiczne?

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Ale spartaczyłem tą łamigłówkę ;-(

Prawdziwe imię wspomnianego pisarza nie brzmi Bartosz!

 

Poprawiona łamigłówka:

 

Na pewno już gdzieś ktoś ten wiersz czytał, ale myślę, częściej go słuchał.

Mój wiersz jest podobny swoją strukturą do niego.

Śpiewany przez polską piosenkarkę, o nazwisku takim jak pseudonim literacki sławnego polskiego pisarza.

Prawdziwe imię tego pisarza jest takie jak imię najlepszego polskiego komediopisarza w historii.

 

Czy już ktoś z Was wie jaki wiersz miałem na myśli?

Jaki wiersz był wzorem dla mojego?

 

Opublikowano (edytowane)

@Polman

 

Wnioskując z rozmowy: jest pan w podeszłym wieku? A Polman? Nie znam takiego nazwiska lub pseudonimu literackiego, a bardzo dużo wiem... A Łucja Prus po prostu śpiewa wiersz Wisławy Szymborskiej, jeśli chodzi o łamigłówkę z tym komediopisarzem - Aleksander Polman?

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Polman

 

Tak źle pan nie pisze, tylko: po co w ostatniej piosence - pogrubienie i kursywa? Czyżby to jest sygnał, iż pan jest księdzem? Pogrubienie to sutanna, kursywa - pokora? Mój rocznik to osiemdziesiąty pierwszy, a mój pierwszy wiersz wyglądał tak:

 

Gwiazdy 

 

Gwiazdy przepiękne i żarem świecące!

Układacie własnym - bezsennym ciałem

 

znaki przyszłości, obrazy błyszczące,

lecz coś ważnego powiedzieć chciałem...

 

Gwiazdy przepiękne i żarem błyszczące!

Wy nigdy słowami nic nie powiecie,

 

lecz zawsze dajecie słowa milczące,

o mym istnieniu w ogóle nie wiecie...

 

Łukasz Jasiński (lipiec 1996)

 

Niech pan teraz policzy: ile miałem wtedy lat? Sam talent to za mało - trzeba posiadać ogromną wiedzę i doświadczenie, warsztat literacki, słowem: erudycję i elokwencję, powinien pan również czytać innych, warto, naprawdę, warto - inaczej pan nie będzie wiedział kto jest kim, prócz tego, iż są tutaj teksty literackie i merytoryczne komentarze - wiele osób na marginesie opowiada o własnym życiu.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
  • Polman zablokował(a) ten utwór
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • RZEŹBIARZ SŁÓW   Słowa grube i nieociosane bez obrazu i jakieś bez fantazji, niebyłe, te, które się rodzą samotnie gdzieś nad ranem w głowie bezdomnego poety, są tylko gwiezdnym pyłem.   Dłutem pióra zryte bezlitośnie, z krwawych wiór się otrząsają powoli, czasem się wynurzają z zachwytem, innym razem ze wstydem gasną gdzieś w kącie powoli.   A rzeźbiarz rozhulany w swej samolubnej pasji, tnie tępo i układa niezrozumiałe wyrazy, nieważne czy ktoś je obudzi z ciepłem do życia, on rzeźbi piórem zbolałym, i serca delikatne parzy.   Wiór ściele się gęsto pod krytyki butem, czasem słowo sękiem grubym się ze strachem broni, on już nie dba o zbędne detale, o już wie, jaka myśl się na bieli kartki strachliwej wyłoni.   Nagle wrażliwość chwyta aroganta za serce, być może zmarnował z słów myśli surowe, już za późno gdy rylec pióra złamany bólem, już na karcie obraz oprawcy gotowy.   Bogdan Tęcza.
    • @Tectosmith szokować?  Chyba mnie przeceniasz  @Waldemar_Talar_Talar dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Amber bardzo dziękuję Bursztynku za czytanie
    • @Tectosmith

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Moja opinia o wrzuconym wierszu nie jest pewnikiem, tylko wyłącznie moją subiektywną opinią. Jeśli masz inną, po prostu to napisz. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      To jest naprawdę dobre - wskazujesz mnie jako osobę nie rozumiejącą tego, co napisałeś:      To napisałeś Ty i wiem (serio), że chodzi o to, że jesteś autorem książki i prawie tysiąca tekstów.      Autorce podoba się bardzo wiele i nie wnikam w jej gusta.      A niby dlaczego? Dlaczego mam nie kwestionować Twojego osądu? Dlaczego miałbym przyjmować Twoje słowa za pewnik?  Jak już napisałem - bycie autorem zobowiązuje do utrzymania spójności w przekazie. 
    • senne imaginacje jak szum zielonego morza i kłosy na dłoni...   ze wszystkich stron czuję puls i oddech   drżenie po zmroku duchy zjawy upiory uklękły oszronione pajęczyną próbują  zwrócić na siebie uwagę   za kilka sreber  rozłożona  na świeżym śniegu  przy ulicy świętej zziębniętej kurwy nędzy   radość  podzielona na wiele osób jak papierowe lampiony  przebija błękit nieba i szybko gaśnie   życie czasami lubi żarty  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...