Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@[email protected]

Podoba mi się twarz kalendarza i czas który garbi posturę, chociaż ja to opacznie zrazu zrozumiałem, że on garbi swoją posturę, ale dobre wrażenie zostało. Poza tym wiesz, dla mnie to zbyt lekkie w całości, lubię gęstość i sos chilli

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Pozdrawiam

Opublikowano

Piękny i zatrzymujący sonet z równie ciekawą puentą. Może i tak jest, że niezdobycie, niespełnienie tak sprawia, że to jest tylko ta dziura, która powstała żeby mniej bolało. Pozdrawiam Grzegorzu, a wiersz niezwykle udany. 

Opublikowano

@Dared Sonet ma to do siebie, że w okrojonej konstrukcji, musi oddać wszystko co istotne, opowiedzieć historię, treść, a forma zakłada ci stryczek na szyję, na pióro, na umysł.

 

Trzymaj się, chyba wyczułem o co Ci chodzi?

@Marek.zak1 Marku powinieneś zostać krytykiem literackim, nie stroisz się w piórka pawia, a walisz prosto z mostu, co ciekawe... trafiasz!
 

Zdrowia i trafnych ocen.

Opublikowano

@Rolek Rolek to prawdziwy wiersz o prawdziwej miłości... zamienić na inną - miłość to nie czapka śliwek. Wiesz dobrze o tym. Ona nie ma ceny, nią się nie kupczy.

 

Trzymaj się zdrowo.

@Sylwester_Lasota Sylwku jak zawsze oszczędny w słowach i słusznie, bo nie raz jedno słowo wypowiedziane za dużo, może zniszczyć nie tylko miłość, ale i życie.
 

Wszystkiego dobrego.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena zgranie z rytmem, żeby przetrwać, katastrofie przeciwstawiona rozpaczliwa walka o przetrwanie, która ma w sobie niewiele z estetyki aktu...
    • @Achilles_Rasti !
    • @Poet Ka     wiersz o ciele i przetrwaniu w brutalnej przestrzeni !!!   to co piszesz nie mieści się w moim rozumieniu poezji.   nie ma tu opisu aktu seksualnego jedynie jego zarys lub domniemanie.   to jest egzystencjalny, brutalnie zmetaforyzowany jego obraz  jako forma ratunku przed rozpadem.   miasto tutaj nie jest tłem bo jest organizmem drgającym w gorączce, który pozera i jednocześnie wymusza bliskość. język idzie w stronę mięsa, rdzenia, bólu ale to nie epatowanie, tylko próba przebicia się przez skorupę obojętności. minimalistyczna erotyka nie jest tu  czułoscią tylko jest mechanizmem przetrwania, krótkim spięciem w układzie umierającej przestrzeni. kontrastem między brutalnością materii a nagłym, niemal świętym momentem "liczenia serca” .   chodzi tutaj.o kilka nakładających się "rozpadów”, które w tekście zasugerowalem, a nie nazwałem  wprost.   i tak.   rozpad relacji.   rozpad sensu.   rozpad świata.   rozpad jednostki.   w moim wierszu nie ma :    klasycznej zmysłowości seks nie jest przyjemnością, tylko napięciem i ratunkiem dominuje przemoc językowa, nie sensualność   a wracajac do rozpadu sensu.   zauważ, że język w wierszu się "psuje” modlitwa zamienia się w odruch, usta w ranę, miłość traci nazwę.   seks nie jest tu znaczeniem, tylko ostatnim doświadczeniem, które jeszcze coś znaczy fizycznie.   i jeszcze jedno.   w zadnym wypadku nie jest to erotyk !!!   to poezja brutalna i egzystencjalna, w której cielesnosć staje się narzędziem przetrwania i świadectwem intensywnosci doświadczenia w brutalnym świecie  czyli coś w rodzaju "poezji ekstremalnej”.       jeżeli zechcesz chętnie rozwinę to co napisalem wcześniej.     a co do filmiku.   tak, to taka moja prowokacja.   chcialem powiedzieć tym filmikiem - zobacz: tak wygląda przeciwienstwo miłości.   jeżeli to do kogoś trafi to cel osiagnąłem. jeżeli nie ? nie rozerwę się przecież granatem !        
    • na słuchawkach weatherpeople, ktoś obok nikogo, mi zimno i moknę. obiecuję słońce. i w wierszu, szortach, rozklekotanych japonkach, teraz boso w słońcu... nie tak.   nie takim bogowie nieba przychylą, a i ja ich nieb, takich nieb nie przypuszczałam. mnie chmury na głowę i dreszczy deszcz na skórze. zapieram dech. czyimkolwiek jestem i czymkolwiek we mnie, gdy nie chcę i siebie z niepewności.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...