Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wróble na druty spadły nutami
pliszka bemolem siadła
powojnik solo jak wąż palcami
na słupie flecie zagra

w e-mollu stroi wiatr swe organy
rżysko piszczałki stawia
dzięcioł werblista zaspany jeszcze
z kukułką rytm omawia

koniki polne smyczkową nutę
wyleją z żółtej dziewanny
słońce promienną wzniosło batutę
i buchnął koncert poranny

Opublikowano

Ryszardzie , utwór płynie powoli i subtelnie, pokazałeś w nim bukiet obrazów , zgrabnie wodzisz słowem z konsekwentną kompozycją do całości.Dzięki Twojemu słownemu malowaniu już widzę tą WIOSNĘ a to moja ulubiona pora roku..Pozdrawiam :-)

Opublikowano

Wiersz lekki wiosenny i bardzo obrazowy. Podoba mi się klimat, który napawa optymizmem. Opis przyrody prawie jak u Mickiewicza :) Jednak jeden szczegół jakoś mi nie pasuje, a mianowicie:
"powojnik solo jak wąż palcami
na słupie flecie zagrał"
Zamiast "węża" wstawił bym tu jakiegoś pastuszka, albo grajka. Może się czepiam, ale nie potrafię sobie jakoś wyobrazić węża z palcami :)
Zmienił bym też kolejność wyrazów w trzecim wersie drugiej zwrotki. Zamiast: "dzięcioł werbista zaspany jeszcze" na "dzięcioł werbista jeszcze zaspany". Lepiej by to grało z całością, i rymy znalazły by się na miescu. Poza nadmienionymi szcegółami jest super. Pozdrawiam! :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...